Na wtorkowej konferencji prasowej "Popek" zapowiadał, że 3 grudnia będzie przewyższał kondycyjnie byłego siłacza. Pudzianowski słowa te skwitował z uśmiechem.
- Chciałbym, żeby ta walka trwała dłużej niż jedną rundę, ale jestem zawodowym sportowcem i mnie się nie oszuka. Można mówić różne cuda. Gdyby treningi siłowe, kondycyjne tak szybko dawały efekty, to już pięć razy byłbym mistrzem świata - skomentował słowa oponenta Pudzianowski na antenie Polsat Sport.
- Trenuję mieszane sztuki walki od siedmiu lat i jestem, że tak powiem bezczelnie, w koziej dupie. Zwykli zawodnicy trenują po 15 lat i nie są skażeni sportami siłowymi. "Popek" jest, to widać po posturze. Będzie łapał tlen rękami i nogami, wszystkimi otworami, jakimi się da. Wiem coś o tym, też przez to przechodziłem. Ale życzę mu, żeby tego nie poczuł - dodał "Pudzian".
Paweł Rak do tej pory stoczył zawodowo w formule MMA trzy pojedynki - odniósł dwa zwycięstwa i poniósł jedną porażkę. Starcie z Pudzianowskim będzie jego pierwszym od 2008 roku. Dla byłego strongmana grudniowa potyczka będzie okazją do przerwania złe passy. Przypomnijmy, że przegrał swoje dwie ostatnie walki, z Peterem Grahamem i Marcinem Różalskim, który - co ciekawe - jest obecnym trenerem "Popka". Bilans Pudzianowskiego to dziewięć wygranych (z czego trzy przez nokaut, a dwie przez poddanie) i pięć porażek.
Wielcy piłkarze zmianią kluby?! W stycznią będą do wzięcia za DARMO!