Niesamowita Iga Świątek! Jak burza z piorunami. Zrobiła to, za co ją podziwiamy

Łukasz Jachimiak
Iga Świątek podczas United Cup
screen TV

Iga Świątek przegrywała z Caroline Garcią i wtedy zrobiła to, z czego ją znamy i za co podziwiamy. Mianowicie, spadła na rywalkę jak burza z piorunami! Efekt? 4:6, 6:1, 6:1 dla Igi i Polska zagra o mistrzostwo świata! To też dzięki temu, że wcześniej w ramach półfinału United Cup z Francją Hubert Hurkacz pokonał Adriana Mannarino 6:3, 7:5!

Hubert Hurkacz dał Idze Świątek komfort. Nasz najlepszy tenisista pokonał Adriana Mannarino 6:3, 7:5 w pierwszym meczu półfinału United Cup i dzięki temu Polska prowadziła z Francją 1:0. Świątek wychodząc na mecz z Caroline Garcią wiedziała, że jeśli wygra - zapewni naszej kadrze awans do finału nieoficjalnych mistrzostw świata, a nawet jeżeli wygrać nie zdoła, to nie stanie się nic nieodwracalnego i wtedy po prostu decydujące będzie spotkanie par mieszanych.

Zobacz wideo Czas na medalowy sukces w tenisie na igrzyskach? "Oczekiwania wobec Igi Świątek będą wielkie"

Z drugiej strony czy Świątek mogła nie czuć presji, skoro występowała w roli absolutnej faworytki? Ona jest w formie, a dodatkowo z czterech wcześniejszych meczów z Garcią wygrała aż trzy. Znakomite było ich ostatnie spotkanie. Dokładnie trzy miesiące temu, 6 października, Iga wygrała 6:7, 7:6, 6:1 w ćwierćfinale w Pekinie, a wszyscy, którzy to oglądali, musieli przyznać, że Garcii zwyczajnie, po ludzku, było szkoda.

Francuzka zagrała w tamtym meczu aż 46 kończących uderzeń i miała tylko 26 niewymuszonych błędów. To się praktycznie nie zdarza, żeby ktoś z tak rewelacyjnymi statystykami przegrywał mecz! Ale Świątek była wówczas jeszcze lepsza - co prawda winnerów miała "tylko" 30, ale błędów tylko 15. A w punktach rozegranych w tamtych thrillerze Polka wygrała 113:96, przede wszystkim wygrywając najważniejsze wymiany w decydujących, najtrudniejszych momentach.

Nieważne, że Garcia dopiero co męczyła się z rywalką z szóstej setki

Teraz w Sydney Idze też było trudno. Do tego meczu z Garcią przystąpiła z serią 14 zwycięstw z rzędu - to jej druga najlepsza passa w karierze. Oczywiście do 37 wygranych kolejnych meczów z 2022 roku tej obecnej serii nawet nie ma co porównywać, ale powszechne oczekiwania były i są takie, że Polka będzie wygrywać niemal wszystko. Bo do tego przyzwyczaiła. Bo odkąd na początku października odnalazła wielką formę, jest dla większości rywalek nieuchwytna, nieosiągalna. Tak było w turnieju w Pekinie, który wygrała w świetnym stylu, tak było w WTA Finals, gdzie rozbiła wszystkie wielkie rywalki, i tak było do teraz w United Cup.

Przegrany przez Igę 4:6 set z Garcią był zaskoczeniem. Owszem, Francuzi grają od początku turnieju w Sydney, dzięki czemu Garcia lepiej zna kort, do którego Świątek musiała się szybko przystosowywać po przylocie z Perth. Ale Iga zaczęła ten mecz świetnie - prowadziła 1:0 i 40:0, wydawało się, że musi od razu przełamać Garcię. Jednak ta nie pękła, obroniła trzy breakpointy, wyrównała na 1:1, a później jeszcze przyspieszyła i - jak się okazało - wykorzystała błędy Polki.

Iga grała ten mecz w roli murowanej faworytki, ale trzeba pamiętać, że Garcia to numer 20 światowego rankingu, która potrafiła być w nim już nawet na czwartym miejscu. I że Garcia też wygrała wszystkie swoje wcześniejsze mecze w ramach United Cup 2024. A że wszystkie trzy w trzech setach? To wcale nie musi być mniej cenne niż efektowne, dwusetowe "Jazdy" Igi. Oczywiście, że 6:2, 6:2 Igi z Brazylijką Haddad Maią, 6:2, 6:1 z Hiszpanką Sorribes Tormo i 6:2, 6:3 z Chinką Zheng to znakomite wyniki robiące wielkie wrażenie. Przecież Iga nie dała szans nikomu, a grała z rywalkami ze światowej czołówki. Natomiast Garcia dopiero co męczyła się w ćwierćfinale z Norweżką Malene Helgo i tę tenisistkę notowaną na 544. miejscu w rankingu WTA pokonała tylko 6:2, 6:7, 7:6 po aż dwóch godzinach i 33 minutach walki!

Ale właśnie waleczność, nieustępliwość i zadziorność cechują Garcię. Przed maratonem z Norweżką Francuzka wygrała w Sydney 1:6, 6:2, 6:2 z reprezentującą Niemcy Andżeliką Kerber i 6:4, 5:7, 6:4 z Włoszką Jasmine Paolini.

Zahartowana tymi przeprawami atakowała Igę, gdy tylko mogła. W pierwszym secie przełamała Polkę w siódmym gemie - wyszła na prowadzenie 4:3, dzięki temu, że wchodziła w kort przy drugich serwisach Świątek i na słabsze podania potrafiła odpowiadać świetnym returnem. To jest stała taktyka Garcii w meczach z Igą. A teraz ewidentnie dodatkowym napędem dla Francuzki była jej cała ekipa. Trójkolorowi żywiołowo kibicowali Garcii, bo bardzo chcieli zostać w grze o finał United Cup. Dla nich to pierwszy półfinał w historii, dla nas drugi - po ubiegłorocznym dotarciu do tego etapu w pierwszej edycji nieoficjalnych mistrzostw świata.

Natomiast w naszym boksie długo widoczny był spokój. Może nawet aż za duży. Gdy przy wyniku 3:5, 30:40 Iga obroniła piłkę setową, zagrywając asa, to ze swoich miejsc nie poderwali się ani trener Tomasz Wiktorowski, ani Daria Abramowicz, ani nikt inny. To się zmieniło dopiero wtedy, gdy najlepsza tenisistka świata wygrała dwie kolejne akcje, a więc kiedy obroniła podanie. Wtedy, przy stanie 4:5, idącą na chwilę przerwy Igę trener witał na stojąco, a do walki zagrzewali ją też inni, powtarzając "Dawaj Iga, jazda!". "Jazda" skandowali też polscy kibice obecni na trybunach, chcąc pomóc Idze przedłużyć pierwszą partię. Niestety, choć Polka zaczęła dziesiątego gema znakomitym bekhendem po przekątnej, to w następnych akcjach dużo się myliła, zwłaszcza grając niepewny, nerwowy forhend. W efekcie Garcia wygrała tego gema do 15, a seta 6:4. I niespodziewanie prowadziła w meczu.

Iga Świątek robi to, z czego słynie - perfekcyjna reakcja na kłopoty!

Na szczęście na takie niespodziewane sytuacje Iga Świątek potrafi zareagować w sposób, jakiego się spodziewamy. Polka zeszła z kortu na przerwę, a gdy wróciła, to błyskawicznie wyszła na prowadzenie 3:0. W drodze do tej przewagi Igę z całych sił wspierali już wszyscy - ze swoich miejsc zrywali się i ci, którzy z Igą pracują na co dzień, i choćby siedzący w polskim boksie Craig Boynton, amerykański trener Huberta Hurkacza. A trener Wiktorowski przy stanie 3:0 podpowiadał Idze, żeby jeszcze bardziej cieszyła się z wygranych punktów, żeby w pełni manifestowała radość.

To Igę napędzało, a Garcii podcinało skrzydła. Na 4:0 w drugim secie Iga wyszła przełamując Francuzkę do zera! Do zera wygrała też gema na 5:0 i po zaledwie 23 minutach seta Garcia musiała się martwić, żeby nie dostać od Świątek bajgla (tak w tenisie mówi się o setach zakończonych wynikiem 6:0). Tego Garcia uniknęła, ale po tym secie - przegranym przez nią 1:6 - znów mieliśmy sytuację taką, jak przed pierwszą piłką, czyli mało kto stawiał na Francuzkę.

Świątek jak burza z piorunami, a Polska w finale mistrzostw świata!

Przy stanie 4:6, 6:1 Świątek zeszła na chwilę z kortu z taką energią, jakby miała razić piorunami. I już na starcie decydującego seta do zera wygrała gema serwisowego Garcii! Ta od razu próbowała skontrować, ale gdy miała breakpointa, Świątek zaserwowała z prędkością 191 km/h (u Igi serwisy powyżej 190 km/h są rzadkością), nie dając jej szans na skuteczną odpowiedź. I po chwili Polka wyszła na 2:0, po kolejnej na 3:0, wygrywając przy podaniu Garcii do 15, a za chwilę już na 4:0, biorąc tego gema do zera!

Hubert Hurkacz, który pod koniec drugiej partii pojawił się w naszym boksie, mógł podziwiać, z jaką determinacją Iga idzie po swoje, po nasze, po ich!

United Cup 2024 już upewniło nas, że mamy superduet złożony z najlepszej tenisistki świata i dziewiątego gracza męskiego rankingu. Oni - Iga i Hubert - tworzą też świetną mieszanę parę, którą oglądamy z wielką przyjemnością. Ale w półfinale duet "HubIga" nawet nie musi wychodzić na kort, bo każde z nich już zrobiło swoje w meczach singlowych i choć mikst w ramach meczu Polska - Francja zostanie rozegrany, to jego wynik nie będzie już miał żadnego znaczenia w kontekście awansu do finału (a zatem kapitan Wiktorowski może wystawić inny skład). My już w tym wielkiem finale jesteśmy (zmierzymy się w nim z Australią lub z Niemcami)! To już pewne i oficjalne - Iga Świątek i Hubert Hurkacz zagrają w Sydney o nieoficjalne mistrzostwo świata!

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...