- Tak wygląda siatkówka. Na igrzyskach będzie tak samo - zapowiedział Aleksander Śliwka, podsumowując szalony mecz z Niemcami w Memoriale Wagnera. I tłumaczył swoją emocjonalną reakcję, która zwróciła uwagę wszystkich. Polacy wyszli z wielkich tarapatów, bo przegrywali już 0:2 w setach i 11:16 w trzecim. A kapitan Bartosz Kurek, przechodząc po tym wyszarpanym zwycięstwie przez strefę wywiadów, z uśmiechem wskazał bohatera.
14:3 w punktach w drugiej części seta? Polacy właśnie taki imponujący powrót zaliczyli, gdy byli już pod ścianą w meczu Memoriału Wagnera z Niemcami. Chwilę wcześniej podczas przerwy trener Nikola Grbić ostrzegł ich, że za 10 minut mogą być już pod prysznicem, rozpamiętując szybką przegraną w słabym stylu. A po meczu opowiadał dziennikarzom w Krakowie, dlaczego ta wymęczona wygrana w meczu towarzyskim na dwa tygodnie przed igrzyskami jest tak ważna.
Grbić wykazał się trenerskim nosem. Kurek wskazuje bohatera
Polacy zarówno obecny, jak i poprzedni sezon zaczynali od sparingów z Niemcami. W obu wypadkach drużyna świetnie spisująca się pod okiem Michała Winiarskiego - jedną z największych gwiazd kadry w historii - bezlitośnie obnażała ich błędy i wygrywała. Fakt, wtedy Biało-Czerwoni grali w mocno rezerwowym składzie. W sobotę było pod tym względem zupełnie inaczej, ale i tak tylko dziewięć punktów dzieliło ich od gładkiej przegranej 0:3. A po ich stronie było dużo niemocy.
- Przy wyniku 11:16 powiedziałem na przerwie: "Chłopaki, to tyle. Jeśli będziemy grać w ten sposób, jeśli nie zrobimy niczego, by spróbować zmienić sytuację, ryzykować, kiedy trzeba, walczyć o każdą piłkę, to przegramy. 10 minut i będziemy pod prysznicem oraz w drodze do hotelu. Nie jestem magikiem, nie mam czarodziejskiej różdżki. Nie wiem, czy moje słowa cokolwiek zmieniły, ale zaczęliśmy grać lepiej, zdobywać punkty, pojawiła się większa presja na zagrywce, podbiliśmy kilka piłek. Czasem jedna czy kilka dobrych akcji dają ci podejście pod powrót do dobrej gry - analizował potem prowadzący Polaków Nikola Grbić.
Pod koniec drugiego i na początku trzeciego seta dokonał wielu zmian i wykazał się tu trenerskim nosem.
- Łukasz Kaczmarek, Tomasz Fornal, Mateusz Bieniek, Paweł Zatorski, Grzegorz Łomacz. Każdy, kto wszedł, dołożył coś od siebie. To niezwykle ważne - każdy zawodnik może zrozumieć, jak ważny jest i jak bardzo nie jestem w stanie przewidzieć, co się wydarzy na parkiecie. Czasem będę potrzebował kogoś na chwilę, na jedną krótką zmianę, na jedną zagrywkę itd. - wskazywał Serb.
Łomacz jest w kadrze na najważniejszych imprezach od lat. Zwykle jako drugi rozgrywający. Nieraz kibice i eksperci kwestionują jego obecność w składzie, ale w sobotę po raz kolejny pokazał, że potrafi w trudnym momencie wejść i poukładać grę Biało-Czerwonych. Wątpliwości co do jego zasług nie miał też Bartosz Kurek. Gdy Łomacz rozmawiał z dziennikarzami po meczu, to przechodzący z tyłu kapitan poklepał go po plecach i rzucić z uśmiechem: "O, bohater". A co na to rozgrywający?
- Cieszymy się po prostu, że mamy taki zespół, który ma jakość - rzucił w swoim stylu krótko.
Zatorski jedzie na igrzyska jaki jedyny libero, ale zaczął sobotni mecz w kwadracie dla rezerwowych (zastępował go wtedy Jakub Popiwczak). Przyznał, że w dwóch pierwszych setach po stronie Polaków było sporo błędów i niewykorzystanych szans.
- Nasze tarapaty zaczynały się często od prostych piłek, nieskończonych przechodzących, które wracały na naszą stronę, niedokładnie dogranych freeballi. Niemcy się wtedy nakręcali, a nam później też te trudniejsze zagrania nie wychodziły. Od trzeciego seta zmieniliśmy kilka osób w składzie i tak naprawdę nie od razu pojawiła się jakaś spektakularna, świetna gra, ale to był bodziec, trochę innej energii. Myślę, że Niemcy też przespali końcówkę trzeciego seta. Myśleli, że samo się dogra, a właśnie w trochę innym stylu udało nam się ten mecz odwrócić - wspominał mistrz świata z 2014 i 2018 roku.
Jeden z dziennikarzy był pod wrażeniem wspomnianej serii punktowej 14:3 w drugiej części trzeciej partii. Ale Zatorski podchodzi do tego z dystansem.
