Hubert Hurkacz był czujny jak ważka, a żądlił jak pszczoła! Nasz najlepszy tenisista wygrał mecz z wyjątkowo niewygodnym Adrianem Mannarino 6:3, 7:5 i dzięki temu Polska objęła prowadzenie z Francją 1:0 w półfinale United Cup!
Kto postanowił zarwać nockę, ten na pewno nie żałuje! Półfinał United Cup zaczął się dla Polski świetnie. Hubert Hurkacz zagrał taki mecz, jakie chcielibyśmy oglądać jak najczęściej.
Bilans meczów Hurkacz - Mannarino był do teraz remisowy - 2:2. Obie porażki były dla naszego najlepszego tenisisty bolesne - w 2023 roku 6:7, 6:7 po dwóch przegranych tie-breakach w trzeciej rundzie w Miami, a w 2022 roku w drugiej rundzie Australian Open bardzo gładko, w trzech setach 4:6, 2:6, 3:6.
Porażka Hurkacza z Mannarino w Australii dwa lata temu to była bardzo przykra niespodzianka. Wówczas Hurkacz był 11. w rankingu ATP, a Mannarino - dopiero 69. Wtedy Hurkacz się wściekał - rzucał rakietą i kopał piłkę.
Teraz to Francuz był nerwowy. Dziś dzieli ich dużo mniej niż wtedy - Hurkacz to numer 9 rankingu ATP, a Mannarino jest 22. Ale tym razem w Australii Polak od początku grał tak pewnie, jakby czuł, że jest tenisistą dużo lepszym. Natomiast rywal bardzo się niecierpliwił i frustrował. Już przegrywając 1:3 i 0:30 Mannarino pierwszy raz cisnął rakietą i poszedł do swojej torby po inną. Na szczęście na tym poprzestał, tym razem się nie bił. W trakcie jego meczu z Lorenzo Sonego (wygranego 6:4, 6:4), w fazie grupowej United Cup, świat obiegło wideo pokazujące, jak Mannarino samookaleczył się rączką rakiety.
W meczu z Hurkaczem widoczna była kropka na czole Francuza, na szczęście po tamtej autoagresji został już niewielki ślad.
Natomiast dużo bardziej widoczna była bezradność na twarzy Mannarino po kolejnych zagraniach Hurkacza. Hubert wziął sobie do serca przedmeczową przemowę trenera Craiga Boyntona na temat returnowania. Amerykański trener Polaka prosił, by do tego elementu zawodnik szczególnie się przyłożył. Hurkacz jest znany ze świetnego serwisu - w 2023 roku zanotował zdecydowanie najwięcej asów na świecie, aż 1031, natomiast niestety jeśli chodzi o return, to daleko było mu do światowej czołówki.
W meczu z Mannarino Hurkacz stworzył sobie szansę na przełamanie podania rywala już w jego pierwszym gemie serwisowym. Wtedy jeszcze Francuz się obronił, ale następnym razem już nie zdołał. Przy stanie 2:1 Hurkacz wykorzystał drugiego breakpointa w tym gemie (a trzeciego w meczu), wygrał do 30, wyszedł na 3:1 i później z wielką pewnością utrzymywał przewagę. Już po 36 minutach Hurkacz zamknął pierwszego seta - zwycięstwo 6:3 spuentował asem serwisowym.
Rywal Hurkacza nie chciał mówić o braniu pieniędzy od morderców, gwałcicieli i zbrodniarzy wojennych
W drugim secie Hurkacz mógł przełamać Francuza już przy wyniku 1:1, ale ten obronił breaka. Mannarino trzymał się swoich gemów serwisowych z całych sił i tym razem po 36 minutach do końca seta było jeszcze daleko - wtedy Hurkacz przegrywał 3:4.
Patrząc na grę Mannarino, pewnie można było czuć do niego nawet jakiś rodzaj sympatii. Francuz jest leworęczny, prezentuje trudną do przewidzenia technikę, a występuje w zwykłym t-shircie bez żadnego sponsorskiego loga, bo tłumaczy, że woli być niezależny. Szkoda tylko że ta jego niezależność potrafi pójść też w stronę występu w pokazowym turnieju w Rosji za wielkie pieniądze Gazpromu.
W Sankt Petersburgu Mannarino wystąpił miesiąc temu. I nic sobie nie robił z tego, że do niego i innych tenisistów, którzy tam pojechali, Aleksander Dołgopołow, a więc ukraiński tenisista walczący na froncie, napisał wprost: "Bierzecie pieniądze od morderców, katów, gwałcicieli, od zbrodniarzy wojennych". Mannarino stwierdził, że nie chce komentować ani takich stwierdzeń, ani odpowiadać na żadne pytania dotyczące jego zarobkowego wypadu do kraju, który od prawie dwóch lat regularnie napada na inny kraj.
Przed meczem z Hurkaczem Mannarino mówił mediom obecnym w Sydney, że Polak ma większe szanse na zwycięstwo. - Mam szanse, ale będzie trudno. Prawdopodobnie w procentach jest 55:45 dla niego - stwierdził.
Mannarino na sto procent walczył o odwrócenie meczu z Hurkaczem. W drugim secie prowadził 5:4 i 15:0 przy serwisie Polaka, ale wtedy nasz tenisista zagrał dwa asy, a przy wyniku 30:30 znów uratował się wygrywającym podaniem. W każdym razie i tak był to pierwszy w meczu gem serwisowy Hurkacza grany na przewagi. Ale Hubert to wytrzymał, a po wygraniu decydującego punktu przy siatce z radości machał rękami tak bardzo, że przypominał ogromny wiatrak - i poderwał z miejsc publiczność na trybunach.
Kilka minut później świetnym bekhendem przy wyniku 5:5 i 40:40 Hurkacz wypracował sobie breakpointa, a Mannarino znów rzucił rakietą. Francuz chyba czuł, co się święci - następną akcję Polak wygrał genialnym forhendem po linii. Po 61 minutach drugiego seta Hurkacz wyszedł na 6:3, 6:5 i serwował na wygranie meczu. Zrobił to znakomicie - ostatniego gema wygrał do zera i teraz Polska prowadzi z Francją 1:0. Za kilkanaście minut mecz Iga Świątek - Caroline Garcia. Jeśli Iga wygra, to już bez względu na wynik miksta nasza reprezentacja zapewni sobie awans do finału United Cup!