F1. GP Singapuru. Lewis Hamilton wygrał i ucieka Sebastianowi Vettelowi

Lewis Hamilton (Mercedes) wygrał Grand Prix Singapuru i powiększył przewagę nad Sebastianem Vettelem do 40 punktów po kolejnej taktycznej wpadce zespołu Ferrari. Niemiec był trzeci, drugie miejsce zajął Max Verstappen.

Wymagające 23 zakręty, nocny wyścig, wysoka temperatura i wysoka wilgotność powietrza. To są wyzwania, z którymi muszą się zmierzyć kierowcy podczas Grand Prix Singapuru. 61 okrążeń morderczej walki z rywalami i własnymi słabościami. Warunki sprawiają, że niektórzy tracą nawet trzy kilogramy masy ciała w ciągu dwugodzinnej jazdy. W tym roku na torze Marina Bay najlepiej radził sobie Lewis Hamilton, który wygrał kwalifikacje i ruszał do wyścigu z pole position.

Brytyjczyk wystartował bardzo dobrze, Sebastian Vettel, startujący z trzeciej pozycji, był odrobinę szybszy od Maxa Verstappena, ale odpuścił atak w pierwszym zakręcie, wyprzedził go kawałek dalej i w zasadzie w idealnym momencie - chwilę później na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa w związku z wypadkiem Estebana Ocona, który po kolizji ze swoim kolegą z zespołu Sergio Perezem zakończył wyścig na betonowej ścianie.

Po restarcie ścigania zbyt wiele nie było, bo Hamilton po mistrzowsku rozegrał potyczkę z Vettel m i odjechał mu w bezpieczny sposób. Ale potem zaczęły się taktyczne szachy przy zmianie opon.

Pierwszy po nowy komplet kół zjechał Sebastian Vettel. W Ferrari zaryzykowali i założyli mu ultramiękkie opony. Lewis Hamilton zjechał okrążenie później i dostał miękkie opony. Brytyjczyk wrócił na tor przed swoim głównym rywalem w walce o tytuł. A potem stracił jeszcze jedną pozycję, bo perfekcyjny pitstop wykonali w Red Bullu i Max Verstappen wyjechał przed Vettelem i też miał opony miękkie. Niemiec po wyborach oponowych rywali musiał spuścić z tonu, żeby nie ryzykować kolejnej zmiany opon i straty kolejnych pozycji. I na tym emocje w wyścigu się skończyły.

Lewis Hamilton bez większych problemów dowiózł zwycięstwo do końca. W tym sezonie wygrał po raz siódmy i ma już 40 punktów więcej od Sebastiana Vettela. Do końca sezonu pozostało sześć wyścigów i Brytyjczyk jest coraz bliżej piątego tytułu mistrza świata. Sam imponuje formą, jego zespół unika błędów, a rywale się mylą. W tej chwili Hamilton jest faworytem numer jeden do mistrzostwa.

Czwarty dojechał Valtteri Bottas (Mercedes), piąty był Kimi Raikkonen (Ferrari), a szósty Daniel Ricciardo (Red Bull) - wszyscy ukończyli wyścig na takich pozycjach, na jakich zaczynali. Ciekawie było za nimi - siódme miejsce zajął Fernando Alonso (McLaren), ósmy był Carlos Sainz (Renault), a dziewiąty Charles Leclerc (Sauber) - wszyscy podskoczyli o cztery miejsca. Punktowaną dziesiątkę zamknął Nico Rosberg (Renault).

Punktów nie zdobyli kierowcy Haasa, Force India oraz Williamsa. Ostatni spośród tych, którzy do mety dojechali, był Siergiej Sirotkin, ale on ze swojej jazdy mógł być zadowolony. Przez kilkanaście okrążeń dzielnie bronił się przed atakami Pereza, który w końcu nie wytrzymał i się z nim zderzył. Meksykanin dostał karę przejazdu przez aleję serwisową. Potem Sirotkin walczył z Romainem Grosjeanem i Brendonem Hartleyem. Z Nowozelandczykiem posunął się jednak do brudnej sztuczki (wywiózł rywala poza tor), za którą dostał pięć sekund kary i przez to spadł na ostatnie miejsce.

Kolejny wyścig 30 września. Będzie to GP Rosji na torze w Soczi.

Wyniki Grand Prix Singapuru

Więcej o: