Wielka przemiana Igi Świątek. Bezradna Garcia przepraszała Polkę

Agnieszka Niedziałek
Iga Świątek, Caroline Garcia
X (twitter) United Cup, screen Polsat Sport

Iga Świątek w półfinale United Cup z Francją wymownie pokazała, że rozprawiła się z demonami przeszłości. Rok temu płakała na tym etapie po dotkliwej przegranej, teraz popisała się mistrzowską reakcją. W meczu z Caroline Garcią liderka światowego rankingu tenisistek udowodniła, że jej firmowy okrzyk "Jazda" ma większą moc niż "Allez", którym wspierano jej rywalkę.

Caroline Garcia po akcji, po której miała szansę na przełamanie w pierwszym secie, wyciągnęła w stronę Igi Świątek ręce w przepraszającym geście (zdobyła punkt po tym, jak piłka odbija się od taśmy i zmieniła lot). W dwóch kolejnych partiach mogła powtórzyć ten gest, ale tym razem tylko jako wyraz bezradności wobec naporu rozpędzonej Polki. Pierwsza rakieta świata nic sobie nie robiła z reakcji sztucznej inteligencji po secie otwarcia (zmieniono wtedy znacząco szacunkowe prawdopodobieństwo na jej wygraną) i pokonała Francuzkę 4:6, 6:1, 6:1. A tym samym przypieczętowała cel, o którym mówiła przed półfinałem United Cup.

Zobacz wideo "Rankingowa jedynka ciążyła Idze Świątek". Adam Romer wyjaśnia, z czym mierzyła się polska tenisistka

Odmieniona Iga Świątek. Przemiana zamiast łez

Trzy miesiące temu Świątek i Garcia zmierzyły się w ćwierćfinale turnieju WTA w Pekinie i stworzyły jedno z najlepszych ubiegłorocznych widowisk tenisowych. Polka zwyciężyła 6:7, 7:6, 6:1. W tamtym pojedynku dłużej niż teraz trwała walka na noże, ale w obu przypadkach tenisistka Tomasza Wiktorowskiego pokazała, że już nie traci opanowania, gdy mecz nie zaczyna się po jej myśli. I to nawet, gdy gra dla drużyny narodowej, co wywołuje u niej dodatkowe emocje. Bo teraz już nie daje się im ponieść.

Półfinał United Cup 2023 - Polska przegrywa dotkliwie z USA 0:5. Symbolem tamtej przegranej stały się łzy Świątek. Młoda tenisistka od początku meczu była bardzo zdenerwowana, o czym potem opowiadała stanowiąca połowę duetu kapitańskiego Agnieszka Radwańska. A że po drugiej stronie była bardzo pewna i opanowana Jessica Pegula, to skończyło się wynikiem 2:6, 2:6 i łzami raszynianki.

- Czuję, że gram dobrze i jestem lepsza niż rok temu. Mam wrażenie, że mam więcej umiejętności do gry na takich szybszych kortach twardych. Mam poczucie, że naprawdę mogę być w dobrym miejscu fizycznie i mentalnie  - opowiadała teraz przed sobotnim meczem.

I dodawała, że liczy, iż tym roku Biało-Czerwoni zanotują nieco lepszy wynik niż 12 miesięcy temu. Tak też się stało, a zasługa w tym jej i Huberta Hurkacza, który wcześniej w sobotę wygrał z Adrianem Mannarino 6:3, 7:5. Wrocławianin wykonał w Sydney pierwszy ważny krok w kierunku upragnionego finału, a drugi dołożyła Świątek.

Bezradna Garcia. "Jazda" głośniejsza niż "Allez". Świątek na przekór sztucznej inteligencji

22-letnia Polka w drodze do półfinału - tak teraz, jak i rok temu - nie straciła seta. Ale teraz zrobiła to w jeszcze efektowniejszym stylu niż poprzednio - oddała rywalkom zaledwie 12 gemów. Pierwsze większe trudności napotkała w sobotę, za sprawą niewygodnej Francuzki. Ta ostatnia już nieraz pokazała, że potrafi być groźna dla faworytek. Wystarczy przypomnieć sobie jej świetną drugą połowę 2022 roku. To właśnie wtedy m.in. pokonała jedyny raz w karierze Świątek.

Teraz była bardzo zmotywowana, by to powtórzyć, a jednocześnie przedłużyć szanse "Trójkolorowych" na awans do finału United Cup. Od początku więc grała bardzo agresywnie, nie pozwalając rywalce na dobre ustawianie się do uderzeń. Do tego wyraźnie widać było po jej stronie przewagę pod względem serwisu.

- Granie przeciwko najlepszej zawodniczce na świecie jest zawsze dobrym sprawdzianem. To test granicy twoich możliwości. Po to trenujesz. Chcesz być w stanie rywalizować na najwyższym poziomie intensywności i próbować znaleźć rozwiązania w meczu przeciwko topowej rywalce - opowiadała przed sobotnim pojedynkiem Garcia.

30-latka jednak od drugiej partii nie miała już wiele do powiedzenia. Teraz to Świątek była stroną dominującą. Gdy Polka zaliczyła pierwsze przełamanie (2:0), to niemal wszyscy w jej ekipy poderwali się w górę energicznie. Potem już reagowali nieco spokojniej, ale liderka listy WTA była jak czołg. 20. w tym zestawieniu Garcia zaś wyglądała na coraz bardziej bezradną i zrezygnowaną. Gdy przy stanie 0:5 w drugiej odsłonie zapisała wreszcie na swoim koncie gema, to trener krzyknął jej na zachętę "Allez". Ale niewiele to dało - znacznie częściej i donośniej roznosił się w Sydney słynny okrzyk Świątek, czyli "Jazda".

Trudno było przed tym meczem przewidzieć, jak zagra Francuzka. Ona bowiem każdy z wcześniejszych występów singlowych w United Cup rozstrzygała dopiero w trzeciej partii. W tym ten ćwierćfinałowy z nieznaną szerzej Dunką Malene Helgo, która plasuje się w połowie szóstej setki światowego rankingu. To zapewne z tego powodu i nierównej formy w poprzednim sezonie sztuczna inteligencja oszacowała przed meczem, że prawdopodobieństwo wygranej Świątek wynosi 85 procent. Po pierwszym secie zmieniono to na "50:50", ale jak widać Polka pokazała, że nie był to dobry kierunek.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...