Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Borussia Dortmund - Bayern Monachium 3:2. Wszyscy czekali na Boca-River, a to Bundesliga zaserwowała Superclasico nie do zapomnienia

3 : 2
Informacje
Bundesliga 2018/19 - 11. kolejka
Sobota 10.11.2018 godzina 18:30
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Borussia Dortmund
0
3
3
Bayern Monachium
1
1
2
Składy i szczegóły
Borussia Dortmund
Bramki: Reus (49. - karny, 67.), Alcacer (73.) Kartki: Weigl, Akanji, Hitz - żółta Skład: Hitz - Piszczek, Akanji, Zagadou, Hakimi - Witsel, Weigl (46. Dahoud) - Sancho, Reus, Bruun Larsen (82. Delaney) - Goetze (59. Alcacer)
Bayern Monachium
Bramki: Lewandowski (26., 52.) Kartki: Ribery, Suele, Wagner - żółta Skład: Neuer - Kimmich, Hummels (65. Suele), Boateng, Alaba - Martinez - Mueller (82. Wagner), Goretzka - Gnabry (74. Sanches), Lewandowski, Ribery
Dwa gole Roberta Lewandowskiego, ale trzy punkty dla Borussii. I mecz jak pomnik, jeden z najlepszych w tym sezonie. - Jeśli nie będzie mistrzostwa, to Bayern się nie zawali - mówił przed wyjazdem do Dortmundu Uli Hoeness. A Borussia jest na dobrej drodze, by to sprawdzić

Jeden. Cztery. Jeden. Cztery. Siedem. Tak się zmieniała przewaga Borussii nad Bayernem w tabeli Bundesligi przez 96 minut szaleństwa w Dortmundzie. Po obydwu golach Roberta Lewandowskiego topniała do jednego punktu. Po obydwu golach jego przyjaciela Marco Reusa (drugi był po asyście Łukasza Piszczka) wracała do punktu wyjścia. 1:1. 2:2. Aż w końcu po kontrze Paco Alcacera przewaga urosła do siedmiu punktów i tak już zostało do końca. Lewandowski trafił jeszcze w doliczonym czasie piętą, ale z półmetrowego spalonego. To była jego druga tego wieczoru nieuznana bramka. Ale Bayern nie może narzekać na pecha. Borussia na te trzy punkty zasłużyła. Niby mecz się zmienił w wymianę ciosów, był puszczony na żywioł, wygrać mógł każdy. Ale to Borussii żywioł służy tej jesieni, nie Bayernowi.

Czarny scenariusz Bayernu. Najczarniejszy z możliwych

W półtora miesiąca BVB wygrała w Bundeslidze trzy takie mecze, wyciągając się za każdym razem z gigantycznych kłopotów. Z Bayerem Leverkusen 4:2, choć przegrywała 0:2. Miesiąc temu z Augsburgiem z  0:1 i 1:2 wyciągnęła 4:3, po zwycięskim golu w 96. minucie. I w każdym z tych meczów bramki przesądzające o trzech punktach zdobywał Paco Alcacer. Hiszpan sprowadzony z Barcelony byłby najlepszym letnim transferem w Bundeslidze, gdyby nie to, że Borussia zrobiła jeden jeszcze lepszy, kupując w ostatniej chwili z Chin Axela Witsela. A on z miejsca wskoczył w buty przywódcy tej drużyny. Umiejętnościami, charakterem, opanowaniem. I to on podawał do Alcacera w kontrataku, który dał w sobotę Borussii gola na 3:2. A Bayern przez ostatnie półtora miesiąca trzy razy tracił w Bundeslidze punkty mimo prowadzenia: z Augsburgiem dwa,  z Freiburgiem dwa i teraz trzy z Borussią.

Spełnił się na Signal Iduna Park czarny scenariusz Bayernu. Najczarniejszy, bo mistrzowie Niemiec przegrali u najgroźniejszego rywala mimo świetnego początku, mimo dwukrotnego prowadzenia po uderzeniach głową Lewandowskiego, mimo świetnych momentami ataków, szybkich, zsynchronizowanych i z wymianą pozycji jak jeszcze pod rządami Niko Kovaca nie było. Mimo wielkich kłopotów Borussii do przerwy, mimo jej koszmarnej nieskuteczności: Joshua Kimmich wybił  piłkę z linii gdy z kilku metrów strzelał Reus, Jerome Boateng zablokował strzał z kilku metrów Alcacera.

