Rio 2016. Kołecki: Odebranie emerytury Zielińskiemu byłoby niezgodne z prawem

- Niezgodne z prawem byłoby cofnięcie emerytury olimpijskiej Adrianowi Zielińskiego - powiedział na konferencji prasowej Szymon Kołecki, ustępujący prezes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów.

W piątek potwierdzono, że Zieliński, mistrz olimpijski z Londynu i faworyt do złota w Rio, stosował zabroniony środek - nandrolon. Wcześniej na stosowaniu tego samego specyfiku wpadł jego brat Tomasz. Obu grozi 4-letnia dyskwalifikacja.

- Kolejna straszna wiadomość. Potwierdzamy tę informację jako PZPC. Nie powiem, że jest to dla mnie szok, bo nieoficjalną informację o wyniku pozytywnym miałem 48 godzin temu - powiedział Kołecki. - Jest to dla nas tragiczna i przykra sprawa jak poprzednia. Zrobimy wszystko, aby ją wyjaśnić. Jeśli dowody wskażą na używanie dopingu przez sportowców ukarzemy ich. W PZPC trwa kontrola ministerstwa sportu i turystyki. Jeśli odkryte zostaną nieprawidłowości, MSiT może wprowadzić zarząd komisaryczny i cofnąć dotacje finansowe na rzecz związku.

- Nie wiem kiedy Adrian Zieliński wróci do Polski, nie rozmawiałem z nim. Jednak cofnięcie emerytury olimpijskiej byłoby niezgodne z prawem, mistrzostwo olimpijskie w Londynie zdobył zgodnie z prawem.

- Zgadzam się z ministrem Witoldem Bańką. Mam nadzieję, że decyzje zostaną podjęte na podstawie wyników kontroli, bo jestem przekonany, że obronią one PZPC. Związek zawsze współpracuje z komisją ds. zwalczania dopingowi i zawsze byliśmy, jesteśmy i będziemy przeciwko dopingowi - stwierdził Kołecki.

- Adrian Zieliński realizował program indywidualnego szkolenia. Program opierał się na treningach poza kadrą. Głosowanie zarządu dotyczyło Tomasza Zielińskiego i Krzysztofa Szramiaka, nikt nie miał pojęcia o dopingu - powiedział Kołecki. Pod koniec czerwca zarząd PZPC głosował nad skreśleniem z kadry Zielińskiego i Szramiaka (przyłapany na dopingu przed igrzyskami) za niesubordynację, ale wniosek oddalono.

- Wszyscy wiemy, że nandrolon jest trudno wchłanialny przez przewód pokarmowy. Trudno uzyskać wynik pozytywny. Branie takiego środka przed wielką imprezą byłoby niezrozumiałe i nielogiczne, z góry skazane na niepowodzenie. Możliwe jest dosypanie czegoś do jedzenia, ale trudno to udowodnić. Ciężar dowodu leży po stronie zawodników, muszą udowodnić swoje oskarżenia. Kibicuję im całym swoim sercem. Ale moim największym zmartwieniem nie jest to, co stanie się z zawodnikami, ale z podnoszeniem ciężarów w Polsce. Dwóch zawodników w kontekście wielotysięcznej organizacji nie jest moim największym zmartwieniem.

Zobacz wideo

Jest złoto i brąz dla Polski! Radość polskich wioślarek [ZDJĘCIA]

Więcej o: