Starcie gigantów w finale NBA. Eksperci typują mistrza. Warriors czy Celtics?

Piotr Wesołowicz
Stephen Curry wciąż jest "szefem", a Warriors zdobywają tytuł zawsze wtedy, gdy płytę wydaje raper Kendrick Lamar. Ale to Jayson Tatum i Jaylen Brown z Celtics będą czuć się jak dzieciaki w parku rozrywki. Przed finałem NBA spytaliśmy ekspertów o to, kto zdobędzie pierścienie.

W nocy z czwartku na piątek początek finału NBA. Rywalizacja Golden State Warriors z Boston Celtics to starcie rutyny z młodością - Steph Curry i spółka szczelnie wypełnili gablotę ekipy z Oakland, z kolei Jason Tatum, lider Celtics, miał 12 lat, gdy ekipa z Bostonu ostatni raz zagrała o trofeum.

Zobacz wideo Dlaczego Iga Świątek nie miażdży tak jak przed Roland Garros? Powtarzała tylko: kilka dni wolnego

Finałowa rywalizacja toczy się do czterech zwycięstw, a my przed jej startem zapytaliśmy koszykarskich ekspertów o największe gwiazdy tej serii, spodziewane przewagi obu zespołów oraz o typ na serię o złoto.

Z jednej strony Splash Brothers, czyli Steph Curry i Klay Thompson, z drugiej młoda krew – Jayson Tatum i Jaylen Brown. Który duet będzie ważniejszy i będzie miał większy wpływ na przebieg serii?

Łukasz Szwonder, Keepthebeat: Zdecydowanie Jayson Tatum i Jaylen Brown. Steph to wciąż przewybitny gracz, ale w tych play-off nie zagrał jeszcze przewybitnego meczu. Klay Thompson z kolei potrafi zaskoczyć serią trójek, ale oprócz pojedynczych spotkań nie jest już graczem formatu All-Star, którego pamiętamy z czasów mistrzowskich.

Na całe szczęście Warriors są tak zbudowani, że nie muszą delegować wszystkich zadań w ręce tej dwójki. Po stronie Celtics będziemy oczekiwali od potencjalnie najlepszego zawodnika serii - Jaysona Tatuma - poprowadzenia swojej ekipy do zwycięstw. Jaylen Brown po wejściu w rytm rzutowy też potrafi być zabójczo skuteczny. Pozostaje pytanie, czy dostaną odpowiednio dobre wsparcie ze strony reszty składu.

Mike Kicks, animator eventów koszykarskich, autor podcastu "Pod Obręczą": W play-off Splash Brothers zdobywają średnio prawie 46 punktów na mecz, ale jeszcze nie musieli rywalizować z taką obroną, jaką prezentuje ich finałowy rywal. Curry dotychczas dziesięciokrotnie mierzył się z najlepszym obrońcą sezonu 2021/22 Marcusem Smartem. I zdobywał w tych meczach średnio 24 punkty. Tyle że jego skuteczność z gry spadała do zaledwie 29 proc.!

Thompson nadal nie jest (i może już nigdy nie będzie?) tym graczem sprzed dwóch bardzo ciężkich kontuzji (zerwane więzadło krzyżowe w kolanie oraz ścięgno Achillesa). Miewa co prawda znakomite mecze, ale "Chef" Curry zdecydowanie potrzebuje bardziej stabilnego wsparcia z jego strony.

Duet JayJay gra natomiast w tych play-off dość równo, zdobywając łącznie średnio 50 punktów na mecz i często broniąc najważniejszych zawodników drużyny przeciwnej. Ich problemem jest jednak bardzo duża liczba strat, bo popełniają ich wspólnie ponad siedem w każdym spotkaniu.

Oba duety potrafią więc błyszczeć w ataku, gdzie pomimo nieco lepszej średniej punktowej Celtics widzę jednak przewagę Warriors wynikającą z ich świetnie zorganizowanej gry w ofensywie. W obronie lepszy będzie duet bostoński, co daje nam remis.

Aaron Cel, reprezentant Polski, koszykarz Twardych Pierników Toruń: Wydaje mi się, że większy wpływ na przebieg serii będzie miała para Steph Curry i Klay Thomson. Wszyscy wiemy, że kiedy mają dobry dzień, to nikt ich nie zatrzyma, a poza tym udowodnili już, że ich umiejętności starczą na mistrzostwo. Najlepsza wersja pary Steph Curry i Klay Thompson jest dla mnie lepsza, niż najlepsza wersja pary Jayson Tatum i Jaylen Brown.

