Iga Świątek w tym roku nierzadko zwracała uwagę na to, że w kalendarzu musi dojść do reformy. Wystarczy spojrzeć na liczbę rozegranych spotkań przez Polkę. Na ten moment ma na swoim koncie 79 meczów w sezonie 2025, a przecież jeszcze przed nią zmagania w ramach Billie Jean King Cup. To tylko potwierdza, że źle to wygląda.
WTA ma rygorystyczne wymogi dotyczące udziału w obowiązkowych turniejach, w tym tych rangi WTA 500. Świątek wypowiedziała niedawno słowa, które muszą dać do myślenia władzom organizacji.
- Nie będę już patrzeć, które turnieje są obowiązkowe i w przyszłym roku ułożę kalendarz tak, jak uważam - zadeklarowała Świątek.
- Rozmów jest dużo i większość osób zarządzających WTA zdaje sobie sprawę, że plan poszedł trochę w złą stronę. Kalendarz jest przesadzony. To jednak biznes, czyli umowy oraz licencje, i nie można tego ot tak odkręcić. Proces jest na pewno skomplikowany, a ja w niego nie wnikam - dodała.
W rozmowie z telewizją Sky Sports o kalendarzu wypowiedziała się Ons Jabeuer. W swoim najlepszym okresie Tunezyjka należała do najlepszych tenisistek świata. Trzykrotnie brała udział w finałach imprez wielkoszlemowych w singlu, a w jednym z nich zmierzyła się ze Świątek. Obie panie darzą się zresztą ogromnym szacunkiem.
- Ten harmonogram niszczy wszystkich. Nie pozwalam już, by dyktowano mi, co mam robić, a czego nie. Bardzo cierpiałam, bardziej psychicznie niż fizycznie. Moje ciało długo wołało o pomoc, a ja go nie słuchałam - podkreśliła.
Jabuer przyznała, że zmaga się z depresją. Obecnie odpoczywa od tenisa, co było właściwie jedynym wyjściem z sytuacji. Na szczęście wygląda na to, że miewa się coraz lepiej. Kluczem było postawienie samej siebie na pierwszym miejscu. Tunezyjka jednocześnie ponawia ważny apel.
Czytaj także: 6:0 ze Świątek. Zrobiła to jako pierwsza. Nie uwierzysz, co teraz robi
- Mam nadzieję, że społeczność tenisowa nas posłucha i zmniejszy liczbę turniejów. Na przykład Doha i Dubaj - dwa turnieje WTA 1000 z rzędu? To za dużo. Albo dwutygodniowe turnieje WTA 1000. Żadna zawodniczka tego nie lubi - zakończyła.