Sosnowiczanie w minionym sezonie Tauron Hokej Ligi zajęli trzecie miejsce. Zagłębie zdobyło brąz po tym, jak okazało się lepsze od Unii Oświęcim. Tytuł mistrzowski obronili hokeiści GKS-u Tychy, w rywalizacji finałowej pokonując GKS Katowice.
W żadnym z meczów Zagłębia Sosnowiec nie wystąpił bramkarz Gabriel Kaczkowski. Nie był przewidziany do gry w drużynie, więc podpisał umowę z Naprzodem Janów, w barwach którego w sezonie 2025/26 rozegrał trzy mecze.
"Gabriel Kaczkowski to kolejny zawodnik z kontraktem na sezon 2026/2027 (...) 'Pumba' to ulubieniec sosnowieckiej szatni, aktywnie uczestniczy w budowaniu formy drużyny podczas treningów" - na swojej stronie poinformował klub z Sosnowca. Było to 15 kwietnia.
Dziś już wiemy, że Kaczkowski ostatecznie opuścił drużynę Zagłębia. Niecałe dwa miesiące od powyższego komunikatu pojawił się następny.
"Decyzją sztabu szkoleniowego Gabriel Kaczkowski odchodzi z ECB Zagłębia Sosnowiec. Bramkarz dołączył do zespołu w sezonie 2024/2025 i w tamtych rozgrywkach tylko raz stanął w ekstraligowej bramce, a pozostałe mecze rozegrał na zapleczu ekstraligi w barwach Fudeko Gdańsk. Z kolei w sezonie 2025/2026 nie wystąpił w żadnym oficjalnym meczu ECB Zagłębia Sosnowiec, zaliczył natomiast trzy spotkania na zapleczu ekstraligi w barwach Naprzodu Janów" - czytamy we wtorek 2 czerwca.
Na sytuację 23-latka z pewnością miało wpływ zakontraktowanie dwóch innych golkiperów: Macieja Miarki oraz Kacpra Rydzonia. W kadrze znalazło się więc aż czterech bramkarzy, a to zdecydowanie za dużo, nawet jak na drużynę hokejową. Kaczkowski musiał więc opuścić Zagłębie po zaledwie 48 dniach od podpisania nowej umowy w Sosnowcu.
"'Pumba', dziękujemy za reprezentowanie naszych barw i życzymy powodzenia w dalszej karierze sportowej!" - co w szerszym kontekście brzmi jednak mało poważnie.