Iga Świątek uciszyła głosy krytyków. Ekspert: Otarła się o perfekcję

Dominik Senkowski
- Cieszę się, że bardzo szybko po tym koszmarnym meczu z Wieroniką Kudiermietową w Tokio udało się Idze uciszyć głosy krytyków. Pamiętamy nawoływania do zmiany sztabu - mówi Sport.pl Żelisław Żyżyński. Komentator i dziennikarz Canal Plus Sport chwali nie tylko Igę Świątek, ale też Magdę Linette, mimo że wewnętrzna rywalizacja Polek była boleśnie jednostronna.

Iga Świątek pokonała Magdę Linette w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Pekinie. Wygrana wiceliderki rankingu ani przez moment nie podlegała dyskusji. Wynik 6:1, 6:1 mówi wiele.

Zobacz wideo Była numer 1 uważa, że Iga Świątek może przenieść wszystko z mączki na trawę. Trener Igi: Zgadzam się, jak najbardziej

- Jestem zaskoczony wynikiem i obrazem tego meczu. Spodziewałem się, że Magda zmusi Igę do większego wysiłku, wyjdzie na kort z większą wiarą, będzie miała konkretny plan, zagra trochę szybciej. Liczyłem, że nie pozwoli Idze wejść w taki rytm, w którym jest praktycznie nie do zatrzymania. Na pewno chcieliśmy bardziej wyrównanego spotkania - mówi Sport.pl Żelisław Żyżyński, dziennikarz i komentator Canal Plus Sport.

- Dawid Celt słusznie zauważył w naszym studiu, że z punktu widzenia Magdy był to pojedynek podobny do tego, jaki rozegrała niedawno w finale w Guangzhou. Wtedy na początku dała się rozkręcić przeciwniczce i później już nie było czego zbierać - dodaje Żyżyński. 

Iga momentami perfekcyjnie

Nieco ponad tydzień temu w chińskim turnieju WTA 250 Magda Linette przegrała w spotkaniu o tytuł z reprezentantką gospodarzy Xiyu Wang 0:6, 2:6. W środę w Pekinie miała tym trudniej, że Iga Świątek rozegrała najlepsze spotkanie od kilku tygodni. 

- Iga zagrała bardzo dobrze, momentami ocierając się o perfekcję. Czuła się pewnie na korcie, a w takich sytuacjach mało która rywalka może w ogóle podjąć z nią rywalizację. Niech świadczy o tym fakt, że zdecydowała się nawet na serwis z prędkością 188 km/h. To nie są prędkości, które Iga na co dzień nadaje piłce. Zwykle woli jednak zachować więcej kontroli przy podaniu, nie ryzykuje aż tak bardzo - zauważa Żelisław Żyżyński. 

Magda Linette starała się podejmować ataki, ale takich akcji z jej strony było zbyt mało. Nie wyglądała też najlepiej fizycznie. Jej młodsza o kilka lat koleżanka z reprezentacji sprawiała wrażenie znacznie bardziej dynamicznej. 

Nasz rozmówca miał okazję komentować dwa wcześniejsze mecze Igi Świątek w Pekinie. - Sara Sorribes Tormo to wcale nie jest łatwa przeciwniczka. Nie oddaje żadnej piłki za darmo, trzeba samemu wszystko wykreować na korcie. Rywalizowanie przeciwko Hiszpance wymaga sporej cierpliwości i odpowiedzialności, kiedy zdecydować się na kończące uderzenia - mówi. Polka wygrała wtedy 6:4, 6:3.

- Kolejny mecz z Warwarą Graczową też nie był taki oczywisty (6:4, 6:1), skoro potrafiła ona pokonać w Pekinie wyżej sklasyfikowaną Anastazję Potapową, a w pierwszym secie meczu z Igą zaprezentowała się naprawdę nieźle. To wszystko wskazuje, że być może widzimy jeszcze jedną zwyżkę formy u Polki na koniec tego kolejnego wyczerpującego sezonu - zauważa komentator Canal Plus. 

Pekin lepszy niż Tokio

Iga Świątek pokazuje się w stolicy Chin z lepszej strony niż niedawno w Tokio. - Pogoda w stolicy Chin jest tym razem wyjątkowo korzystna - nie ma smogu, łatwiej można oddychać, nie jest za gorąco. To też na pewno miła odmiana po Tokio, gdzie panował spory upał. Korty pekińskie spowalniają piłkę, a Iga woli taki rodzaj nawierzchni twardej aniżeli ten występujący w Tokio. Cieszę się także, że bardzo szybko po tym koszmarnym meczu z Wieroniką Kudiermietową udało się Idze uciszyć głosy krytyków. Pamiętamy te nawoływania do zmiany sztabu - wspomina nasz rozmówca.

W Japonii Polka odpadła już po drugim meczu. Najpierw sporo problemów sprawiła jej 148. na świecie Mai Hontama, a w kolejnym spotkaniu z turnieju wyrzuciła ją Wieronika Kudiermietowa (16. WTA). W obu meczach Świątek popełniła sporo niewymuszonych błędów, nie była sobą. 

- Mówiłem o tym na antenie RMF 24 w rozmowie z Piotrkiem Salakiem, żeby po Tokio nie bić za mocno na alarm. Warto było spokojnie poczekać na to, co wydarzy się w Chinach. Iga na pewno wraca do lepszej formy. W Tokio wiele czynników mogło zadziałać na niekorzyść: szybsze korty, wilgotność powietrza, kwestia powrotu do turniejowej rywalizacji, rozbudowany okres przygotowawczy po US Open - podkreśla nasz rozmówca.

Co dalej?

W piątek Iga Świątek wyjdzie na kort w ramach ćwierćfinału China Open. Jej rywalką będzie Caroline Garcia z Francji. - Garcia jest bardzo zdeterminowana, bo nadal ma szanse zakwalifikować się do WTA Finals. Te szanse są minimalne, ale jeszcze ich nie straciła. A to ważne, bo w przypadku nieobecności w Cancun odpadnie jej 1500 punktów z rankingu z powodu braku obrony tytułu wywalczonego w poprzednim Turnieju Mistrzyń. Natomiast z uwagi na formę Caroline Garcii można wierzyć, że Iga Świątek poradzi sobie z Francuzką - uważa Żelisław Żyżyński.

Świątek jest już pewna występu w tegorocznym WTA Finals. Z Garcią rywalizowała trzykrotnie, przegrywając raz w Warszawie podczas ubiegłorocznej imprezy na kortach Legii. A co dalej z Magdą Linette?

- Leci teraz do Zhengzhou walczyć o kolejne punkty i prawo gry w imprezie WTA Elite Trophy w Zhuhai. Uważam, że w następnym turnieju jest w stanie osiągnąć wiele, biorąc pod uwagę formę, w jakiej ostatnio znajduje się - wskazuje komentator Canal Plus. 

Do imprezy WTA Finals kwalifikuje się osiem najlepszych tenisistek tego sezonu. W zawodach WTA Elite Trophy wystąpi 11 kolejnych zawodniczek rankingu oraz jedna reprezentantka gospodarzy z dziką kartą.

- Wiadomo, że przeciwko Idze to nie był najlepszy występ Magdy, ale generalnie w ostatnich dniach prezentuje się obiecująco. Fajnie byłoby wykorzystać punkty jeszcze za Australian Open i pojechać na Elite Trophy, aby w ten sposób spiąć klamrą jej najlepszy sezon w karierze - kończy Żyżyński. Transmisje z turniejów WTA w Canal Plus Sport.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.