Fanfary i fujary - dzień 1.

Podobnie jak na Euro wraca cykl, w którym będziemy podglądanych sportowców oceniać ogrywając im fanfary lub też określając mało sympatycznym mianem fujar. Pierwszego dnia największe zwycięstwo odniósł chyba współczesny amerykański oręż, a największą klęskę - współczesne amerykańskie owłosienie twarzowe.

Fanfary

Leszek Blanik - Na igrzyska przyjechał jako mistrz świata i przez eliminacje przeszedł jak na mistrza przystało. Czyli na luzie. Niczym Adam Małysz za najlepszych czasów oddał dwa równe, dobre skoki i bez problemu zajął w eliminacjach trzecie miejsce. Na pytanie dlaczego nie pierwsze spokojnie może odpowiedzieć - bo nie ma to znaczenia. W finale punkty i tak będą się liczyć od zera.

Rafał Szukiel - Po dwóch wyścigach na pierwszym miejscu w żeglarskiej klasie Finn. Nie wygrał żadnego z nich, ale w obu był w czołówce. Mamy świadomość, że do ostatecznych rozstrzygnąć jeszcze bardzo daleko, ale postawa Szukiela to chyba najmilsza niespodzianka pierwszego dnia igrzysk.

Michael Phelps - Nie przyjechał na igrzyska myśląc o jakimś tam zwycięstwie, ale o zwycięstwie do kwadratu, zwycięstwie w zwycięstwach i jakoś nie możemy się oprzeć wrażeniu, że musi mu się udać. Pierwszego dnia, w eliminacjach 400 m stylem zmiennym płynął na rekord świata, dopiero później się pohamował i ograniczył do rekordu olimpijskiego.

Amerykańska szkoła szermiercza - Amerykanki rozbiły bank, zdobywając komplet medali, a Mariel Zagunis obroniła złoto z Aten. Biorąc pod uwagę, że ma dopiero 23 lata, a kariera w szermierce trwa jakieś pięćdziesiąt lat - jeszcze o niej usłyszymy.

Fujary

Wąsy Michaela Phelpsa - Przed igrzyskami dumnie zapowiadały walkę o osiem medali, tymczasem zabrakło ich już w pierwszego dnia - podczas eliminacji wyścigu na 400 m stylem zmiennym. Wygląda na to, że ich buńczuczne zapowiedzi okażą się czczą gadaniną i najwybitniejszym owłosieniem na obliczu w historii pływania pozostaną wąsy Marka Spitza .

Przemysław Stańczyk - Na igrzyska przyjechał wyłącznie wystartować na 400 m stylem dowolnym, pożegnał się z nimi po jednym starcie. W swoim wyścigu eliminacyjnym był ostatni, w całej stawce 19. Wielkiego wrażenia to na nim nie zrobiło.

Aleksandra Socha - Miała być jedną z kandydatek do medalu. Do igrzysk przygotowywała się cztery lata, pożegnała z nimi po dwóch minutach. Może się zdarzyć każdemu, ale zdarzyło się akurat jej. Dokładnie tak samo, jak cztery lata temu.

Kostium Otylii Jędrzejczak -Sama Otylia nie chce mówić o nim za wiele stwierdzając tylko, że taka rozmowa mogłaby być żenująca, ale pseudonim literacki - Agresywne Stringi - mówi sam za siebie.