Legia Warszawa pozostaje bez stałego trenera od 31 października, kiedy z klubu odszedł Edward Iordanescu. Jego miejsce tymczasowo zajął Inaki Astiz, który poprowadził Legię w ligowych meczach z Widzewem Łódź (1:1) i Bruk-Betem Termalicą Nieciecza (1:2) oraz spotkaniu Ligi Konferencji z NK Celje (1:2).
Hiszpan będzie też trenerem Legii w sobotnim meczu z Lechią Gdańsk. Wszystko wskazuje na to, że będzie to ostatnie spotkanie, w którym Astiz poprowadzi warszawiaków. Z naszych informacji wynika, że od poniedziałku pracę przy Łazienkowskiej rozpocznie Marek Papszun, który zadebiutuje w nowej roli w czwartek w meczu Ligi Konferencji przeciwko Sparcie Praga.
W środę dziennikarz Łukasz Olkowicz w podcaście "Ofensywni" informował, że nazwisko Papszuna pojawiło się w kuluarach przy Łazienkowskiej. Dzień później więcej informacji na ten temat przekazał Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl. "Sprawa w rzeczywistości jest bardzo poważna. Jedno z naszych źródeł twierdzi nawet, że porozumienie jest blisko i Papszun jest gotowy zmienić otoczenie" - informował dziennikarz.
Według naszych informacji sprawa jest nie tyle bardzo poważna, co po prostu domykane są ostatnie formalności. Legia już w zeszłym tygodniu poinformowała obecny klub Papszuna - Raków Częstochowa - o rozmowach z trenerem. W jego kontrakcie znajduje się bowiem specjalna klauzula, która pozwalała mu na zmianę pracy, jeśli otrzyma satysfakcjonującą ofertę.
Właśnie ta klauzula była przedmiotem sporu prawników w ostatnich dniach, bo nie do końca jasne było, czy wyłącza ona oferty z klubów ekstraklasy. Przez tę niepewność Papszun nie objął Legii już w miniony poniedziałek, choć był na to gotowy. To wyjaśnia, dlaczego warszawiacy tak długo nie zatrudniali nowego trenera, mimo że według nieoficjalnych informacji mieli go zaprezentować w poniedziałek lub wtorek.
Zatrudnienie Papszuna i jego debiut w nowym klubie opóźniły się o tydzień. Jak udało nam się ustalić, nowy szkoleniowiec trafi do Legii z pięcioma współpracownikami. Część z nich trafi na Łazienkowską z Papszunem z Rakowa Częstochowa.
Jeszcze w poprzednim sezonie w takiej sytuacji Legia musiałaby poczekać z zatrudnieniem Papszuna do kolejnej rundy. Wszystko przez to, że jeden trener w jednej rundzie nie mógł prowadzić dwóch drużyn na jednym poziomie rozgrywkowym. Przepisy zmieniły się jednak 1 lipca tego roku. "Trener może w trakcie jednej rundy rozgrywkowej świadczyć usługi trenerskie lub związane z nimi maksymalnie w dwóch klubach występujących w tej samej klasie rozgrywkowej" - czytamy w konwencji trenerskiej PZPN.
51-letni szkoleniowiec był już blisko Legii w 2021 r. W listopadzie tamtego roku - w trakcie wielkiego kryzysu klubu - Dariusz Mioduski niespodziewanie opublikował oświadczenie, w którym wprost zapowiedział chęć zatrudnienia Papszuna. "Mogę potwierdzić, że chcemy się porozumieć ze szkoleniowcem i jego sztabem. Jeśli nie będzie możliwe zatrudnienie go zimą, to jesteśmy gotowi poczekać do końca sezonu. Uważam, że Marek Papszun przy odpowiednich warunkach do pracy, które w Legii są, jest obecnie najlepszym kandydatem, by rozwinąć nasz zespół w najbliższych latach. Mam przekonanie, że charyzma, wiedza, doświadczenie trenera Papszuna bardzo pozytywnie połączy się z filozofią klubu" - przekazywał wtedy Mioduski.
Ostatecznie Papszun do Legii nie trafił, mimo porozumienia z Legią. Zdecydował o tym ówczesny dyrektor sportowy klubu - Jacek Zieliński - który postanowił zatrudnić Kostę Runjaicia. Dla urodzonego w Warszawie Papszuna będzie to wyjątkowy krok w karierze, bo w przeszłości publicznie mówił o swoim sentymencie do Legii.
Legia znajduje się obecnie na 11. miejscu w tabeli ekstraklasy. Stołeczny klub ma na koncie 17 punktów, przez co do lidera - Górnika Zabrze - traci już 12 punktów. Legioniści rozegrali jednak o jedno spotkanie mniej. Z drugiej strony warszawiacy mają tylko cztery punkty przewagi nad strefą spadkową.