Mila był blisko, ale nie dogonił Śląska. Rumak rozdaje karty w grze o mistrza. Weekend w Ekstraklasie

Sezon jest długi, co sprzyja seriom - tak bramkarskim, jak i zespołowym. Każda jednak musi mieć swój koniec. Miniony weekend zakończył passy Śląska (ku uciesze jego kibiców) oraz Zawiszy (ku uciesze kibiców Legii). Kto jeszcze mógł się cieszyć, a kto żałować (na przykład obsady bramki), przeczytacie w naszym podsumowaniu.
Piast - Śląsk 2:0 Piast - Śląsk 2:0 GRZEGORZ CELEJEWSKI

Pogoda dla Ekstraklasy? Pada - głównie za kołnierz

Za wyniki odpowiada cały zespół, ale to błędy bramkarzy widać najbardziej - bo za nimi przeważnie nie ma już nikogo, kto mógłby piłce drogę do bramki zagrodzić. Truizm o budowaniu zespołu od defensywy znajduje potwierdzenie także w tym sezonie. Gdy na początku rozgrywek w Piaście debiutował Alberto Cifuentes, jego CV zwiastowało kłopoty: 35-letniego już golkipera sprowadzono z trzeciej ligi hiszpańskiej i w pierwszych występach pokazywał, dlaczego znalazł się na tak niskim szczeblu. Zawalił gliwiczanom pierwsze spotkanie, popełnił wyraźne błędy w trzeci, w ogóle przez kilka kolejek grał tak, jakby futbolówka tuż przed jego rękawicami osiągała nagle temperaturę stu stopni i przez te rękawice go parzyła. Bramkarz psuł co się dało, obrona stawała się niepewna, a Piast szurał po dnie ligowej tabeli. Gdy wreszcie zaczął grać poprawnie, postanowiono sprowadzić następcę.

Dobrivoj Rusov wydawał się przeciwieństwem Hiszpana: dopiero 21-letni, młodzieżowy reprezentant Słowacji, tamtejszego pierwszoligowca, Spartaka Trnawa. A jednak początki ma identyczne, co poprzednik: a to wypluje przed siebie prostą piłkę, a to łaciatą wypiąstkuje pod nogi rywala. To od jego błędu zaczęły się problemy gliwiczan przy Łazienkowskiej - zawinił przy pierwszej bramce dla gospodarzy, którzy byli ostatnio bez formy i aż do tego momentu poczynali sobie dość niemrawo.

Perypetie z golkiperami w Piaście rzucają się w oczy najbardziej, ale nie są przecież jedyne. Abstrahując od dyspozycji całego zespołu, nagły dołek Duszana Kuciaka miał swój udział w tym, że pierwsze osiem kolejek legioniści skończyli z dorobkiem zaledwie 11 punktów. Kto wie, jak wyglądałaby gra obronna GKS-u, który wiosną zdobył dopiero 3 punkty, gdyby w przerwie zimowej legioniści nie wyrwali Bełchatowowi świetnego jesienią Malarza. Chyba nieprzypadkowo również najlepsza dyspozycja Jagiellonii przypadła na okres, gdy fenomenalnie między jej słupkami bronił Bartłomiej Drągowski. Passę minut bez straty gola śrubował niedawno Grzegorz Sandomierski. Jednak w niedzielę najpierw zaliczył paradę kolejki, by potem błędną decyzją o wyjściu zabrać Zawiszy szanse na podtrzymanie fenomenalnej serii bez porażki. Jedynym zespołem odpornym na falowanie formy swoich bramkarzy wydaje się póki co Podbeskidzie - Zajac błędy produkował w pewnym momencie właściwie hurtowo, a mimo to zespół Leszka Ojrzyńskiego wciąż znajduje się w górnej połowie tabeli.

 

RĘKAWICE BRAMKARSKIE ADIDAS
w okazje.info

Mila nie dogonił Śląska

Kiedy Mila opuszczał Śląsk i przechodził do Lechii, wrocławianie byli wiceliderem, mieli w dorobku 35 punktów i aż o 13 wyprzedzali czternastych wówczas gdańszczan. Od tamtej pory zmieniło się jednak parę rzeczy. Śląsk stracił nie tylko lidera, ale i formę. Lechiści wzmocnili obronę i zaczęli stawiać na minimalizm - przyzwyczaili kibiców do wyników 1-0, przy czym wreszcie były to wyniki na ich korzyść. Efekt? Zespół Jerzego Brzęczka w ośmiu pierwszych kolejkach tego roku zdobywał średnio ponad dwa punkty na mecz. Śląsk? Ledwie nieco ponad pół oczka na kolejkę.