- Niby takie coś zdarza się rzadko, ale znamy, niestety, brutalną historię wielu zespołów. Wielokrotnie przeżywałem to na własnej skórze. Serie w siatkówce się zdarzają i może dzięki temu jest ona piękna, bo duża liczba tych wspaniałych polskich kibiców mogła już praktycznie dwie godziny wcześniej siedzieć w domach z niezbyt szerokim uśmiechem na twarzy, a my również analizowalibyśmy w hotelu bolesną porażkę - podkreślił jeden z najbardziej doświadczonych kadrowiczów.
"To się mieści w granicach błędu statystycznego". Śliwka tłumaczy moment frustracji
Jednym z dwóch siatkarzy, którzy rozegrali całe spotkanie z Niemcami, był Aleksander Śliwka. Kładł on - tak jak inni kadrowicze - duży nacisk na świetną grę rywali w pierwszej części spotkania. Przypomniał też, że w piątek to ekipa Winiarskiego zaliczyła efektowny powrót do meczu w pojedynku ze Słoweńcami (Mimo stanu 0:2 w setach doprowadzili do tie-breaka, ale w nim przegrali).
- Tak wygląda siatkówka. Na igrzyskach będzie tak samo. Wszyscy będą ryzykować na zagrywce, zmieniać taktykę. Tu mamy mecze towarzyskie, rozgrywający próbują trochę innej dystrybucji piłek. Wiemy, że w Paryżu będzie niesamowicie trudno i będziemy potrzebować wszystkich zawodników, którzy będą dostępni. Tak jak dziś. Wszyscy, którzy wchodzili z ławki, wnosili ogromną jakość i dołożyli cegiełkę do tego zwycięstwa - podsumował.
Grbić początek meczu w wykonaniu Niemców porównał do tego, jak niedawno w Lidze Narodów pojedynek z Polakami zaczęli Brazylijczycy. Wówczas Biało-Czerwoni też nie mieli nic do powiedzenia.
- W pierwszych dwóch setach Niemcy mieli 90 procent skuteczności ataku na dobrej piłce. Co możesz z tym zrobić? To się mieści w granicach błędu statystycznego. Praktycznie przy każdej dobrej piłce zdobywali punkt. Nie jest łatwo, by kontynuować wtedy grę. O tym mówiłem chłopakom podczas przerw - że rywale grają dobrze, więc musimy być cierpliwi, ale potrzebuję, by grali na swoim poziomie, bo tego nie robili. Krok o kroku to zrobili. Jesteśmy jednym z najlepszych zespołów na świecie, nasz poziom jest wysoki i jak chcesz nas pokonać, to musisz utrzymać ten poziom przez bardzo długi czas. Dlatego ta wygrana jest dla mnie tak ważna. Daje nam pewność, że - ktokolwiek jest po drugiej stronie i jakkolwiek dobrze gra - zawsze mamy szansę wrócić do naszego poziomu i nie możemy swoją grą pomagać rywalom - podsumował szkoleniowiec.
Polscy siatkarze są wciąż na etapie intensywnych przygotowań do igrzysk i dlatego w sobotę rano mieli jeszcze zajęcia na siłowni. Niedzielny mecz ze Słoweńcami poprzedzi spacer, by mieli nieco czas na odpoczynek. Podobnie było podczas ubiegłorocznego Memoriału Wagnera, gdy szykowali się do mistrzostw Europy i kwalifikacji olimpijskich, na których wygrali wszystkie mecze. Grbić jednak teraz zaznaczył, by o tym pamiętać, ale nie traktować tego jako taryfy ulgowej. Takie samo podejście mają jego zawodnicy. Śliwka w drugim secie był wyraźnie sfrustrowany, gdy nie udało mu się sięgnąć piłki w obronie i w złości uderzył pięścią kilka razy w parkiet.
- Nie zawsze da się grać na pełnym spokoju. Czasami trzeba wyzwolić te emocje, czasem po jednej akcji te negatywne, aby się uwolnić i o tym zapomnieć. Ważne było, że mimo iż przegrywaliśmy 0:2 w setach, to staraliśmy się dać tę pozytywną energię i nakręcać się nawzajem, bo ten mecz zdecydowanie nam się początkowo nie układał - przyznał przyjmujący.
On sam wciąż walczy o powrót do formy po przymusowej dłuższej przerwie spowodowanej złamaniem palca. W ostatnim czasie pojawiał się rzadko na boisku, ale w sobotę Grbić ani na chwilę go nie ściągnął.
- Każdy moment na boisku jest dla mnie bardzo cenny. Cieszę się, że teraz rozegrałem całe pięć setów i przede wszystkim, że był to zwycięski mecz. Jak wygląda sprawa odzyskania przeze mnie rytmu gry? Nie mogę sobie zaplanować i zamówić tego, że akurat na igrzyskach będę w najlepszej formie. Codziennie staram się robić wszystko, by stawać się lepszym, choćby o jeden procent. Mam nadzieję, że na igrzyskach będę mógł dać drużynie wiele dobrego - zadeklarował gracz, który w dwóch poprzednich sezonach był podporą kadry.