Tegoroczny turniej WTA Finals odbył się w Cancun w fatalnych warunkach. Kort został przygotowany na ostatnią chwilę, dlatego był nierówny, a piłka po odbiciu zaskakiwała tenisistki. Do tego pogoda paraliżowała rozgrywanie spotkań: często padało, wiał mocny wiatr. W pewnym momencie z pobliskiej plaży przywiało nawet piach na kort.
Turniej Mistrzyń 2023 nie musiał skończyć się taką katastrofą organizacyjną. Organizacja Kobiecego Tenisa (WTA) miała na stole m.in. propozycję czeskiego biznesmena Tomasa Petery. Czech w rozmowie z portalem Sport.pl ujawnia kulisy negocjacji.
- Nasze negocjacje z WTA były bardzo zaawansowane. Kontaktowaliśmy się codziennie. Mieli z naszej strony zapewnienie dotyczące obiektu, hoteli, pieniędzy, prawa gry dla wszystkich tenisistek. WTA chciało też przygotować kort w innych kolorach, więc byliśmy gotowi to zapewnić. Zadbaliśmy o wszystko, o co nas poprosili. Osobiście byłem w 100 procentach przekonany, że otrzymamy prawo do organizacji tego turnieju. Ale stało się inaczej, co było dla mnie ogromną niespodzianką - mówi nam Petera.
Czeski biznesmen przedstawił WTA dwie propozycje. - Jedna dotyczyła sezonu 2023, druga kolejnych lat. Tegoroczna oferta wskazywała na Ostrawę, bo było zbyt późno na inne rozwiązania. W moich oczach jest to żenujące, by rozmawiać o organizacji takiego turnieju na trzy miesiące przed jego rozpoczęciem. Było na to już bardzo późno. W normalnym świecie to niemożliwe - mówi. Ostatecznie Cancun jako lokalizacja WTA Finals został ogłoszony dwa miesiące przed startem imprezy.
Czech dodaje: "Od 25 lat organizuję wraz ze współpracownikami wiele dużych imprez i generalnie w przypadku takich wydarzeń potrzeba zwykle 18 miesięcy na przygotowania. Kluczowa w takich przypadkach jest zawsze arena i hotele wokół niej. To wszystko trzeba zapewnić, znaleźć odpowiednie terminy. Przykładowo organizowanie jakiegoś wydarzenia w hali O2 w Pradze wymaga często rezerwacji na dwa lata wcześniej."
To dlatego jego propozycja dotyczyła Ostrawy. - Tłumaczyłem to w rozmowie z Stevem (Steve Simon - szef WTA - przyp.red.), że skoro rozmawiamy tak późno, to mogę to zorganizować jedynie w Ostrawie. Korzystałem ze swoich doświadczeń i znajomości. Mam bardzo dobre relacje z właścicielami tamtejszego klubu hokejowego (HC Vitkovice - przyp.red). Przenieślibyśmy cztery mecze domowe tej drużyny do innej hali - opowiada nasz rozmówca.
A jak wyglądały wątki finansowe? Pula nagród tegorocznego turnieju WTA Finals wyniosła dziewięć mln dolarów - to wzrost w stosunku do pięciu mln rok wcześniej. Jednocześnie jednak według doniesień medialnych WTA musiała wydać aż sześć mln dolarów na budowę kortu w Cancun.
- Finansowe warunki naszej propozycji obejmowały takie zasady: ja zapłacę za sprawy produkcyjne i organizacyjne, a WTA zajmie się pulą nagród. Postanowiliśmy także, że w ramach opłaty przekażę im minimum jeden mln dolarów plus swoje dołożą także wszyscy sponsorzy współpracujący z WTA - słyszymy od Petery.
Propozycja dotycząca organizowania Turnieju Mistrzów w kolejnych latach była z jego strony podobna z jedną różnicą - impreza miałaby się odbywać w Pradze. Biznesmen nie zna oficjalnych powodów, które stały za decyzją o odrzuceniu jego oferty zorganizowania WTA Finals 2023. Z doniesień medialnych wynika, że jednym z czynników miał być brak możliwości zapewnienia udziału dla wszystkich tenisistek.
W lipcu tenisistki z Rosji i Białorusi nie zostały dopuszczone do turnieju WTA 250 w Pradze. Miał to być wynik czeskich krajowych regulacji, a zamieszanie odbiło się szerokim echem w środowisku tenisowym.
- WTA i Steve (Simon - przyp.red.) otrzymali ode mnie list pochodzący od czeskiego rządu. Wskazano w nim, że Aryna Sabalenka i inne zawodniczki będą dopuszczone do występowania na terenie naszego kraju bez żadnych ograniczeń z wyjątkiem konieczności gry bez flagi i innych oznaczeń narodowych. Podobne zasady obowiązują dziś na całym świecie w tenisie, nie były to więc regulacje w żaden sposób wyjątkowe - tłumaczy Petera.
