NBA ogranicza korzystanie z Twittera

Shaquille O'Neal i reszta gwiazd NBA komunikujących się za pomocą internetowych serwisów społecznościowych muszą uważać - liga wprowadza ograniczenia, za których złamanie będzie karać finansowo.

W marcu właściciel Dallas Mavericks Mark Cuban dostał 25 tys. dol. kary za krytykę sędziów na Twitterze (rodzaj internetowego minipamiętnika). Był to precedens, po którym liga postanowiła wprowadzić zarządzenie dotyczące korzystania z takich serwisów dla wszystkich związanych z NBA. - Nie chcemy, żeby popkultura odciągała nas od tego, co najważniejsze, czyli od meczów - powtarza komisarz ligi David Stern.

W poprzednim sezonie zdarzało się, że koszykarze korzystali z Twittera w trakcie meczów, ale były to incydentalne przypadki. Apogeum "ćwierkania" (od ang. tweet) miało miejsce w okresie transferowym, kiedy koszykarze, ale i właściciele klubów informowali na Twitterze o decyzjach, zanim te stały się oficjalne.

"Zaraz spotkam się z Gortatem" - napisał na Twitterze i Facebooku dyrektor generalny Houston Rockets Daryl Morey, a przejście Polaka do Teksasu - ostatecznie niedoszłe - okrzyknięto transferem nowej ery. Kevin Love z Minnesota Timberwolves informował o zwolnieniu trenera, Allen Iverson donosił, że będzie grał w Memphis Grizzlies.

Największy wybryk zaliczył Michael Beasley z Miami Heat, który opublikował na Twitterze zdjęcie swojego tatuażu. W tle widać było torebkę do złudzenia przypominającą taką, w której przechowuje się marihuanę. Potem zawodnik publikował wpisy zdradzające załamanie psychiczne i ostatni miesiąc wakacji spędził w specjalnym ośrodku.

NBA nie jest pierwsza, jeśli chodzi o ograniczanie korzystania z serwisów społecznościowych - w sierpniu "ćwierkających" tenisistów upominali organizatorzy US Open, którzy zaczęli się obawiać, że krótkie wiadomości przekazywane przez zawodników ("boli mnie brzuch, mam katar, skręciłem kostkę") mogą wpływać na kursy u bukmacherów i zakłócać czystość rywalizacji. Namiętnie "ćwierkający" w lipcu peleton Tour de France jechał bez przeszkód.

Konkretne postanowienia NBA nie są jeszcze znane, ale ponoć nie będą one tak restrykcyjne, jak te w futbolowej NFL, gdzie zawodnicy mają zakaz korzystania z serwisów społecznościowych od 90 minut przed meczem, do końca wywiadów po jego zakończeniu.

Jak zareagują koszykarze NBA? Profil największego "ćwierkacza" Shaquille'a O'Neala - the real shaq, który śledzi ponad 2,3 mln osób - na razie na ten temat milczy.

Wprowadzenie ograniczeń zbiegnie się z inauguracją przygotowań do sezonu, który rusza 27 października. Marcin Gortat przed wczorajszym pierwszym treningiem Orlando Magic nie napisał nic, bo konta na Twitterze nie posiada.

NBA wciąż bez sędziów ?

Więcej o: