Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Real - Atletico. Największy wygrany derbów Madrytu. Dani Ceballos wyważył drzwi do pierwszego składu Królewskich

Choć w sobotnich derbach Madrytu na pierwszy plan wyszedł kapitalny pojedynek bramkarzy, mecz na Estadio Santiago Bernabeu miał innego, niespodziewanego bohatera. Piłkarz, który w poprzednim sezonie był marginalizowany przez Zinedine'a Zidane'a, w drugiej połowie starcia z Atletico podłączył ofensywę Królewskich do prądu. Dani Ceballos jest bez wątpienia największym wygranym hitu hiszpańskiej La Ligi.

Ceballos na Bernabeu przychodził poprzedniego lata z wielkimi oczekiwaniami. Jako świeżo upieczony najlepszy piłkarz mistrzostw Europy do lat 21 liczył, że u znanego z zamiłowania do rotacji Zidane’a będzie w obsadzonej wielkimi gwiazdami drużynie dostawał swoje szanse. Rzeczywistość okazała się dla Hiszpana bolesna. Real szybko wpadł w dołek formy, a francuski szkoleniowiec, w pogoni za ligowymi punktami, rzadko eksperymentował ze składem, decydując się na sprawdzone rozwiązania. Nawet jeśli rotował, Ceballosa z reguły w swoich planach pomijał.

Zdarzeniem, które ostatecznie zniszczyło relacje pomiędzy tą dwójką, była zmiana w meczu z Leganes. Chcący ukraść w końcówce spotkania czas szkoleniowiec Realu na ostatnie minuty zaplanował zmianę Ceballosa. Ostatecznie zawodnik, który przez pół roku w spotkaniach ligowych spędził na boisku jedynie 186 minut, przeciwko Leganes swój czasowy dorobek wzbogacił jedynie o trzydzieści sekund. Nie zanotował ani jednego kontaktu z piłką, a boisko opuszczał wściekły. Zidane piłkarza przeprosił, także publicznie, ale niesmak pozostał. Przez cały sezon Hiszpan w lidze rozegrał łącznie 396 minut. Gdyby pod koniec maja Zidane nie zrezygnował z pozycji trenera Królewskich, w letnim okienku transferowym Ceballos poprosiłby o zgodę na wypożyczenie. – Dlaczego nie grałem u Zidane’a? To wie tylko on. Ciężko pracowałem, walczyłem, ale czułem, że nie mam u niego szans na grę. Gdyby został, szukałbym odejścia – wyznał niedawno w rozmowie z dziennikiem „Marca”.

Koncert w derbach

Przyjście Julena Lopeteguiego wszystko zmieniło. Odważnie stawiający na młodych zawodników Bask widzi w Ceballosie wielki talent, ten sam, który zachwycał wcześniej w Betisie i na mistrzostwach Starego Kontynentu w Polsce. W dziewięciu oficjalnych spotkaniach, jakie Real rozegrał w tym sezonie, Ceballos na boisku nie pojawił się tylko w jednym, przeciwko Gironie. W lidze po siedmiu kolejkach ma już rozegranych 255 minut. W poprzednim sezonie granicę 250 minut udało mu się przekroczyć dopiero w kwietniu, co najlepiej obrazuje, jak mocno zmieniła się jego rola w ekipie.

W sobotni wieczór, w którym Real podejmował Atletico, mecz zaczął na ławce, ale kiedy pojawił się na murawie po przerwie, zmieniając kontuzjowanego Garetha Bale’a, tchnął w atak Los Blancos nowe życie. 22-latek rozhuśtał grającą zbyt wolno i schematycznie formację ofensywną, pozwalając swojej drużynie zdominować przeciwnika. Real nareszcie zaczął wyglądać tak, jak oczekiwał tego Lopetegui. Ceballos świetnie odnajdywał się w grze między liniami, siejąc popłoch w defensywie Atletico swoimi zejściami do środka z lewego skrzydła. Był cały czas pod grą, brał na siebie ciężar rozegrania i rzadko tracił piłkę, nawet pod presją dwóch lub trzech rywali. Mimo że grał ofensywnie i decydował się na ryzykowne zagrania, na 45 podań zaliczył aż 43 celne! (96 proc. skuteczności). Do tego trzy z nich to podania kluczowe - więcej w sobotnim spotkaniu zanotował jedynie Toni Kroos, który na boisku był przecież dwa razy dłużej.

Teraźniejszość

Choć Real ostatecznie podzielił się z Atletico punktami (0:0), Ceballos może czuć satysfakcję. Pod nieobecność Isco pokazał, że potrafi grać na poziomie podobnym do Andaluzyjczyka, a wiara, jaką pokładają w nim zarówno Lopetegui, jak i Luis Enrique (selekcjoner dał mu ostatnio zadebiutować w seniorskiej reprezentacji) nie jest nieuzasadniona. 22-latek nie jest przyszłością Real Madryt, jest teraźniejszością. W sobotę wyważył drzwi do pierwszego składu, jak określił to dziennik „As”, i pokazał, że może być w tym sezonie kluczową postacią w drużynie Los Blancos.