Ebay, narzędzie ostatecznej zemsty kibica

Amauri w sezonie 2007/2008 strzelił 15 bramek dla Palermo w Serie A, po czym za 23 miliony euro przeszedł do ''Starej Damy''. Tam przez trzy lata zaliczył 17 trafień w 71 meczach ligowych oraz 7 w 29 meczach pucharowych, co razem daje mu jedną bramkę na cztery spotkania. Obecnie zespół z Turynu płaci mu pensję w wysokości 70 tysięcy euro tygodniowo. Dlatego też cierpliwość kibiców Juve się wyczerpała i wystawili go na eBayu.

Zanim aukcja została zdjęta z serwisu, najwyższa z kilkudziesięciu ofert sięgnęła 10 milionów euro. Stąd też było wiadome, że nie była prawdziwa - nikt nie dałby za Amauriego 10 milionów euro. Chyba kupując karmę dla rottweilera, napastnika zalicytowali przez przypadek właściciele Manchesteru City. Albo ktoś przy okazji zimy, która wreszcie (trochę) nadeszła kupował sobie ekskluzywne i bardzo drogie drewno na opał.

Jak łatwo się domyślić, Amauri nie był pierwszym, którego dotknęła taka zemsta kibiców za zawiedzione nadzieje. A jeśli już mówimy o zawiedzionych nadziejach, to znamy kogoś, kto w tej kategorii jest prawdziwą Gwiazdą Śmierci, czyli nie lada dominatorem. Panie i panowie, Fernando Torres - 50 milionów funtów, pięć goli w 44 meczach w ciągu roku (jeden na 9 spotkań), z czego trzy w 31 występach w Premier League (jeden na dziesięć).

Już w kwietniu zeszłego roku fanom The Blues zaczęły puszczać nerwy. Jako jednak, że - no właśnie - był to kwiecień zeszłego roku sugerowana cena Torresa na eBayu wynosiła jeszcze 50 milionów. Choć licytować można było zacząć już od dwóch funtów.

Niedługo później fani ''Kanonierów'' postanowili się pozbyć w ten sam sposób Denilsona.

Aukcja cieszyła się sporym zainteresowaniem i to nawet pomimo opisu ''produktu''.

Ma na liczniku ponad 160 spotkań, ale proszę się nie martwić, ani przez chwilę się nie przemęczał. Szczerze mówiąc, jest tak wyluzowany, że nawet grubawi sędziowie w średnim wieku wyprzedzają go jak chcą w czasie ważnych meczów. Jego stan techniczny jest bez zarzutu. Nigdy nie doznaje kontuzji, podaje w poprzek boiska z niesamowitą precyzją i byłby idealny dla każdej drużyny, która potrzebuje wolnego defensywnego pomocnika mniej ruchliwego niż tankowiec, który zarył o brzeg. Jest mistrzem metrowych podań, do tego silnym jak byk. Jeśli wydawało wam się, że Gilberto Silva to prawdziwa ''niewidzialna ściana defensywy'', ten gość potrafi być niewidzialny przez całe 90 minut Szukamy kupca, który zapewni Denilsonowi jakieś trofea w przyszłym sezonie. Jeśli nie, zaakceptujemy propozycję każdego, kto zaoferuje więcej niż zużyty worek od odkurzacza i okruchy chleba.

Sprzedaż nie doszła do skutku, choć niektórym fanom Arsenalu może się tak wydawać. Niestety, od dawna nie widzieliście Denilsona, bo jest na wypożyczeniu w Sao Paulo. Arsene Wenger też jest smutny, że nie udało się przeprowadzić transakcji. Już za sam worek od odkurzacza i okruchy chleba mógłby sobie kupić kolejnego nastoletniego napastnika z egzotycznego kraju.

Duuuuuuużo wcześniej, bo w roku 2003 na eBay trafił również Kieron ''Doktor Ojboli'' Dyer. Chodzą słuchy, że doznał kontuzji podczas wystawiania na aukcję. Jej pomysłodawca, Josh Doherty, zagorzały kibic Newcastle United podkreślał:

Muszę stanowczo zaznaczyć, że to tylko dowcip. Tak naprawdę nie mam Dyera, żeby go sprzedać. Ale gdybym miał, to zamykałbym go w szufladzie w dni meczowe.

O dziwo oferty doszły do 10 milionów funtów, ale z drugiej strony Kieron miał wtedy 25 lat i ludzkość łudziła się, że kiedyś się jeszcze odkontuzjuje. Również do 10 milionów doszedł na serwisie aukcyjnym Hossam Ghaly, grający wtedy w Tottenhamie Egipcjanin, którego chwilę wcześniej w tak zwanym ''realu'' miało kupić Birmingham City. Jako jednak, że piłkarz niemal od razu zakwestionował metody szkoleniowe swojego nowego potencjalnego menadżera Steve`a Bruce`a, ostatecznie do transferu nie doszło. Wściekli kibice postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. I dobrze zrobili, bo oficjalnie cena za jaką ''Koguty'' postanowiły pozbyć się Ghaly`ego wynosiła ''zaledwie'' trzy miliony funtów. Niestety nie mamy printskrinów tych aukcji, bo było w czasach, gdy taka technologia jeszcze nie istniała.

Łukasz Miszewski

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU