Zwrot akcji po sukcesie Chwalińskiej? Polacy ruszyli jej na ratunek

Polski Związek Tenisowy i zespół Mai Chwalińskiej wspólnie złożyli wniosek o dopuszczenie jej do Wimbledonu bez konieczności gry w eliminacjach. Rewelacja Rolanda Garrosa w poniedziałek awansuje na co najmniej 49. miejsce w rankingu, ale gdy tworzono listy startowe na Wimbledon, była jeszcze poza pierwszą setką. I dlatego najpewniej będzie jednak musiała wystąpić w kwalifikacjach.
Fot. Stephane Mahe / REUTERS

Maja Chwalińska w środę zagra w ćwierćfinale Rolanda Garrosa. Jeśli wygra z Anną Kalinską, jeszcze bardziej wyśrubuje swoje życiowe rekordy.

Zobacz wideo 14-letnia Maja Chwalińska o tenisowych marzeniach

Dotarcie do ćwierćfinału turnieju wielkoszlemowego to największy sukces w karierze Polki. Dzięki niemu w nowym rankingu WTA Polka znajdzie się w pierwszej setce. Nigdy wcześniej w tym gronie Mai nie było. W aktualnym rankingu Live zajmuje 49. miejsce. A jeśli pokona Kalinską, będzie 30! Ale jej oficjalną pozycją na razie pozostaje ta sprzed paryskiego turnieju – 114.

Pismo do Wimbledonu już wysłane. Chwalińska się podpisała

Chwalińska była zawodniczką notowaną na tyle nisko, że gdy Wimbledon tworzył listy startowe, załapała się "tylko" do kwalifikacji. 

Jest już pewne, że po sukcesie w Paryżu Maja bez kwalifikacji wystąpi w tegorocznym US Open i w przyszłorocznym Australian Open. A trwają starania, żeby jednak i na Wimbledonie zagrała od razu w turnieju głównym.

Polski Związek Tenisowy, wspólnie z teamem Mai, wysłał specjalne pismo do All England Lawn Tennis and Croquet Club. Organizator Wimbledonu otrzymał już wniosek o dziką kartę dla Polki. Pod pismem podpisała się Chwalińska, żeby prośbę wzmocnić. Na decyzję będzie trzeba poczekać do 13 czerwca – wtedy komisja zajmująca się dzikimi kartami ogłosi, którym tenisistkom i tenisistom postanowiła je przyznać.

Szanse na dziką kartę dla Chwalińskiej są małe

Wbrew pozorom o dziką kartę na Wimbledon dla Mai Chwalińskiej nie będzie łatwo. Owszem, Polka robi furorę w Paryżu, co zauważa cały świat. Ale tak wielkie turnieje, jak Wimbledon, mają mnóstwo zobowiązań i trudno jest znaleźć nawet jedną dziką kartę dla kogoś, kto jeszcze przed chwilą zupełnie nie był brany pod uwagę. Rok temu Francuzka Lois Boisson sprawiła sensację, dochodząc do półfinału Rolanda Garrosa. Mimo to nie dostała dzikiej karty od Wimbledonu. I w kwalifikacjach odpadła w pierwszej rundzie.

W tenisowym światku mówi się o bardzo dobrej współpracy między federacjami brytyjską i francuską. I o tym, że Polacy nie mają wypracowanych aż tak dobrych kontaktów. Oby jednak okazało się, że nasi działacze osiągną w tej sprawie sukces.

Jeśli jednak Chwalińska będzie musiała zagrać w wimbledońskich eliminacjach, zostanie rozstawiona z numerem 1.

Więcej o: