Wisła znów zawiodła. Źle się dzieje w Krakowie. Porażka

Wisła Kraków znów nie potrafiła wygrać na własnym stadionie. W piątkowym meczu 17. kolejki I ligi "Biała Gwiazda" niespodziewanie przegrała u siebie z Górnikiem Łęczna 1:2.

Przed tygodniem w Sosnowcu Wisła Kraków przerwała serię ośmiu meczów bez zwycięstwa, pokonując Zagłębie 2:1. W piątek zespół Radosława Sobolewskiego chciał wreszcie zwyciężyć na własnym stadionie, gdzie nie udało mu się to od 20 sierpnia. Spotkanie z zaledwie trzynastym w tabeli Górnikiem Łęczna wydawało się idealną okazją na przełamanie. 

Zobacz wideo To będzie napędzać w Wiśle kolejne problemy. Zmiana trenera nie wystarczy

Wisła Kraków znów nie wygrała u siebie. Górnik Łęczna zwycięski w Krakowie

Szybko okazało się jednak, że i w tym meczu Wiśle łatwo o trzy punkty nie będzie. Już w 16. minucie gry to goście objęli prowadzenie - dobrze wykonany rzut z autu zaowocował bramką Łukasza Grzeszczyka, który strzałem głową z bliskiej odległości pokonał Kamila Brodę. 

Po utracie gola "Biała Gwiazda" uzyskała sporą przewagę na boisku, dążąc do wyrównania. W końcówce gości dwukrotnie od straty bramki ratowała poprzeczka po strzałach Angela Rodado i Dora  Hugiego, ale koniec końców Wisła i tak dopięła swego w 44. minucie, gdy po centrze z rzutu rożnego Luisa Fernandeza gola głową strzelił Dawid Szot. 

Z lewej kukła trenera Piotra Stokowca zrobiona przez kibiców Puszczy NiepołomiceTo się musiało tak skończyć. Kibice Puszczy boleśnie zadrwili ze Stokowca

Druga część spotkania rozpoczęła się także od ataków Wisły Kraków. Dobre uderzenie oddał m.in. Ivan Jelić Balta, ale jeszcze lepszą interwencją popisał się Maciej Gostomski. 

W 61. minucie z kolei goście z Łęcznej raz jeszcze potrafili "ukąsić" gospodarzy. Po składnej akcji Górnika i płaskim dośrodkowaniu Karola Podlińskiego z bliska do siatki trafił Serhij Krykun, dzięki czemu Górnik ponownie był na prowadzeniu. 

Na tę bramkę Wisła Kraków już nie potrafiła zareagować i ostatecznie przegrała z Górnikiem Łęczna 1:2, a to oznacza, że na wygraną na własnym stadionie będzie musiała czekać od 20 sierpnia aż do przynajmniej połowy lutego, kiedy rozpocznie się runda wiosenna I ligi. Czyli niespełna pół roku, a może i dłużej. Po porażce z Górnikiem Wisła z 23 punktami wciąż jest dziewiąta w tabeli, a Górnik z 18 punktami zajmuje trzynaste miejsce.

Więcej o: