Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Maradona, Matthaus czy Boniek. Wielcy piłkarze nie zawsze zostają wielkimi trenerami

Czy by zostać wielkim trenerem, trzeba być najpierw wielkim piłkarzem? Wszyscy zastanawiają się nad tym przed debiutem Zinedine'a Zidane'a w roli trenera Realu Madryt. Będzie jak Pep Guardiola czy jak Diego Maradona? Oto przegląd wielkich piłkarzy, którzy niekoniecznie stali się wielkimi trenerami.
Diego Maradona Diego Maradona MARCOS BRINDICCI/REUTERS

Diego Maradona

Jeden z najlepszych piłkarzy w historii trenerem został w 1994 roku. Ale w Deportivo Corrientes oraz Racingu Club radził sobie przeciętnie - miejsca w środku tabeli - i dał sobie spokój z trenerką na kilkanaście lat. Wrócił w 2008 roku i to jako selekcjoner reprezentacji Argentyny. Oczekiwania były ogromne, wiadomo, o czym marzyli Argentyńczycy.

Rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana. Argentyna w eliminacjach grała słabo i przed koniecznością gry w barażach uratowała się dopiero w ostatniej kolejce eliminacji. Na mundialu podopieczni Maradony radzili sobie nieźle z przeciętnymi rywalami - Nigerią, Koreą Południową, Grecją i Meksykiem - ale zaprezentowali się fatalnie w ćwierćfinale z Niemcami. Porażka 0-4 zakończyła marzenia o mistrzostwie świata.

Pomimo to zaoferowano mu pozostanie w kadrze, ale pod warunkiem, że odejdą jego współpracownicy. Maradona nie zgodził się i odszedł. Rok później został trenerem Al-Wasl Dubaj, ale znowu zajął miejsce w środku tabeli i odszedł po niewiele ponad roku.

Lothar Matthaus, mistrz świata z 1990 roku i zwycięzca Złotej Piłki był bardzo blisko triumfu w LM w 1999 roku. Bayern prowadził jeszcze w doliczonym czasie gry z Manchesterem United, ale stracił dwie bramki po rzutach rożnych. Matthaus zakończył karierę w 2000 roku. Rok później Bayern wygrał LM po pokonaniu Valencii w finale. Lothar Matthaus, mistrz świata z 1990 roku i zwycięzca Złotej Piłki był bardzo blisko triumfu w LM w 1999 roku. Bayern prowadził jeszcze w doliczonym czasie gry z Manchesterem United, ale stracił dwie bramki po rzutach rożnych. Matthaus zakończył karierę w 2000 roku. Rok później Bayern wygrał LM po pokonaniu Valencii w finale. Fot. Tom Hevezi AP

Lothar Matthaus

Kapitan reprezentacji mistrzów świata z 1990 roku, grał w finale również cztery lata wcześniej, zaliczył najwięcej występów w historii mundiali (25) na rekordowej liczbie turniejów (5, razem z Antonio Carbalajem). Grał też na czterech Euro i ma na koncie najwięcej występów w historii reprezentacji Niemiec (150). Zdobywca Złotej Piłki w 1990 roku, piłkarz 1991 roku według FIFA. Słowem - legenda.

Ale trener... taki sobie. Przez 10 lat prowadził pięć klubów i dwie reprezentacje; to tylko trzy ekipy więcej aniżeli miał żon. Najciekawsze zawsze były jego rozstania z kolejnymi ekipami. Z Partizana odszedł ze względu na "sprawy osobiste", ale potem oskarżył władze klubu o złamanie obietnic i wytoczył im proces. Podobnie było po odejściu z reprezentacji Węgier. Z brazylijskiego Atletico Paranaense odszedł po siedmiu meczach. Miał wyjechać do rodziny na cztery dni, ale nie było go przez dwa tygodnie. O swojej decyzji poinformował faksem. W Bułgarii kłócił się ze swoimi podopiecznymi. To sprawia, że raczej nie spełni swojego marzenia - prowadzenia reprezentacji Niemiec.

Christo Stoiczkow Christo Stoiczkow int.

Christo Stoiczkow

Król strzelców mistrzostw świata 1994 razem z Olegiem Salenko (choć Rosjanin wszystkie pięć goli strzelił w jednym meczu!). Stoiczkow poprowadził Bułgarię do sensacyjnego czwartego miejsca, za co dostał Złotą Piłkę. - Nie wierzę w taktykę - powtarzał i może to sprawiło, że był słabym trenerem. Prowadził reprezentację Bułgarii, ale zamiast na trenowaniu skupiał się na atakach na prezydenta UEFA (domniemane manipulowanie wynikami spotkań) czy też kłócił się z czołowymi piłkarzami. Odszedł przy pierwszej okazji, gdy dostał ofertę z Celty Vigo. I spadł z nią do drugiej ligi, niedługo później odszedł. Prowadził jeszcze Mamelodi Sundowns z RPA oraz bułgarskie Litex Łowecz oraz CSKA Sofia, ale z tej drugiej funkcji zrezygnował po miesiącu ze względu na problemy organizacyjne.

Alan Shearer

Trenerem był przez niecałe dwa miesiące. Miał uratować Newcastle United - gdzie był i nadal jest legendą - przed spadkiem. Miał na to osiem spotkań. Jednak wygrał tylko jedno spotkanie i kolejne dwa zremisował, a pięć z nich przegrał. Newcastle po 16 latach spędzonych w najwyższej lidze spadło do Championship. Shearer nie dostał tej pracy na stałe. W 2011 roku rozmawiał z Cardiff City, ale nie dogadał się z walijskim klubem. Już nie próbował swoich sił jako trener, jest teraz ekspertem w programie "Match of The Day".

Tony Adams


Portsmouth boss Tony Adams "hurt" by fans' abuse przez itnnews

Legenda Arsenalu. Przez 22 lata zagrał w 669 meczach i sięgnął z klubem po 10 trofeów, w tym trzy mistrzostwa Anglii. Ale jako menedżer zupełnie się nie sprawdził. Jego Wycombe w 2003 spadło do niższej ligi. Po kilkuletniej przerwie przejął Portsmouth, ale pracował przez niecałe pół sezonu., bo został zwolniony. W 2010 roku niespodziewanie został trenerem w... Azerbejdżanie. Z Gabalą podpisał trzyletni kontrakt, ale odszedł po półtora roku. W 2012 roku powrócił do Gabali, ale w roli dyrektora sportowego. Jest nim do dzisiaj.

Gennaro Gattuso

W piłce klubowej wygrał wszystko, co się dało. Z reprezentacją wygrał też mistrzostwa świata w 2006 roku. Uwielbiany i nienawidzony za swój styl nieustępliwy, ale na pewno nie brutalny styl gry. Trenerem jest jednak słabym, co tu się dużo oszukiwać.

Jeżeli uznamy, że trenerskiemu nowicjuszowi potrzebny jest spokój i stabilne środowisko pracy, to Gattuso od początku fatalnie wybierał kolejne kluby. Debiutował w Sionie, gdzie został piątym (!) trenerem w sezonie 2012/13. Został zwolniony jeszcze przed końcem sezonu. Potem wybrał Palermo, ale został zwolniony po sześciu kolejkach. Z sześciu spotkań w Serie B wygrał dwa i jedno zremisował. Nie wystarczyło to prezesowi Maurizio Zampariniemu, który nie ma cierpliwości do trenerów, zwalnia ich co chwilę. W 2014 roku spróbował sił w OFI Krecie. Tam mierzył się z problemami natury organizacyjnej; piłkarze i sztab szkoleniowy nie dostawali wypłat. Najlepiej zapamiętany został ze słynnej konferencji prasowej, na której powtarzał, że oczekuje od swoich piłkarzy 100 proc., bo futbol jest najważniejszy, narzekał też na media. Dodał do tego jeszcze przekleństwa i tak to nagranie stało się hitem internetu.

