Boks. Maddalone: Czoło spuchnie mi jak dynia

Vinny Maddalone (33-7, 24 KO) dostał w piątek nad ranem lekcję boksu od Tomasza Adamka (43-1, 28 KO) i jak sam przyznaje, nie docenił polskiego pięściarza przed walką. Amerykanin był zaskoczony szybkością rąk "Górala" oraz jego konsekwencją w realizowaniu planu taktycznego.

- Biłem się z wielkimi pięściarzami. Walczyłem z takimi nazwiskami jak Mormeck, Bojcow czy Holyfield, ale tak dobrego występu przeciwko sobie nie widziałem. Jego ręce były dużo szybsze niż się spodziewałem. On miał dobrą taktykę, trzymał się jej i nie dał mi nic zrobić. Jego występ oceniam na piątkę z plusem i oddaje mu wielki szacunek za to jakim jest pięściarzem - mówił Maddalone na oficjalnej konferencji prasowej po walce z pięściarzem z Gilowic. Amerykanin przyznał, że pierwszy raz od dawna zszedł z ringu bez rozbitego łuku brwiowego, ale obawia się, że jego twarz i tak będzie wykazywać przez najbliższe dni ślady walki.

- Nie mam rozcięć, to fakt. Z tego na pewno cieszy się moja żona, ale i tak Adamek trafił mnie chyba tysiącem lewych prostych. Wszystkie te ciosy spadały na moje czoło więc spodziewam się, że zaraz mi ono spuchnie jak dynia. On nie ma jednego ciosu, ale potrafi bić kombinacjami. Rozkłada uderzenia na dół i na górę, jest naprawdę w ścisłej czołówce wagi ciężkiej - stwierdził pięściarz, który był piątym rywalem Polaka od czasu jego przejścia do "królewskiej" dywizji.

Kolejną profesjonalną walkę Tomasz Adamek stoczy najprawdopodobniej w kwietniu na terenie Polski.

Tak Adamek pobił Maddalone - GALERIA

 

Specjalny serwis o boksie. Sprawdź Ringpolska.pl ?

Więcej o: