Rozstawiony z "dwójką" debel bardzo dobrze spisywał się podczas tego turnieju. Najpierw pokonał parę gospodyń Ching Laam Lai/Chun-Wing Sher 6:4, 6:1, a następnie wyeliminował faworyzowany duet 16-letniej Mirry Andriejewej oraz Peyton Stearns, zwyciężając 7:5, 7:6 (6). I choć był ogromnym faworytem półfinałowego starcia, to nie wszystko poszło jednak zgodnie z planem.
Polsko-białoruska para bardzo dobrze rozpoczęła to spotkanie, ponieważ już w drugim gemie przełamała rywalki i zyskała przewagę. Przy stanie 5:3 miała okazję, aby zakończyć seta przy własnym podaniu, ale nie udało się tego dokonać. Rywalki wróciły do gry, a następnie doprowadziły do tie-breaka. I choć pierwszy punkt należał do chińsko-tajwańskiego debla, to później na korcie dominowały już tylko Piter oraz Morozowa, które finalnie wygrały pierwszą odsłonę.
W drugim secie role się odmieniły, ponieważ to rywalki szybko przełamały polsko-białoruski duet i prowadziły już nawet 3:0. Pomimo tego, że łącznie Piter i Morozowa miały cztery piłki na przełamanie, nie były w stanie odrobić strat. Od stanu 4:1 pełną kontrolę przejęły zawodniczki z Azji, ostatecznie wygrywając tego seta w zaledwie 41 minut.
Tym samym kibice mogli zobaczyć super tie-break, który rozpoczął się doskonale dla polsko-białoruskiego debla, ponieważ wyszedł on na prowadzenie 3:1. Od tamtego czasu punkty zaczęły zdobywać jednak przeciwniczki, które odrobiły straty i osiągnęły wynik 5:3. Przełamały serwis jeszcze trzykrotnie, tracąc tylko punkt przy własnym podaniu, co pozwoliło im wygrać 6:7 (2), 6:3, 10:6 i awansować do finału.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Katarzyna Piter musi zatem uzbroić się w cierpliwość, ponieważ straciła szansę na trzeci deblowy tytuł w karierze. Do tej pory triumfowała w wydarzeniu w Palermo w 2013 roku oraz kilka miesięcy temu w turnieju w Budapeszcie. Teraz przeniesie się do Nanchans, gdzie w przyszłym tygodniu rozpocznie zmagania w zawodach rangi 250, podczas których ponownie wystąpi w parze z Morozową. W zawodach indywidualnych udział weźmie za to Magda Linette (23. WTA).
W finale turnieju w Hong Kongu pogromczynie naszego debla zmierzą się z Oksaną Kałasznikową oraz Aliaksandrą Sasnowicz.