Z cyklu "Nieznani, a szkoda": Piotr Pręgowski

Mieliśmy już w naszym cyklu amerykańskiego aktora z nieznaną a szkoda (choć w sumie średnio szkoda) karierą sportową. A także drugiego amerykańskiego aktora, w bonusie z kanadyjskim do kompletu. Polacy jednak nie sanmaryńczycy i swoje telegwiazdki ze sportowym epizodem w CV mają. Jeśli jednak nie będziemy uznawali nałogowego występowania w sitcomach czy pojawiania się na okładkach celebryckich pisemek za sport, to z prawdziwych wyczynowców pozostaje nam chyba tylko, hmm... Piotr Pręgowski.

Nasz mały bohater na macie świata pojawił się 15 lutego 1954 w Warszawie, co sprawia, że urodziny może obchodzić ze znanym muzykiem i czcicielem Szatana Romanem Kostrzewskim oraz znaną aktorką, lekarką i czcicielką niejakiego Sully`ego, a czasem nawet jeszacze bardziej niejakiego Jamesa Bonda Jane Seymour . Pacholęciem będąc Piotrek chciał robić to, o czym marzy każdy dzieciak marzący o zostaniu płetwonurkiem, marynarzem albo ucieczce na Alaskę, czyli zostać płetwonurkiem, marynarzem lub uciec na Alaskę. Jako że w stolicy ciężko było mu znaleźć szkołę, która przygotowałaby go do którejkolwiek z tych skomplikowanych dróg życiowych, zdecydował się na pobliskie technikum i obróbkę skrawaniem. Zawsze chcieliśmy wiedzieć co to tak naprawdę jest, ale wszyscy, którzy mogliby nam to wyjaśnić wyglądali jakby bardziej niż udzieleniem odpowiedzi na to pytanie byli zainteresowani wyskrawaniem nas z komórek. Albo zwykłym obrobieniem, a w najlepszym przypadku twierdzili, że jak dorośniemy, to sami zrozumiemy.

Kiedy jednak nie obrabiał, nie skrawał ani nie toczył, Piotr, a raczej wtedy jeszcze Piotrek, wykazywał spore zainteresowanie sportem. Kiedy miał czternaście lat zapisał się do sekcji w Pałacu Kultury i przez rok trenował piłkę wodną. Po rzeczonych 12 miesiącach stwierdził jednak, że to nie to i wzorem innych ssaków wyszedł wreszcie z wody. I kiedy tak stał mokry na życiowo-sportowym rozdrożu, z pomocą przeszedł mu trenujący zapasy brat, który, pozwolimy sobie zacytować:

Pokazał mi, jak się "wyrywa" i rzucił mną o ziemię

...czym uratował młodego Pręgowskiego od zgubnej drogi i kariery na przykład w curlingu. Po ''rzuceniu o ziemię'' nasz mały bohater zainteresował się zapasami, co miało o tyle dobre skutki dla niego, że my po pierwszym kontakcie wojowniczym z naszym rodzeństwem zainteresowaliśmy się wyłącznie siedzeniem w kącie i kolebaniem się na boki. A także wybuchaniem histerycznym płaczem zupełnie bez przyczyny. Oprócz fascynacji rzucaniem bliźnimi o tak zwaną glebę Pręgowski miał także inną motywację - po raz kolejny zacytujemy naszego małego bohatera:

Bo w dobrym tonie było fachowo napieprzać się na podwórku.

Na swój zapaśniczy klub nasz mały bohater wybrał Legię Warszawa, w której spędził sześć lat. W tym czasie zdobył mistrzostwo Warszawy juniorów i wicemistrzostwo seniorów, wygrał także Ogólnopolską Spartakiadę Młodzieży. Wydawać się więc mogło, że rośnie nam kolejny wybitny przedstawiciel Polskiej Szkoły Zapasów (o ile coś takiego istnieje) albo po prostu wybitny zapaśnik z Polski, który zawojuje zapasy na igrzyskach albo douczy się aktorsko i zawojuje ringi za oceanem.

Pręgowski zdobywanie olimpijskich krążków postanowił zostawić innym zaczynającym wtedy kariery zapaśnikom jak Andrzej Supron Jan Dogłowicz czy Adam Sandurski i wybrał bramkę numer dwa. Uczynił to jednak nie z chęci zostania gwiazdą wrestlingu, a zwykłego musu. Swe sportowe ambicje powiesił bowiem na kołku już w 1975, a gdy krótko potem przyszło wezwanie do wojska postanowił ukryć się w bunkrze, za który sobie obrał Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie.

Przeznaczenie dokonało się, gdy Pręgowski jeszcze na pierwszym roku studiów pojawił się w ''Barwach Ochronnych'' Krzysztofa Zanussiego. W zasadzie jedyne, co łączyło go ze sportem były transfery, z tym że zamiast między klubami krążył między teatrami, zaliczając między innymi występy w teatrze Kwadrat, Rozmaitości, Teatrze na Woli i Teatrze Narodowym. Do historii i świadomości ludzkości przeszedł zaś dzięki rolom w kultowych produkcjach Stanisława Barei, jak ''Miś'', gdzie mimo swych zapaśniczych umiejętności dał sobie odebrać gryczaną...

...i ''Zmiennicy'', gdzie zagrał Krashana Bhamaradżangę. Podobno nawet na planie dały o sobie znów znać jego skłonności do sportu i będąc w Tajlandii stoczył pojedynek karate z tamtejszym fajterem.

Potem pojawiał się Pręgowski w większych i mniejszych rolach w większych i mniejszych produkcjach rodzimej kinematografii. Na koncie ma też sporą listę seriali - między innymi ''Klan'', ''Miodowe lata'', ''Plebanię'', ''Camera Café'', ''PitBulla'' i ''Ranczo''. Ról oscarowych wprawdzie więc nie zaliczył, ale nie ma też powodów do wstydu. No prawie, bo występy w programie ''Disco Relax'', ''Gwiezdnym Cyrku ''i Gotowych na Ślub'' raczej powodem do chwalenia się na lewo i prawo nie są. No chyba, że ktoś jest fanem kiepskich programów i jeszcze gorszej muzyki. My nie jesteśmy. Jesteśmy jednak fanami gdybania i może pokusimy się kiedyś o to, by pomyśleć, co byłoby, gdyby Pręgowski pewnego pięknego dnia w 1975 postanowił rozwijać swą sportową karierę.

Andrzej Bazylczuk & Łukasz Miszewski