Tragiczna sytuacja legendarnego polskiego klubu. "Początek końca"

Stal Mielec grała w poprzednim sezonie w Ekstraklasie, a teraz będzie drżeć do samego końca o to, czy utrzyma się w I lidze. Aktualnie Stal, prowadzona przez Ireneusza Mamrota, zajmuje ostatnie miejsce i traci pięć punktów do bezpiecznego miejsca. - Perspektywa drugiej ligi to jest tak naprawdę początek końca klubu - uważa Tomasz Poręba, były europoseł i współtwórca sukcesów Stali. Są też pretensje do Jacka Klimka, aktualnego prezesa Stali.
Jacek Klimek
fot. Canal+ Sport

Grzegorz Lato, Bogusław Cygan, Andrzej Szarmach, Zygmunt Kukla, Włodzimierz Gąsior, Piotr Duda czy Bogusław Wyparło - to piłkarze, którzy dawniej występowali w barwach Stali Mielec. Klub z Podkarpacia występował w Ekstraklasie w latach 2020-2025, ale aktualnie występuje na poziomie I ligi. Ten sezon układa się bardzo źle dla Stali, bo zajmuje ostatnie miejsce z 14 punktami po 22 meczach. Odkąd trenerem Stali jest Ireneusz Mamrot - czyli od 30 września zeszłego roku - to Stal nie wygrała ani jednego spotkania w I lidze.

Zobacz wideo Kosecki tłumaczy się ze swoich słów: Posypuję głowę popiołem, jest mi głupio

Ogromne problemy spadkowicza z Ekstraklasy. "To początek końca klubu"

Teraz Stal Mielec stoi nad przepaścią, bo może spaść do II ligi. To sytuacja, z której klub może się już nie wyratować.

- Perspektywa drugiej ligi to jest tak naprawdę początek końca klubu. A kiedy do klubu przyszli ludzie, którzy chcieli budować Stal od nowa, zostali zupełnie niepoważnie potraktowani. No i dzisiaj jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Najbardziej szkoda tych 10 lat ciężkiej pracy i budowy klubu. Dzisiaj Stal jest w rękach ludzi, którzy patrzą tylko i wyłącznie na klub przez pryzmat własnych zysków - uważa Tomasz Poręba, były europoseł i współtwórca sukcesów Stali w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet".

Aktualnym prezesem Stali jest Jacek Klimek, ale była taka możliwość, by po spadku z Ekstraklasy klub przejęły inne osoby. Taką chęć zgłosił Arakdiusz Złotnicki (były członek Rady Nadzorczej Stali) i Waldemar Ryś (adwokat z Mielca).

- Klimek zawsze powtarzał, że odda klub ludziom, którzy zgłoszą chęć przejęcia go, będą mieć pomysł na zarządzanie nim i poprowadzą go "lepiej niż on". Odpowiedzieliśmy na te apele, ale widać osoba Pana Tomasza Poręby, Pana Arka Złotnickiego oraz moja były niewystarczające, żeby się uwiarygodnić przed włodarzami. Chcieliśmy poznać, co kryją szafy w gabinetach Stali Mielec, bo musieliśmy wiedzieć, jaką odpowiedzialność mamy przejąć. Potem zostaliśmy nazwani "naciągaczami" - tłumaczył Ryś.

- Zachowanie Jacka Klimka czytam tak: będziemy trwać, dopóki w klubie będą pieniądze. I nie możemy odejść, ponieważ przyjdą ludzie, którzy przyjrzą się umowom sponsorskim, umowom z menedżerami itd. i wszyscy poznają, w jaki sposób Stal była zarządzana. To jest ich strach. Dzisiaj Stalą Mielec rządzi strach - dodaje Poręba.

- Stal może nie mieć pieniędzy, by rywalizować w rozgrywkach II ligi przez cały przyszły sezon - podsumowuje Ryś.

Zobacz też: Kontrowersyjny napastnik wraca do Ekstraklasy. A to nie wszystko!

"Nie będę ukrywał". Trener Stali zabrał głos po kolejnej porażce

Jak pisze "Przegląd Sportowy Onet", problemy Stali miały się rozpocząć od odejścia Poręby z klubu, choć nie pełnił on żadnej formalnej roli. Były europoseł związany z Prawem i Sprawiedliwością przyprowadzał do klubu sponsorów strategicznych, a konkretniej spółki Skarbu Państwa, czyli PGE i PZU, które zapewniały rocznie blisko osiem mln złotych.

Gdy władzę w Polsce objęła tzw. koalicja 15 października, to umowy nie zostały przedłużone, a Poręba już nie był związany ze Stalą. Poza tym blisko cztery mln złotych miały zostać przekazane z konta klubu do spółki Envirgo, której wiceprezesem jest Krzysztof Kapinos, szef Rady Nadzorczej w Stali.

- Nie będę ukrywał, mentalnie nie jesteśmy teraz na najwyższym poziomie - mówił Ireneusz Mamrot po przegranym 1:2 poniedziałkowym meczu z ŁKS-em.

Więcej o: