Tenis to jeden z nielicznych sportów, który podczas rywalizacji pozwala usłyszeć odgłosy kochającej się pary, czy przeciekającego zraszacza. Dlaczego tenisistów rozprasza nawet stukający o dach hali deszcz, a z drugiej strony przy serwisach są głośniejsi od mechanicznej piły? Tenis to gra ciesząca oczy, której kluczowym organem bywa... ucho.
Hałas przy serwisach rywalek, okrzyki w czasie wymian i brawa, gdy oponentki popełniały błędy. Tak momentami wyglądały mecze Igi Świątek podczas turnieju w Ostrawie. Polscy kibice czasem zachowywali się jak na meczu siatkówki, a nie tenisa. Tenisa, który - choć jest jedną z bardziej dynamicznych i fizycznych dyscyplin sportu - to ma potrzebę ciszy, spokoju i szacunku. Polka skarciła nawet nieco fanów, szczególnie gdy ci reagowali zbyt euforycznie przy pomyłkach rywalek. Słabo wypadały też wykrzykiwane podczas finału z Barborą Krejcikova hasła: "Kończ Iga, bo mi PKS ucieknie". Finalnie jednak obie finalistki za doping po całym turnieju podziękowały. - Atmosfera była wyjątkowa i wy sprawiliście, że nie poddawałam się i walczyłam do końca - mówiła Świątek, która przegrała w trzech setach. - Dziękuję, że przyjechaliście i dopingowaliście nas obie - dodawała zwyciężczyni. Wydawało się, że pogwałcenie tenisowej etykiety poszło w niepamięć.