"Odebrałem telefon z informacją, że Krystian nie żyje". Trener Widzewa o traumie

Podczas pracy w Stali Rzeszów Janusz Niedźwiedź, obecny trener Widzewa Łódź, znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Po tragicznej śmierci jednego z zawodników drużyna była w rozsypce. - Dni spędzaliśmy w milczeniu, każdy szukał swojej drogi - wspomina.

Od lipca 2021 roku Janusz Niedźwiedź jest trenerem Widzewa Łódź. Objął zespół, gdy ten występował jeszcze w I lidze i wprowadził go do ekstraklasy. Po awansie został w łódzkim klubie, dzięki czemu zadebiutował w roli szkoleniowca na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Wcześniej pracował tylko w niższych ligach.

Zobacz wideo Milik: Wychował mnie futbol, trener zastępował mi ojca

Janusz Niedźwiedź o najtrudniejszym momencie kariery. "Wydarzyło się coś strasznego"

W lipcu 2018 Niedźwiedź został zatrudniony w trzecioligowej Stali Rzeszów. Kilka tygodni później przeżył jedną z najbardziej traumatycznych chwil w swojej karierze. Mowa tu o zdarzeniu z 9 września 2018 r., gdy w wypadku samochodowy zginął Krystian Popiela, 20-letni piłkarz rzeszowian.

Trener został poinformowany o zdarzeniu przez jednego z zawodników. W podkaście "Prześwietlenie" opowiedział o tym, jak wyglądała jego reakcja. - Szybko zadzwoniłem do jego (Krystiana Popieli - dop. red.) wujka, bo miałem z nim kontakt. Odebrał i wiedziałem, że wydarzyło się coś strasznego. Gdy mówię o swojej drodze trenerskiej, jak czasami było trudno w niższych ligach, tak też mówię o sytuacji, gdzie ginie zawodnik. Tego nikt nie nauczy na kursie, żadnym szkoleniu – stwierdził.

Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Przez kolejne pięć dni nastroje w drużynie były przygnębiające, a to z powodu oczekiwanie na uroczystości pogrzebowe. W tej sytuacji piłka zeszła na dalszy plan. - Wejście do szatni było trudne i tak naprawdę te dni spędzaliśmy w milczeniu albo każdy szukał swojej drogi. Trzeba było spowodować, żeby drużyna wyszła na trening. Nie zmuszałem nikogo. Powiedziałem, że każdy ma prawo do własnej decyzji. Jeśli ktoś chce wyjść na trening, może wyjść – zdradził szkoleniowiec.

Dzień po pogrzebie Stal musiała rozegrać ligowy mecz z Wisłą w Puławach. Zespół nie potrzebował dodatkowej motywacji. - Trzy godziny (podróży – dop. red.) w ciszy. Nie pamiętam, ale chyba nawet odprawy nie mieliśmy. Wiedzieliśmy, dla kogo gramy. Nie tylko ten mecz był dla Krystiana, ale i cały sezon - powiedział Niedźwiedź. Rzeszowianie wygrali to spotkanie 2:0, sezon zakończyli na pierwszym miejscu w tabeli i awansowali do II ligi.

Widzew Niedźwiedzia rewelacją ekstraklasy. Niespodziewany wicelider

Trudna sytuacja z czasów pracy w Rzeszowie nie wyhamowała kariery trenerskiej Niedźwiedzia. W marcu 2020 zakończył pracę w Stali, a w rozgrywkach 20/21 poprowadził Górnik Polkowice. Potem trafił do Widzewa, z którym odnosi największe sukcesy w karierze.

- Widzew wszedł do ekstraklasy według jego zasad: gra atrakcyjnie, w konkretnym stylu, broni lepiej niż można było się spodziewać i nierzadko atakuje z polotem - pisze Dawid Szymczak ze Sport.pl o zespole, który aktualnie zajmuje drugie miejsce w tabeli. Kolejny mecz łodzianie rozegrają 28 października z Górnikiem Zabrze.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.