Stal Mielec za prezesury Jacka Klimka odnosiła największe sukcesy od lat 90. - to za jego kadencji klub grał w Ekstraklasie przez pięć sezonów z rzędu - i znacząco uporządkowała sytuację finansową. Tylko że w ostatnim czasie wielu kibiców Stali miało już dość jego zarządzania. Trudno się dziwić. Drużyna najpierw spadła z Ekstraklasy, a w tym sezonie niemal do końca walczyła o utrzymanie w I lidze.
W tym wszystkim najbardziej kibica mógł irytować wieczny optymizm prezesa. Widać to było zresztą nawet na dzisiejszej konferencji prasowej, na której Jacek Klimek podsumował swój czas w klubie. Jak działacz ocenił sezon, który niemal skończył się drugim spadkiem z rzędu? Na... trójkę z plusem. - Na początku marzyliśmy, by powalczyć o miejsce w czołowej szóstce. To się nie udało - powiedział, cytowany przez Przegląd Sportowy Onet.
- Zostawiam I ligę w Mielcu i jestem bardzo dumny, bo naprawdę nie było to łatwe. Od 2,5 roku nie mamy sponsora strategicznego. Sponsor odszedł z dnia na dzień, a udało nam się jeszcze sezon utrzymać. W kolejnym nie daliśmy rady, ale nie takie drużyny jak Stal Mielec spadały, a w kolejnym utrzymaliśmy się w Betclic I Lidze. Biorąc pod uwagę wielkość miasta i możliwości sponsorskie przez te 2,5 roku zbudowaliśmy budżet godny, uważam to za swój własny sukces. Nowemu prezesowi zostawiam sześć kontraktów (Wlazło, Odolak, Kruszelnicki, Sommerfeld, Chrapusta, Kowalik). Pozostałe kontrakty łącznie ze sztabem są do 30 czerwca - dodawał były prezes Stali, cytowany przez portal nowiny24.pl.
A fani mogli się zastanawiać - jak to możliwe, że prezes klubu przez 2,5 roku nie znalazł sponsora strategicznego i jest dumny z wykonanej pracy?
Byłemu prezesowi oddać trzeba, że zostawia klub w niezłej kondycji finansowej. Stal Mielec nie ma długów, a nowy prezes będzie miał do dyspozycji całkiem spore środki. - Zostawiam na koncie klubowym 5 mln złotych. Do tego dojdzie 1,7 mln zł z tytułu praw telewizyjnych. Z tego odjąć trzeba 0,7 mln, czyli premie za utrzymanie i niecałe pensje za czerwiec. W związku z powyższym zostawiam na koncie 6 mln złotych. Te środki są do dyspozycji nowego prezesa. Myślę, że jest to kwota godna. Przychodziłem do klubu, gdy było -7 mln, odchodzę gdy jest 6 mln na plusie, ale wiecie dobrze, że Excel w tym klubie zawsze był najważniejszy - stwierdził Klimek.
Nowego prezesa zapewne poznamy wkrótce. Pozostaje pytanie, czy w takim razie jest szansa na to, że w Stali trenerem wciąż będzie Ireneusz Mamrot. Po ostatnim meczu szkoleniowiec nie ukrywał, że najpewniej opuści klub.