Sport.pl +

Chwalińska rzuciła Paryż na kolana. Legendy tenisa reagują. "Myślałam, że to błąd"

Fot. Benoit Tessier / REUTERS

- Może zrobić jeszcze więcej, a dlaczego nie? Co może ją powstrzymać? - pyta Alex Corretja. - Przed trzecią rundą pierwszy raz usłyszałam, kim jest Maja Chwalińska. Teraz już wiem, że będę musiała się jej uważniej przyjrzeć - mówi Lindsay Davenport. Tenisowi eksperci naprawdę nie mogą się doczekać, jak polska rewelacja spisze się w ćwierćfinale Rolanda Garrosa przeciw Annie Kalinskiej. Korespondencja z Paryża wysłannika Sport.pl, Łukasza Jachimiaka.

- Zaimponowała mi tym, jak zniosła presję. Była na misji, nie było po niej widać żadnego napięcia. Powinna iść za ciosem i niczego nie zmieniać – tak o Mai Chwalińskiej mówi Alize Cornet. Francuzka jest pod wielkim wrażeniem stylu, w jakim Maja pokonała w poprzedniej rundzie wspieraną przez paryżan Diane Parry (6:3, 6:2 przy 13 tysiącach Francuzów). W środę w ćwierćfinale Polka zagra z Rosjanką Anną Kalinską. Chyba już wszyscy na Rolandzie Garrosie wierzą, że może pokonać i ją. Niech to się nie kończy! 

Świat od dawna dobrze wie, kim jest wspaniała ambasadorka polskiego tenisa, Iga Świątek. A teraz świat coraz lepiej poznaje Maję Chwalińską. Być Polakiem pracującym na tym French Open to prawdziwa przyjemność, wręcz zaszczyt. Bo jest się rodakiem największej rewelacji paryskiego turnieju.

Rosjanka uderza inaczej. Test dla Chwalińskiej

Chwalińska do turnieju głównego weszła z trzystopniowych eliminacji. We właściwej drabince pokonała cztery rywalki – wszystkie wyżej notowane. Były to kolejno: 56. w rankingu WTA Chinka Qinwen Zheng, 21. Elise Mertens, 49. Maria Sakkari i 92. Diane Parry. Teraz na drodze notowanej na 114. miejscu Polki stanie Anna Kalinska, która jest na liście WTA 24. Faworytka? Ten mecz jej nie ma. Bukmacherzy oceniają szanse 50/50. A eksperci chyba chcieliby zobaczyć kolejną wygraną Mai, która zachwyca wyjątkowym, technicznym, kombinacyjnym tenisem.

- Wyobraź sobie, że wchodzisz z kwalifikacji, że jesteś tu od tylu dni, że zmienia się pogoda, a ty się przyzwyczajasz do wszystkiego, też do innych kortów. Na Chatrier [centralny kort, na nim Maja grała z Parry] piłki odbijały się całkiem inaczej. A ona była przekonana do wszystkiego, co miała w swoich planach. Awansowała do ćwierćfinału zasłużenie. I teraz może zrobić jeszcze więcej, bo dlaczego nie? Co ją może powstrzymać? – zachwyca się Alex Corretja.

Z dwukrotnym finalistą Rolanda Garrosa (1998 i 2001) zgadza się jego redakcyjna koleżanka z Eurosportu. Johanna Konta, która w 2019 roku była półfinalistką Rolanda Garrosa. Ona też widzi duże szanse Mai na awans do półfinału.

- W trakcie jej meczu z Parry naprawdę czułam, że na wszystko miała gotową odpowiedź. Za nią tyle spotkań, a widzę, że wygrywa je, bo ma w swojej grze dużo swobody – mówi Brytyjka. – Jestem ciekawa, jak Chwalińska zagra przeciw Kalinskiej, bo ona ma bardzo płaskie uderzenie. Z rywalką tak grającą Maja jeszcze się w tym turnieju nie mierzyła – dodaje jednak Konta, może trochę studząc temperaturę wśród polskich kibiców czekających na ten mecz.

Chwalińska ma niczego nie zmieniać

Z kolei emocje podsyca w nas Niemka polskiego pochodzenia, Angelique Kerber. Była numer jeden jest tu uczestniczką turnieju legend i z polskimi dziennikarzami rozmawiała przy okazji prezentacji. Impreza odbywała się akurat wtedy, gdy Chwalińska miała konferencję po awansie do ćwierćfinału.

- To co pokazała do tej pory, jest niesamowite. Gra dobrze, kombinacyjnie, biega i walczy o każdą piłkę. To jej moment i jej chwila, żeby to wykorzystać – mówi trzykrotna mistrzyni wielkoszlemowa w informacji prasowej przesłanej przez Polski Związek Tenisowy.

Natomiast Lindsay Davenport, czyli inna mistrzyni wielkoszlemowa i była liderka rankingu WTA, nie kryje, że mecz Chwalińskiej z Kalinską potraktuje jako okazję, żeby wreszcie zobaczyć Polkę w akcji. I to też jest normalne – Maja tak naprawdę dopiero teraz w Paryżu przedstawia się wielkim postaciom światowego tenisa.

- Kiedy ktoś przed trzecią rundą powiedział mi, że Polacy mają w turnieju jeszcze trzy zawodniczki, uznałam, że to jakiś błąd, skoro odpadła już Magdalena Fręch. Wiedziałam o Idze Świątek i Magdzie Linette, ale nie wiedziałam, kim jest ta ostatnia. Pierwszy raz usłyszałam nazwisko „Chwalińska". Teraz już wiem, że będę musiała się jej uważniej przyjrzeć – mówi wprost Amerykanka.

Na pewno z podobnym pomysłem jak Davenport w środę zasiądzie przed telewizorami mnóstwo fanów tenisa na całym świecie. Wierzmy, że sprawdzi się to, co o Mai mówi Alize Cornet. – W meczu z Parry nie było po niej widać żadnego napięcia, stresu. Była na misji: wykonywała swoją pracę i zagrywała odpowiednie akcje we właściwych momentach. Uwielbiam różnorodność jej gry, to największy atut Chwalińskiej. Powinna iść za ciosem i niczego nie zmieniać, a wówczas może zajść jeszcze dalej – przekonuje Francuzka.

Mecz Maja Chwalińska – Anna Kalinska w środę od godziny 11 na Court Philippe Chatrier. Relacja na żywo na Sport.pl, transmisja w Eurosporcie, w serwisie player.pl i w HBO Max.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...