Czeski rząd miał się podpisać pod tym listem, który biznesmen przekazał WTA. - Jednocześnie w tym czasie w Czechach zmienione zostały zasady dotyczące prawa wjazdu dla sportowców z Rosji czy Białorusi. Od tego momentu drużyny z tych krajów nadal nie miały prawa wstępu, ale indywidualni sportowcy już tak - wymogiem jedynie brak flagi, oznaczeń narodowych i posiadanie wizy Schengen. Potem usłyszałem, że Ostrawa jako kandydatura do WTA Finals została odrzucona, bo niektóre zawodniczki nie mogłyby tam zagrać. To kłamstwo absolutne. Zagwarantowaliśmy taką możliwość - uważa nasz rozmówca.
W podobnych słowach wypowiadała się Magda Linette. Polska tenisistka należała do niedawna do Rady Tenisistek przy WTA. To grupa kilku zawodniczek, które w imieniu pozostałych rozmawiają z działaczami, przedstawiają swoje zdanie. - W Ostrawie minus był taki, że nie miałyśmy stuprocentowej gwarancji, że wszystkie dziewczyny będą mogły zagrać. Gdyby choć jedna nie została wpuszczona do kraju, turniej by się nie odbył, co wiązałoby się z ogromną karą. Taką mniej więcej wielkości całej tej inwestycji - mówiła Linette w rozmowie z portalem Interia.
Petera nie unika mocnej reakcji. - Nie mogę uwierzyć, że Linette to powiedziała. To były bardzo głupie słowa. Naprawdę nie mogę w to uwierzyć. Być może otrzymała błędną wiadomość od Steve’a (Simona - przyp.red.), że Sabalenka nie będzie mogła zagrać. Tylko tak to mogę sobie tłumaczyć - mówi biznesmen.
Petera nie ukrywa tym większego żalu, że obserwował, jak wyglądał ostatecznie turniej w Cancun dla ośmiu najlepszych tenisistek tego sezonu. - To była porażka. Pustki na trybunach, a w Ostrawie mielibyśmy pełne trybuny na 8,5 tysiąca widzów. To z uwagi na czeskie zawodniczki zakwalifikowane do turnieju oraz oczywiście Igę Świątek. Na 100 procent mielibyśmy wyprzedane wszystkie bilety na cały tydzień turnieju - uważa.
W Meksyku zagrały Czeszki Marketa Vondrousova oraz w rywalizacji deblowej para Barbora Krejcikova - Katerina Siniakova. Miała wystąpić także Karolina Muchova, ale w ostatniej chwili wycofała się z powodu kontuzji. - Do tego wszyscy pamiętają doświadczenia z turniejów WTA 500 w Ostrawie. Mnóstwo kibiców, a większość zawodniczek występujących w WTA Finals 2023 znało naszą halę, grały tam wcześniej - podkreśla nasz rozmówca.
Problem z Ostrawą miał mieć także inny charakter. We wspomnianym wywiadzie Magda Linette przyznała: "My wiedziałyśmy, że kort (w Cancun - przyp. red.) będzie zbudowany, dostałyśmy na to gwarancję. Wiedziałyśmy też, że stanie w pięknym miejscu, do tego Ostrawa nie miała hotelu pięciogwiazdkowego. A zależało nam na tym, by dziewczyny w finale sezonu znalazły się w spektakularnym miejscu, że to będzie wyjątkowy resort. A nie w hotelu z trzema czy czterema gwiazdkami, w szarym miejscu".
Co na to Tomas Petera? Słychać w głosie, że zabolały go słowa polskiej tenisistki, brzmi na zdenerwowanego. - Powiem tak: organizowałem w Ostrawie turnieje Pucharu Davisa, Pucharu Federacji (dziś Billie Jean King Cup - przyp.red.), trzy razy imprezy rangi WTA 500. Do tego zawody lekkoatletyczne, gdzie startowali Marion Jones, Michael Johnson czy Usain Bolt. Nigdy nie usłyszałem żadnych narzekań na tamtejsze hotele. Nie wiem, dlaczego Linette tak powiedziała. To było głupie - stwierdził biznesmen.
I dodaje: "Większość tenisistów zawsze doceniała hotel blisko hali, gdzie organizowaliśmy turnieje tenisowe. Korty treningowe są w hali, dla sportowców to dobre rozwiązanie. Ok, rozumiem, że Ostrawa to nie Praga. Ale z drugiej strony zawodniczki są po to, by grać, a nie zwiedzać miasto. Najważniejsze są dla nich warunki obiektu, jak dotrzeć na kort, logistyka, jakość nawierzchni".
Czy czeski biznesmen wyklucza możliwość współpracy z WTA w zakresie organizacji Turnieju Mistrzyń w kolejnych latach? - Po odrzuceniu naszej propozycji w takich okolicznościach powiedziałem sobie, że już nigdy nie będę współpracował z WTA. Dziś trochę uspokoiłem się. Patrzę na to z perspektywy czeskich zawodniczek, ich szansy, by grać u siebie w kraju w tak ważnym turnieju. Ale znów - mamy już prawie połowę listopada, a nie ma decyzji, gdzie zostanie rozegrany turniej WTA Finals 2024. Czasu wcale nie ma dużo - kończy.
W Cancun najlepsza okazała się Iga Świątek. W rywalizacji deblistek zwyciężyła para Laura Siegemund/Wiera Zwonariowa. W nowej kadencji Rady Tenisistek przy WTA nie ma Magdy Linette. Jej miejsce zajęła Australijka Daria Saville.