"Deontay Wilder? Ma tyle nokautów, bo bije się z leszczami"

Dillian Whyte (25-1, 18 KO) był wściekły, gdy władze federacji WBC wyznaczyły Dominika Breazeale'a na obowiązkowego pretendenta dla Deontaya Wildera (41-0-1, 40 KO) zamiast niego. Mistrz świata wagi ciężkiej w dwie minuty znokautował efektownie swojego rodaka, ale na Angliku nie zrobił najmniejszego wrażenia.

- Breazeale to taki zawodnik, którego się kontraktuje, gdy chcesz dobrze wypaść. To musiało się tak skończyć. Jak ja będąc tyle miesięcy numerem jeden rankingu muszę tyle czekać, a on będąc czwarty w rankingu został ogłoszony obowiązkowy challengerem? Co on w ogóle osiągnął w swojej karierze? Przecież Breazeale bardzo odstaje od czołówki światowej - irytuje się Whyte. I zarzuca Wilderowi, że nie walczy z mocnymi przeciwnikami.

Zobacz wideo

- Przez ponad cztery lata panowania on stoczył tylko dwie obowiązkowe obrony. Jedną z Breazeale'em, drugą z Bermanem Stiverne'em. Obaj byli dobrani pod niego. To jakiś żart. Wiecie dlaczego Wilder ma tak wysoki procent nokautów? Bo walczy ze śmieciowymi rywalami, prawdziwymi leszczami - dodał Whyte.

Anglik powróci póki co do akcji 20 lipca w Londynie, gdzie skrzyżuje rękawice z groźnym Oscarem Rivasem (26-0, 18 KO).

Więcej o boksie przeczytasz na portalu bokser.org

Więcej o: