20 lipca 2020 roku - to wtedy Mikael Ishak oficjalnie dołączył do Lecha Poznań. Choć miał dobre wyniki strzeleckie w poprzednich drużynach, to zapewne mało kto spodziewał się, że wkrótce stanie się legendą "Kolejorza". A właśnie jest tak postacią! Ba, jest nawet kimś więcej, bo kapitanem. Rozegrał aż 203 mecze, zdobywając 113 bramek i 32 asysty. Razem z zespołem wywalczył dwa mistrzostwa Polski, ostatnie w minionym sezonie. Wiele osób nie wyobraża sobie Lecha bez Szweda. A jak to wygląda z jego perspektywy?
Ishak udzielił ostatnio wywiadu dla tygodnika "Piłka Nożna". Opowiedział w nim m.in. o przyszłości. Czy chciałby zostać w Poznaniu na dłużej niż tylko do końca czerwca 2027 roku, bo do tego czasu obowiązuje jego kontrakt? Nie pozostawił w tej sprawie żadnych wątpliwości. To ważne słowa dla kibiców, ale przede wszystkim dla władz klubu.
- Jeśli nadal będę wywiązywać się z obowiązków, będę czuć się dobrze fizycznie i dostanę propozycję, rozważę ją w pierwszej kolejności - podkreślił, po czym dodał, że "Lech zawsze będzie mieć pierwszeństwo". A co jeśli poznaniacy nie będą zainteresowani dalszą współpracą? - W przypadku gdy klub uzna, że już nie spełniam oczekiwań, nie porzucę futbolu, bo podoba mi się w Poznaniu. To żadna tajemnica, że czujemy się tutaj bardzo dobrze. Dlatego niczego nie wykluczam - zadeklarował od razu.
- Szefowie klubu nie zaproponowali mi dwa razy przedłużenia kontraktu, ponieważ stwierdzili, że dobrze wyglądam z brodą. Jestem świadomy, że podstawą są występy na boisku - dodawał, zapewniając, że jak na razie nie zamierza zmieniać otoczenia. Ale czy chciały pozostać w nim po zakończeniu kariery? Na to pytanie jednoznacznie nie odpowiedział.
Zobacz też: Żewłakow przerywa milczenie ws. transferu. To dlatego do niego doszło.
Ishak jest "główną bronią" Nielsa Frederiksena. I wywiązuje się z pokładanych w nim nadziei. W tym sezonie rozegrał już 34 mecze, strzelając aż 23 gole i notując siedem asyst. Na murawie spędził ponad 2600 minut. Jego pozycja w zespole wydaje się niezachwiana. A jak wygląda sytuacja klubu?
Lech w końcu powrócił do czołówki ekstraklasy - zajmuje trzecie miejsce ze stratą dwóch punktów do lidera, Jagiellonii Białystok. Ma jednak o jedno spotkanie rozegrane więcej od piłkarzy Adriana Siemieńca. Wciąż ma szansę na obronę tytułu. Jest również blisko awansu do 1/8 finału Ligi Konferencji Europy. W pierwszym meczu przeciwko KuPS Lech wygrał 2:0. Już w najbliższy czwartek czeka go rewanż i to na własnym terenie.