Ołeksandr Usyk po dwóch z rzędu zwycięstwach z Tysonem Furym i jednym z Danielem Dubois stał się niekwestionowanym mistrzem pięściarskiej wagi ciężkiej. Teraz przygotowuje się do kolejnej walki. Tym razem 23 maja ma zmierzyć się z legendą kickboxingu Rico Verhoevenem. A ponieważ ukraiński zawodnik w sporcie osiągnął niemal wszystko i ma już 39 lat, coraz częściej pojawiają się w jego kierunku pytania o nieco odleglejszą przyszłość.
Zadał je m.in. ukraiński dziennikarz Andrij Bedniakow, któremu Usyk udzielił wywiadu na jego kanale na YouTubie. - Planuję boksować jeszcze przez kilka lat. Zarobić kasę. A potem są takie plany, żeby popracować dla państwa - odpowiedział dość enigmatycznie pięściarz.
Deklaracja nieco zaskoczyła Bedniakowa. Dopytał więc, czy oznacza to, że Usyk zamierza zostać merem miasta Konotop. Odpowiedź okazała się jeszcze bardziej zdumiewająca. - Nie, ja poniżej prezydentury nigdzie się nie wybieram - stwierdził Usyk z całkowicie poważną miną. Wtedy też zgromadzona w studiu publiczność zaczęła mu bić brawo.
Bedniakow nie drążył dalej tematu, stąd nie do końca wiadomo, jak poważnie pięściarz traktuje swoje ambicje polityczne. Ukraiński portal sport-express.ua przypomniał zaś, że Usyk już raz deklarował chęć zostania prezydentem Ukrainy. Działo się to jednak w rozmowie z rosyjskimi pranksterami, dlatego mało kto wziął to na serio. Z kolei w 2024 r. Usyk miał radykalnie odmienne zdanie w tej kwestii. Twierdził wówczas, że kariera polityczna w ogóle go nie interesuje, ponieważ "jest sprzeczna z jego sumieniem".
Ewentualne przyszłe kandydowanie Usyka może budzić pewne skojarzenia z historią Witalija Kliczki. Znakomity przed laty zawodnik i były mistrz wagi ciężkiej federacji WBC również wykorzystał swoją popularność do budowania pozycji w polityce. Po zakończeniu kariery sportowej założył on partię Ukraiński Demokratyczny Alians na rzecz Reform, a w 2014 r. został nawet merem Kijowa. Funkcję tę pełni po dziś dzień.