Kilkunastopunktowa przewaga została roztrwoniona błyskawicznie - przed tym weekendem zwycięstwo Lechii oznaczałoby, że to goście wskoczą na czwarte miejsce, wyprzedzając drużynę Tadeusza Pawłowskiego. Ale Śląsk się obronił. Aktywny od początku był Pich, który wywalczył rzut karny. Szczęśliwym wykonawcą okazał się Mateusz Machaj. Do "wapna" podszedł dzięki... refleksowi.  - W szatni trener pytał, kto chce strzelać karnego, ja pierwszy podniosłem rękę - tłumaczył po pierwszej połowie. Refleksu zabrakło za to gościom, w obronie przeważnie spóźnionym, gubiącym krycie. To, co na wiosnę było największą siłą Lechii, zaczęło być jej główną bolączką od momentu, gdy przestali grać Wawrzyniak z Wojtkowiakiem. Trzy gole lechiści dali sobie wbić na poprzednim wyjeździe z Cracovią, "trójkę" złapali też we Wrocławiu.

- Nie wszyscy chcieli słuchać tego, co mówiłem w tygodniu: że Śląsk jest dobrą drużyną - zaczął pomeczową konferencję Jerzy Brzęczek. Problem wrocławian polega jednak na tym, że z uwierzeniem w powyższe nadal sporo osób może mieć problem. Zespół przeszedł ostatnio mały wstrząs, zmienił się kapitan i rada drużyny. Ale taka szcztuczka może zadziałać raz. Ludzi trenera Pawłowskiego czeka teraz wyjazd do Poznania oraz spotkanie z Wisłą u siebie. To dwie świetne okazje, by wiosny przed podziałem punktów nie kończyć z ledwie jednym zwycięstwem. I potwierdzić słowa swojego szefa, że celem ciągle są puchary.

 

RSLA02: Śląsk Wrocław - koszulka Puma
w okazje.info
Mariusz Rumak Mariusz Rumak PAWEL MALINOWSKI

Nie oceniaj trenera po pierwszej robocie

Wygrał z Lechem u siebie, na wyjeździe przegrał z Legią - złośliwi powiedzą, że Mariusz Rumak znów nie pozwolił zdobyć Lechowi mistrzostwa. Mniej złośliwi dostrzegą pracę, jaką wykonał z najgorszym zespołem jesieni. Bydgoscy piłkarze wiedzą, jak się ustawić na boisku, gdy rywal ma piłkę, gdzie wbiegać, gdy ją odzyskują i jak się przesuwać, by nie zostawić przeciwnikowi zbyt wiele miejsca. Były tej wiosny całkiem długie momenty, gdy Zawisza grał w sposób najbardziej zdyscyplinowany i odpowiedzialny, a mądrość w rozegraniu widać było nawet w niedzielnym meczu przy Łazienkowskiej.

Losy trenera Rumaka pokazują, że nie warto oceniać szkoleniowców po pracy w zaledwie jednym większym klubie. Potencjał sportowy, znajomość realiów i warunki pracy miał w Poznaniu komfortowe. To, czego nie miał, czyli doświadczenie, zdobywał z każdym kolejnym miesiącem - co właśnie procentuje. Nie wiem, czy Zawisza obroni Ekstraklasę, ale w kontekście całej polskiej piłki ważniejsze wydaje mi się dziś pytanie, w jakim klubie będzie pracował Mariusz Rumak za rok, za dwa czy za lat pięć.

Na przeciwnym biegunie jest dziś zwolniony własnie z Cracovii Robert Podoliński. I w tym wypadku należałoby poczekać z oceną jego warsztatu. Na przykład do momentu, gdy na poziomie Ekstraklasy nie będzie miał tylko klubu, ale i piłkarzy w nim zakontraktowanych.

 

adidas Performance PREDATOR
  • Rodzaj: Lanki
w okazje.info

Happy end

A teraz bez złośliwości: Rumak niczego Lechowi nie zabrał. W Łęcznej oglądaliśmy "Kolejorza" ospałego, niezdolnego do huraganowych ataków, jakie powinny stać się udziałem każdego zespołu na poważnie myślącego o zdobyciu mistrzostwa Polski. Poznaniacy może i odrobili wiosną dwa punkty do Legii, ale ścigali zespół w kryzysie. Wygląda jednak na to, że warszawiacy najgorsze mają już za sobą. Zespół Macieja Skorży - przeciwnie (o ile planem nie jest ligowy rekord remisów w jednym sezonie). W którymś momencie spotkania z Górnikiem jeden z zawodników gospodarzy w ferworze walki omal nie ściągnął spodenek Wasilewskiemu Hamalainenowi. Skandalu obyczajowego i popłochu wśród rodziców siedzącej na trybunach dziatwy i tak raczej by nie wywołał - tego dnia Lechowi wyraźnie brakowało pewnej części ciała.

 

Puma Ochraniacze Power Force
w okazje.info
Więcej o: