Lechia biła głową w mur! Rewelacja Ekstraklasy o krok od lidera

Wisła Płock pokonała Lechię Gdańsk 1:0 w pierwszym meczu 28. kolejki ekstraklasy. Drużyna Mariusza Misiury wciąż liczy się w walce o europejskie puchary.
Wisła Płock - Lechia Gdańsk
Screen Canal+Sport

- Będziemy musieli pokazać cierpliwość i też dobrą grę. Chcemy być progresywni z piłką, nie chcemy jej posiadać dla samego posiadania, tylko dla kreowania sytuacji, dla biegania za linią obrony i po to, żeby stworzyć więcej sytuacji bramkowych - przed meczem w Płocku mówił trener Lechii John Carver.

Zobacz wideo Reprezentacja Polski skrzywdzona w meczu ze Szwecją? "Byłem pierwszy..."

Anglik przeczuwał, co czeka jego drużynę w starciu z Wisłą. Wisłą, która wiosną może nie zachwyca, ale jesienią była jednym z najtrudniejszych przeciwników w ekstraklasie i długo znajdowała się w ścisłym czubie ligowej tabeli. 

Mecz w Płocku wyglądał dokładnie tak, jak obawiał się Carver. W pierwszej połowie Gdańszczanie mieli 66 proc. posiadania piłki, oddali co prawda dziewięć strzałów, ale tylko dwa z nich były celne. Wisła, mimo dużo mniejszego posiadania i mniejszej liczby strzałów, oddała tyle samo strzałów celnych. I jeden z nich dał jej decydującego gola.

W 30. minucie w pole karne gości wpadł Kyriakos Savvidis. Grek popisał się indywidualną akcją, po drodze poradził sobie aż z czterema rywalami i strzałem z bliska pokonał Alexa Paulsena. 

- Ustawili się głęboko, a my gramy za wolno. Brakuje nam elementu zaskoczenia, oddajemy strzały z niekomfortowych pozycji. Musimy zacząć grać lepiej - narzekał w przerwie najlepszy strzelec Lechii, Tomas Bobcek.

Wisła Płock lepsza od Lechii Gdańsk

Ale w drugiej połowie wiele się nie zmieniło. Wisła wciąż miała dużo mniejsze posiadanie piłki, ale mimo to kontrolowała przebieg meczu. I długo nie dopuszczała przeciwnika pod własną bramkę. Dość powiedzieć, że po przerwie - mimo niekorzystnego wyniku - Lechia nie oddała ani jednego celnego strzału na bramkę Rafała Leszczyńskiego.

To jednak nie znaczy, że Lechia nie mogła doprowadzić do remisu. W doliczonym czasie gry doskonałą okazję miał Tomasz Neugebauer. Po długim zagraniu w pole karne i zgraniu piłki głową ta spadła pod nogi 22-letniego pomocnika, który w dogodnej sytuacji posłał piłkę wysoko nad bramką Wisły. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie.

Zwycięstwo sprawiło, że Wisła awansowała na 4. miejsce w tabeli. Drużyna Mariusza Misiury ma 42 punkty, czyli tyle samo, ile Górnik Zabrze i Jagiellonia Białystok oraz tylko trzy punkty mniej od lidera - Lecha Poznań. Lechia z 37 punktami pozostała na 9. pozycji.

W następnej kolejce Wisła zagra na wyjeździe z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza (19 kwietnia), a Lechia podejmie Piasta Gliwice (20 kwietnia).

Więcej o: