Na co Chińczycy wydali 300 milionów dolarów?

Mówi się, że wczorajsza ceremonia otwarcia igrzysk kosztowała 300 milionów dolarów. Wszyscy, którzy mieli okazję ją oglądać, widzieli mniej więcej na co te wszystkie pieniądze poszły. Z kolei ci, którzy oglądali to widowisko na stadionie, zastanawiali się dlaczego nie na klimatyzację. Wszystko wskazuje jednak na to, że klimatyzacja była, ale nie skierowana na publiczność.

Żeby wprowadzić Was w atmosferę na stadionie olimpijskim przytoczymy na początek fragmenty meldunków Zaginionego na Igrzyskach Dziennikarza Tenisowego , które pojawiły się w naszej wczorajszej relacji Z czuba i na żywo .

Tu się nie da wytrzymać jest tak gorąco, że ze mnie i ze wszystkich 89999 ludzi obok mnie leją sie wiadra potu. Ale w sumie może i dobrze, bo ja mam krótkie spodentki, a George Bush, nie ma. Dobrze mu tak. Skoro już wydali 40 milardów dolarów na obiekty, to nie mogli tu zrobić klimatyzacji?

Brzmiało to wszystko dramatycznie. Podobnie spocony i wkurzony był wysłannik agencji AP, Warren Levinson. Jego wkurzenie sięgnęło jednak zenitu gdy zauważył pewien szczegół ceremonii:

Kiedy chińska flaga powędrowała w górę na początku ceremonii, załopotała efektownie na wietrze i nie przestawała przez resztę wieczoru. Podobnie flaga olimpijska, kiedy podniesiono ją pod koniec. Tylko, że nie było wiatru. Powietrze było gorące, wilgotne i nieruchome, tak jak przez cały ostatni tydzień.

To spostrzeżenie doprowadziło go do wniosku, że organizatorzy musieli przygotować specjalne maszyny do robienia wiatru. W związku z tym pyta:

Było 90 000 rozgrzanych, spoconych widzów. Mieliście tyle tego wiatru, czemu nie dmuchnęliście nim w nas?