Borek szczerze przyznał się do błędu. "To mogło odepchnąć ode mnie ludzi"

- Myślę, że się niepotrzebnie zgubiłem w takim pierwszym etapie sukcesu projektu internetowego - przyznał Mateusz Borek na kanale "Foot Truck". Współwłaściciel Kanału Sportowego opowiedział nieco więcej o własnej karierze, a także o błędach, które popełnił. Nawiązał m.in. do słynnego "barszczyku". Co sądzi na jego temat z perspektywy czasu?
Mateusz Borek
Screen z https://www.youtube.com/watch?v=mR2-8vd6DHQ

Jednym z głosów, który najczęściej kojarzy się kibicom z meczami reprezentacji Polski w piłce nożnej, jest nie tylko Dariusz Szpakowski, ale w ostatnich latach również Mateusz Borek. Dziennikarz często zasiada przed mikrofonem przy okazji spotkań kadry, choć nie tylko. Komentował też m.in. Bundesligę. Poza pracą w telewizji działa aktywnie w internecie. Jest współwłaścicielem Kanału Sportowego, gdzie prowadzi własne programy. Ma także inne biznesy.

Zobacz wideo Jakub Kosecki: Ja się już nie nadaję na poważną piłkę

Mateusz Borek szczery do bólu. To zrobił źle

Nie ulega wątpliwości, że Borek jest rozpoznawalny i może pochwalić się bogatą karierą. Nieco więcej o niej i o jej kulisach opowiedział w najnowszym odcinku na kanale "Foot Truck" na YouTube, w którym był gościem specjalnym. W pewnym momencie poruszył temat błędów, które popełnił. 

- Myślę, że się niepotrzebnie zgubiłem w takim pierwszym etapie sukcesu projektu internetowego. Wydaje mi się, że byłem taki jednak cały czas bardzo higieniczny i odporny na wiele rzeczy przez te 20 parę lat w telewizji. Natomiast w pewnym momencie chyba sobie błędnie założyłem, że powinienem jeszcze bardziej zbliżyć się do takiego normalnego kibica w internecie - zaczął. 

- Z perspektywy czasu oceniam, że ten przysłowiowy "barszczyk", który do pewnego momentu bawił, on może był błędem, albo na pewno był błędem, albo może za dużo było tego "barszczyku" - zaznaczył. O co chodzi z "przysłowiowym 'barszczykiem'"? Tak w Kanale Sportowym żartobliwie określano wysokoprocentowe alkohole, które spożywali prowadzący.

- Myślę, że to też w jakiś sposób mogło odepchnąć ode mnie ludzi, którzy właśnie doceniali jakąś kulturę słowa, sposób wypowiadania się, prowadzenia się na antenie. Mówię o tych kibicach z telewizji, bo to nie zawsze był ten sam widz. Może chciałem być taki za fajny, za młodzieżowy w tym okresie "barszczykowym" w Kanale Sportowym - bił się w pierś Borek.

Zobacz też: Cały świat pisze o Lewandowskim. Tak nazwali Polaka. 

Wszystko jasne. To dlatego Borek rzadziej wchodzi w interakcje w internecie

W przeszłości dziennikarz był o wiele bardziej aktywny w mediach społecznościowych. Wchodził w bardzo ożywione interakcje, gdzie niejednokrotnie ścierał się z internautami. Teraz dochodzi do tego zdecydowanie rzadziej. Dlaczego?

- Parafrazując pewne hasło: "pijesz, nie pisz" - śmiał się Borek. - Po pierwsze, trzeba wyciągać wnioski. Po drugie, złodziej czasu. Po trzecie, w pewnym momencie nie chciało mi się już prowadzić konwersacji albo łechtać czyjegoś ego, bo ktoś postanowił Cię obrazić. Po czwarte myślę, że niektórzy ludzie wybijali swoją działalność i biznesy na interakcji - dodawał.

Więcej o: