Wymowne milczenie trenera Polaków. Grbić tłumaczy, skąd u niego taka reakcja

Agnieszka Niedziałek
Nikola Grbić, Polska - Słowenia
Memoriał Wagnera, screen TV

- Nie chciałem się zezłościć - tak Nikola Grbić tłumaczył bardzo nietypową dla siebie reakcję podczas meczu Memoriału Huberta Jerzego Wagnera Polaków ze Słowenią. Dotychczas dał się poznać jako trener, który zwykle podczas przerw ma sporo do przekazania swoim siatkarzom i nieraz robi to w bardzo emocjonalny sposób. Tym bardziej zadziwił w niedzielny wieczór.

Krótkie rzeczowe uwagi do poszczególnych zawodników, przypominanie założeń taktycznych albo dużo bardziej emocjonalne przemowy. Nikola Grbić stosuje różne metody dotarcia do swoich siatkarzy w trakcie spotkania, gdy im nie idzie. Dotychczas rzadko spotykane u Serba milczenie zdarzało mu się raczej jedynie podczas przerw, gdy Polacy dominowali, a ta cisza oznaczała, że po prostu nie ma uwag do ich gry. W niedzielny wieczór w pojedynku ze Słowenią (3:1) oznaczała ona jednak zupełnie co innego.

Zobacz wideo Wilfredo Leon zawodnikiem BOGDANKI LUK Lublin! "Trzeba działać"

Wymowne milczenie. "Zdaję się na jego mądrość i doświadczenie"

Trwał trzeci set meczu, którym Biało-Czerwoni wieńczyli występ w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera. Polacy prowadzili 13:7, by po chwili zdobyć siedem punktów z rzędu. Zaraz potem jednak stracili cztery kolejne. I choć ich przewaga wciąż była ogromna, to szkoleniowiec poprosił o czas. A podczas niego stanął z boku i pochylił się, zostawiając zawodników samych sobie i w ogóle z nimi nie rozmawiał. Potem tłumaczył dziennikarzom, skąd u niego taka reakcja.

- Dzień wcześniej na wideoanalizie omawialiśmy takie sytuacje. W tym momencie nie miałem nic do powiedzenia. Chłopaki wiedzieli, o co chodzi, ja też wiedziałem. Wziąłem czas, by po prostu wrócili do gry, zresetowali się całkiem. To wszystko. Nie chciałem się zezłościć - opowiadał mistrz olimpijski z Sydney.

Podczas rozgrywanego przez ostatnie trzy dni w Krakowie memoriału Biało-Czerwonym nieraz zdarzało się seryjnie tracić punkty. W tym okresie akurat rzadko przegrywali przez to partie i wpędzali się w kłopoty. W opisywanym wyżej trzecim secie mieli wciąż na tyle dużą przewagę, że dopięli swego. Ale chwilę wcześniej w drugim zapłacili za to wyższą cenę.

Gdy tylko jedna z dziennikarek nawiązała w niedzielny wieczór w strefie wywiadów do wspomnianego zaskakującego zachowania szkoleniowca, to środkowy Jakub Kochanowski przyznał, że w ostatnim czasie Polacy grają bardzo nierówno.

- Tych przestojów ostatnimi czasy trochę nam się zdarza, ale pracujemy nad tym. Wywieramy na sobie presję, by to poprawić, by utrzymywać koncentrację do samego końca. Myślę, że z meczu na mecz będzie nam to wychodziło coraz lepiej - uspokajał najlepszy środkowy tegorocznej edycji Memoriału Wagnera.

Analizować źródła owych przestojów nie chciał zaś zbytnio Marcin Janusz. - Nie ma co się zastanawiać tylko z tym walczyć i się tego pozbyć. Bo kilka razy rzeczywiście traciliśmy dużą przewagę i zamiast spokojnie "dowozić", to robiło się nerwowo. Większość tych setów wygrywaliśmy, ale nie jest powiedziane, że jeśli stracimy koncentrację na igrzyskach, to dalej wyjdziemy z tego też zwycięsko. Musimy się więc wystrzegać tych przestojów i kiedy mamy szansę dobić przeciwnika, to trzeba to robić jak najszybciej - podkreślił rozgrywający Zaksy Kędzierzyn-Koźle.

Na jednej z następnych przerw w meczu ze Słowenią, po kolejnym słabszym okresie w grze, Grbić znów przerwał grę, ale tym razem - już w swoim stylu - sporo gestykulował i mówił głosem pełnym zaangażowania. Które z tych rozwiązań lepiej działa na reprezentację Polski? Pytanie o to dostał Bartosz Kurek, ale kapitan kadry nie chciał się do tego konkretnie odnosić. Zamiast tego wyraził tylko solidarność ze szkoleniowcem.

- Trener wie lepiej ode mnie, czego potrzebujemy, więc zdaję się na jego mądrość i doświadczenie. Analizując nasze poprzednie wyniki, to myślę, że dobrze wie, co robi. Jest odpowiednią osobą na tym miejscu - podkreślił atakujący, który za półtora miesiąca skończy 36 lat.

Polscy siatkarze dostali od Grbicia teraz półtora dnia wolnego. Po tym krótkim odpoczynku spotkają się ponownie na treningach w Spale, a w czwartkowe popołudnie przeniosą się do Gdańska, gdzie w weekend rozegrają ostatnie dwa sparingi przed igrzyskami. Pozostaje liczyć, że wtedy szkoleniowiec nie będzie miał już powodów do takiej reakcji jak w meczu ze Słowenią. Do igrzysk olimpijskich czasu coraz mniej - zawody w Paryżu rozpoczynają się 25 lipca.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...