Lucien Favre dał lekcję Niko Kovacowi

To wszystko, z punktu widzenia Bayernu, poszło na marne. Kovac, gdy wybrzmiał ostatni gwizdek, stał przy linii z bezradną miną. A nawet bezradnym uśmiechem, jakby chciał powiedzieć: no sami widzieliście. Widzieliście jeden z najlepszych meczów w europejskiej piłce tej jesieni. To miał być dzień odliczania do Superclasico Boca-River, ostatecznie storpedowanego przez ulewę. Ale wątpliwe by w Buenos zdarzyło się coś jeszcze lepszego niż w Dortmundzie, gdzie fajerwerk gonił fajerwerk. To był Der Klassiker jak z czasów, gdy na ławce Bayernu siedział Pep Guardiola, a na ławce młodej i pięknie grającej Borussii Thomas Tuchel. Tylko wtedy to jednak Guardiola był nauczycielem. A teraz lekcje zarządzania meczem dawał Lucien Favre. Pomylił się bardzo, zestawiając skład na pierwszą połowę. Julian Weigl zaginął w środku boiska, nic Borussii nie dawał. To Bayern nacierał, budował przewagę, Borussii zostawały kontrataki. Zapowiadające się groźnie, ale niedokończone. W przerwie Favre naprawił błąd, zmienił Weigla na Mahmouda  Dahouda, przejął inicjatywę, po golu Lewandowskiego na 1:2 zmienił jeszcze Mario Goetzego na Alcacera. Wykorzystał każdą broń, którą miał: piłkarzy których mądrze kupował latem, piłkarzy których odbudował, jak Goetzego czy nawet Reusa (choć jemu do wielkiej gry wystarczy, że kontuzje dadzą mu spokój).

„Bayern uzależniony od Lewandowskiego jak rzadko kiedy”

Niko Kovac nie ma dziś takiej swobody manewru. Ma kadrę okrojoną kontuzjami, zmanierowanych rezerwowych. Christian Eichler z „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, bardzo krytyczny w ostatnich miesiącach  wobec Roberta Lewandowskiego, napisał w dniu meczu, że Polak znów w Bayernie robi za wzorcowego profesjonalistę, i że Bayern znów jest od niego uzależniony jak już dawno nie był. I jeśli Bayern dostarcza piłkę do Lewandowskiego, to są gole. A jak nie, to są problemy, bo przy niepewnej obronie i zatartej pomocy to jest jeden z niewielu dobrze funkcjonujących mechanizmów. W środę Polak strzelił AEK-owi dwa gole w Lidze Mistrzów i to wystarczyło do zwycięstwa, bo ataki AEK były zbyt nieśmiałe, by sprawdzić obronę Bayernu. W sobotę Lewandowski znów strzelił dwa gole, ale to już na nic się zdało. Siedem punktów straty to już bardzo dużo, nawet dla rekordzistów z Bayernu, którzy ostatni, szósty tytuł z rzędu, wydarli niesamowitą pogonią pod wodzą Juppa Heynckesa. Ale w tym momencie sezonu przed rokiem już mieli Heynckesa i już zaczęli z nim naprawiać błędy zwolnionego Carlo Ancelottiego. Czy szefowie Bayernu teraz, mimo wcześniejszego wsparcia dla Kovaca, zdecydują się na zmianę? Czy jednak pogodzą się z tym, że to sezon przebudowy, trzeba dotrwać do letniego wietrzenia szatni, bo każdy trener będzie na razie skazany na piłkarzy wynoszących informację z szatni, strojących fochy podczas rozgrzewek, itd. Uli Hoeness kilka dni temu, między Atenami a Dortmundem, powiedział że jeśli nie będzie mistrzostwa, „to Bayern się nie zawali. Nie jesteśmy tak aroganccy jak wam się wydaje”. Ale najważniejsze pytanie brzmi: jak bardzo jesteście cierpliwi?