W zeszłym roku chciał zostać trenerem szkockiego Hamilton Academical, ale jego ofertę odrzucono. Obecnie prowadzi trzecioligową włoską Pizę. Po 16. kolejkach zajmuje z nią trzecie miejsce w lidze. Na jego powitaniu zjawiło się prawie 6 tys. kibiców.

Paul Gascoigne

Trenerem był zaledwie przez 39 dni. Tyle wystarczyło Kettering Town z niższej ligi angielskiej do zwolnienia "Gazzy". Wyniki miał nie najgorsze - po dwa zwycięstwa, remisy i porażki w sześciu meczach - ale o jego zwolnieniu zadecydował oczywiście alkoho. Właściciel Imraan Ladak twierdził, że Gascoigne pił niemal każdego dnia. Co ciekawe, okazało się, że "Gazza" nigdy tak naprawdę nie podpisał kontraktu, więc nie dostał wynagrodzenia za swoją pracę. W 2010 roku był bliski spróbowania swoich sił w trenerce po raz drugi, ale ostatecznie zrezygnował z propozycji objęcia Garforth Town.

Zbigniew Boniek

Boniek był wielkim piłkarzem - być może nawet najlepszym w historii polskiej piłki - ale jako trener się nie sprawdził. W 1990 roku został trenerem Lecce. Spadło z ligi i strzeliło najmniej goli w lidze. Odszedł po roku i nigdzie nie pracował dłużej. Bari przejął w trakcie sezonu, ale nie zdołał uratować zespołu przed spadkiem. Z Sambenedettese z Serie C odszedł gdy to zajmowało 11. miejsce i nie miało zbyt wielkich szans na awans. Z trzecioligowym Avellino awansował do Serie B. Ale w czterech meczach w wyższej lidze zdobył cztery punkty i odszedł, bo klub nie sprowadził klasowych piłkarzy.

Najlepiej jest kojarzony z pracą z reprezentacji Polski. Prowadził kadrę jedynie w dwóch meczach o punkty. W el. Euro 2004 Polacy wygrali 2-0 z San Marino, ale kilka dni później ulegli 0-1 z Łotwą w Warszawie. Boniek odszedł, a stracone punkty z Łotwą sprawiły, że Polacy nie zagrali w barażach o Euro. Więcej o jego karierze trenerskiej na blogu Rafała Steca.

Więcej o:
Komentarze (4)
Maradona, Matthaus czy Boniek. Wielcy piłkarze nie zawsze zostają wielkimi trenerami
Zaloguj się
  • qiub92

    Oceniono 1 raz 1

    No dobra ale zobaczcie też ilu całkiem dobrych trenerów było świetnymi piłkarzami! Ancelotti, Mancini, Rijkard, Simeone, Conte, Cocu, De Boer, Van Basten. Wiadomo, że nie każdy z nich jest najlepszym trenerem, no ale raczej dają sobie radę

  • redi31

    0

    Zidane był reżyserem i chyba ma pojęcie o grze plus ocena potencjału zawodnika bo sam potrafił wiele. Maradona? Typ od bicia bramek jak może zostać dobrym reżyserem z ławki.Moim zdaniem najlepszymi trenerami są byli gracze ze środka pola a nie snajperzy.

  • scierplaminoga

    0

    przecież w takim klubie jak Real, nie trenuje pierwszy trener, tylko cały sztab. Wszystko zależy od detali i łatwiej być bohaterem w Realu będą Zidanem, niż bohaterem u spadkowiczów ligi włoskiej czy rep. Polski w tamtym czasie jak Boniek. Gdyby Zidane Guardiola objął Lecha Poznań, to też by nikt o nim nie usłyszał.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX