El. MŚ 2014. San Marino ważne jak Anglia

Ważne nie dlatego, że wysokie zwycięstwo pozwoli awansować Polakom na trzecie miejsce w grupie. Biało-czerwoni muszą zbierać punkty, by awans do Euro 2016 nie zależał głównie od szczęścia.

Takich drużyn jak San Marino już w Europie nie ma. Liechtenstein właśnie zremisował z Łotwą, w sierpniowym sparingu pokonał Andorę, a w eliminacjach Euro 2012 - Litwę. Luksemburg przeżywa serię meczów bez porażki - zremisował z Armenią i Azerbejdżanem. Zajmująca 204. miejsce w rankingu FIFA Andora rok temu zatrzymała Azerbejdżan w sparingu.

San Marino jest w zestawieniu ostatnie, ex aequo z Turks i Caicos oraz Bhutanem. Gola nie strzeliło od czterech lat, ostatni raz nie przegrało dziewięć lat temu. Prowadzący reprezentację od 1998 r. Giampaolo Mazza mówi, że jego głównym celem jest ograniczenie liczby traconych bramek.

Na eliminacje mundialu w Brazylii wtorkowy wynik wpływ będzie miał minimalny, bo San Marino przegra prawdopodobnie wszystkie mecze. Owszem, po punktach o miejscu w grupie decyduje bilans bramkowy, ale żeby zacząć się nim przejmować, Polacy musieliby jesienią zdobywać punkty z Czarnogórą (u siebie), Ukrainą i Anglią (na wyjeździe). Po porażce z Ukrainą trudno uwierzyć, by zebrali ich aż tyle, by liczyć się w walce o MŚ.

Zwycięstwo z kontynentalnym słabeuszem może mieć natomiast wpływ na dalsze losy biało-czerwonych.

W reprezentacyjnym rankingu UEFA (punkty zdobywa się w nim za zwycięstwa, remisy i strzelone gole) mecz z San Marino waży tyle, ile szlagier z Anglią. Europejska federacja korzysta z zestawienia przed losowaniami eliminacji i finałów mistrzostw Europy. O tym, w którym koszyku wylądują Polacy przed kwalifikacjami Euro 2016 we Francji, zdecydują wyniki z Euro 2012 oraz eliminacji mistrzostw świata 2010 i 2014. W tym czasie Polacy pokonali tylko San Marino (dwukrotnie), Czechy i Mołdawię. Dziś zajmują w rankingu 29. miejsce, najniższe w historii.

Polaków wyprzedza Bułgaria, która jeszcze w eliminacjach MŚ nie przegrała, a ściga zbierająca punkty jak szalona Albania. Na półmetku kwalifikacji zajmuje trzecie miejsce i do prowadzącej Szwajcarii traci tylko dwa punkty.

Losowanie eliminacji Euro 2016 odbędzie się za rok. W turnieju pierwszy raz zagrają 24 zespoły. UEFA nie ogłosiła jeszcze zasad ani eliminacji, ani finałów. Sekretarz generalny federacji Gianni Infantino zapowiadał, że zrobi wszystko, by kwalifikacje "nie były nudne".

Załóżmy, że UEFA podzieli 52 reprezentacje (Francja udziału w turnieju jest pewna) na siedem sześciozespołowych grup i dwie pięciozespołowe. Na ME awansowaliby liderzy i wiceliderzy (18 zespołów) oraz najlepsza drużyna z trzeciego miejsca, a pozostałe grałyby baraże, które wyłoniłyby czterech ostatnich finalistów. Gdyby Polska spadła na 30. miejsce w rankingu, przed losowaniem wylądowałaby w czwartym koszyku i mogłaby trafić np. do grupy z Niemcami, Portugalią i Ukrainą. Nawet o baraż byłoby trudno, a przecież wydawało się, że po rozdęciu ME Polska już zawsze będzie w nich występowała.

To oczywiście tylko jedna z możliwości, niezależnie jednak od metody przyjętej przez UEFA Polacy potrzebują zwycięstw. O mistrzostwa świata biją się z dwoma finalistami ostatniego ME (Anglią i Ukrainą) oraz zespołem, który awans przegrał w barażach (Czarnogóra), bo przed losowaniem eliminacji wylądowali na dnie czwartego koszyka. Przy tak niskiej pozycji liczyć można tylko na szczęście. Zespół Fornalika i tak nie trafił najgorzej, o mundial mógł przecież rywalizować z Francją i Hiszpanią.

Zobacz wideo
Więcej o: