Jeszcze przed startem sezonu reprezentacyjnego wiedzieliśmy, że w Maksymilianie Graniecznym drzemią ogromne możliwości. Chyba jednak nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się, że 20-latek będzie grał na tak wysokim poziomie. Trener Nikola Grbić nie mógł podjąć innej decyzji i zabrał utalentowanego gracza na mistrzostwa świata. Granieczny zdobył zatem z kadrą nie tylko złoto Ligi Narodów, ale również brąz światowego czempionatu.
Przed sezonem 2025/26 Granieczny wrócił do Jastrzębskiego Węgla. Klub oczywiście pokładał w nim ogromne nadzieje, bo w końcu 20-latek miał być następcą Jakuba Popiwczaka.
11 października w turnieju towarzyskim Bogdanka Volley Cup im. Tomasza Wójtowicza w meczu z Bogdanką LUK Lublin doznał jednak kontuzji złamania kości śródręcza, co sprawiło, że musiał odpocząć od siatkówki.
Do gry wrócił 22 listopada i prezentuje się coraz lepiej. Jego forma urosła na tyle, że został wybrany do drużyny marzeń 13. kolejki PlusLigi. W starciu ze swoim byłym klubem (Cuprum Stilon Gorzów) dokonywał cudów w obronie.
"Piąte zwycięstwo z rzędu odniósł JSW Jastrzębski Węgiel (3:1 z Cuprum Stilonem w Gorzowie), a wyróżniającymi się zawodnikami byli Nicolas Szerszeń (19 pkt. przy 63-procentowej skuteczności) i Maksymilian Granieczny, który miał aż 18 obron!" - napisano na stronie PlusLigi.
Dla Graniecznego to pierwsze tego typu wyróżnienie. Wcześniej trafił jedynie na "ławkę rezerwowych" drużyny marzeń (11. kolejka i mecz Jastrzębskiego Węgla z Barkomem-Każany Lwów).
Młody libero ma podwójne powody do radości. Jego klub bowiem, licząc występy we wszystkich rozgrywkach, wygrał sześć spotkań z rzędu. Granieczny natomiast pokazuje, że w przyszłości może być pierwszym libero reprezentacji Polski.