Artur Kwiatkowski i Gabriel Rogaczewski, komentatorzy NBA w Canal+: Najlepsza obrona zawsze przegra z najlepszą ofensywą, a większy potencjał w tej kwestii ma duet Curry - Thompson. Mówimy o wybitnych strzelcach, którzy w dodatku nie są jedynymi groźnymi rzucającymi w swojej drużynie, więc skupianie całej obrony tylko na tej dwójce nie może się opłacić. Nie wiemy, który duet zagra lepiej, ale bez wątpienia Splash Brothers mogą tylko swoją formą zdecydować o przebiegu tych finałów.

Piotr Wesołowicz, dziennikarz Sport.pl: Obie pary mają coś do udowodnienia. Na początku sezonu mówiło się, że duet Tatum – Brown trzeba rozbić, bo na parkiecie nie wystarczy dla nich jednej piłki. Tymczasem oni doprowadzili drużynę do finału, ale czy dadzą jej końcowy sukces?

Steph i Klay nic nikomu nie muszą już udowadniać, chyba że… sobie. Po trzech mistrzowskich tytułach i pięciu finałach z rzędu Warriors wcisnęli twardy reset. Czy "Splash Brothers" stać jeszcze na "Last Dance" i czwarte trofeum do kolekcji? Jestem zdania, że zdecydowanie tak.

Którzy gracze obu drużyn – poza liderami – mogą okazać się kluczowi w walce o mistrzowski tytuł?

Keepthebeat: I Warriors, i Celtics mają kilku świetnych graczy zadaniowych, choć jednak ławka Bostonu jest nieco krótsza. Gdybym miał typować "gamechangerów" tej serii, to po stronie Warriors stawiam na Andrew Wigginsa, który w poprzedniej serii dawał z siebie wszystko broniąc Lukę Doncicia, jednocześnie nie tracąc efektywności w ataku. Kevon Looney również może zrobić niemiłą niespodziankę Celtom na deskach, tym bardziej jeśli Robert Williams III akurat nie będzie grać.

Boston z kolei ma w zanadrzu obrońcę roku Marcusa Smarta, który zapewne otrzyma zadanie wytrącenia z rytmu Curry'ego. Przeżywający trzecią młodość Al Horford może być szalenie istotny na niskie ustawienie Warriors. Gwiazdy gwiazdami, ale każdy mecz powinien mieć własnego bohatera.

Kicks: W barwach Celtics: Marcus Smart, Al Horford, Robert Williams, Grant Williams, Derrick White. A w Warriors: Draymond Green, Jordan Poole, Andrew Wiggins, Gary Payton II, Kevon Looney.

To gracze drugiego planu zadecydują moim zdaniem o przebiegu tej rywalizacji i jej końcowym wyniku, a x-factorami będą ograniczający poczynania Curry’ego Smart i dyrygujący defensywą Warriors Green. Obaj mają też bardzo duży wpływ na grę w ataku swoich drużyn.

Cel: Kluczowy dla Warriors będzie bez wątpienia Draymond Green, który jest w drużynie człowiekiem orkiestrą. Organizuje atak, organizuje obronę i jest przede wszystkim liderem wokalnym.

Boston będzie potrzebować wielkiego Marcusa Smarta, który jest sercem i duszą Celtics. Jest najdłużej w tej drużynie, jest najlepszym obrońcą tegorocznego sezonu NBA, a jego walka i charakter będą potrzebne do wygrania tej serii.

Kwiatkowski i Rogaczewski: Z pewnością Marcus Smart - w końcu to najlepszy obrońca sezonu regularnego i klasowy gracz defensywny. Przede wszystkim musi być zdrowy, bo jak pokazała seria z Miami Heat, to może być kluczowa kwestia w walce o tytuł. A jeśli będzie do dyspozycji, to ofensywa Warriors może mieć z nim problem. Podobna kwestia tyczy się Roberta Williamsa, czyli cichego bohatera Bostonu z tego sezonu - jeśli będzie dostępny, to jego przydatność pod koszem jest nieoceniona.

Ważna będzie też dyspozycja rezerwowych. Jordan Poole wprowadza świeżość w rotację "Wojowników", a w tegorocznych play-off notuje fantastyczne liczby - średnio 18 punktów na mecz. Andrew Wiggins to All-star tylko z nazwy, ale nadal trzecia siła w wyjściowej piątce Warriors - już w 14 meczach play-off rzucał powyżej 10 punktów, w czterech notując double-double. Wiggins ma też najlepszy wskaźnik defensywny w karierze, a w play-off gwarantuje siedem zebranych piłek na mecz.

Wesołowicz: Chciałbym, by kimś takim był dla Warriors Gary Payton II. Koszykarz, który latami tułał się po NBA i pukał od odrzwi do drzwi. Aż znalazł dom u Steve’a Kerra i stał się jednym z najbardziej elitarnych obrońców w lidze. I powinien być gotowy na finał z Celtics.

W ekipie z Bostonu kimś takim zdecydowanie jest Al Horford, który wielkim doświadczeniem – mimo że nigdy nie grał w finale – wspiera piekielnie zdolnych, ale dopiero zbierających rutynę młodziaków.

Co może być największą przewagą Warriors nad Celtics?

Keepthebeat: Rutyna i zimna krew w końcówkach. Warriors są zabójczy w czwartych kwartach. Kilka lat gry w finałach NBA dla takich gości jak Curry, Thompson, Green czy Looney daje ogromną przewagę nad drużyną, która w składzie nie ma ani jednego gracza z doświadczeniem w finałach NBA.

Kicks: Mistrzowskie doświadczenie – trzy tytuły same się nie zdobyły, a sumując pojedyncze występy, zawodnicy Warriors mają na koncie łącznie rozegrane 123 mecze w finałach. A Celtics – zero.

Rzadko kiedy "tak bardzo" debiutujący w decydującej fazie zespół sięgał po mistrzostwo NBA pokonując w finale weteranów tych rozgrywek. Wpływ mogą mieć też długość ławki oraz ewentualne zmęczenie i zdrowie kluczowych zawodników. Celtics mają już w nogach 18 spotkań w tegorocznych play-off, a Warriors 16. Na urazy mające bezpośredni wpływ na dostępność do gry narzekają cały czas Marcus Smart i Robert Williams.

Cel: Największą przewagą Warriors będzie przede wszystkim doświadczenie, ale też szybka gra i umiejętność odrobienia strat lub zbudowania np. piętnastopunktowej przewagi w kilka minut albo nawet kilkadziesiąt sekund, trafiając szalone trójki z każdego miejsca na boisku.

Kwiatkowski i Rogaczewski: Doświadczenie. W finałach gra ono ważną rolę, a Warriors, wraz z Currym, Thompsonem, Greenem i przedem wszystkim Kerrem, zagrają w szóstych finałach w ostatnich ośmiu latach. Wiedzą, czego się spodziewać i jak rozmieścić siły. Ponadto wachlarz wyboru przy trójkach. W tych play-off aż pięciu zawodników GSW notuje powyżej 38 proc. z dystansu. W połączeniu z szybkim i bazującym na ciągłym ruchu piłki stylem gry Warriors, niemal każda akcja może zakończyć się trójką kompetentnej osoby.

Wesołowicz: Brak presji. Gablota Warriors od lat pęka w szwach, Curry, Klay i Draymond są już nasyceni, po kolejne triumfy pcha ich tylko gigantyczna chęć zwyciężania – jak w tenisie Novaka Djokovicia czy Rafaela Nadala. Steve Kerr mówi zresztą wprost, że jego ekipa bawi się grą. I to widać!

Co może być największą przewagą Celtics nad Warriors?

Keepthebeat: Często szalę zwycięstwa w play-off przechyla najlepszy zawodnik serii. W finałach takim graczem może być Jayson Tatum. Jeśli młoda supergwiazda Bostonu nie zachłyśnie się atmosferą finałów i zagra jak potencjalny kandydat na MVP to... wszystko może się zdarzyć.

Kicks: Znak firmowy Celtics pod wodzą Ime Udoki, czyli świetna, zespołowa obrona. Coach "Koniczynek" to moim zdaniem trener roku. Absolutny debiutant w NBA na tym stanowisku całkowicie odmienił zespół i sprawił, że z drużyny z olbrzymim potencjałem ale bez tożsamości, stali się defensywą numer jeden w lidze i koszmarem dla najlepszych jej strzelców.

Boston gra w tych play-off węższym składem niż Warriors, ale ich podstawowi zawodnicy to tzw. two-way players, którzy potrafią doskonale bronić, ale nie mają też problemu ze zdobywaniem punktów. Historycznie Boston ma też najlepszy w całej lidze bilans (9-7) z Golden State od kiedy ich trenerem jest Steve Kerr.

Cel: Największa przewagą Boston Celtics będzie ich fizyczność. Jeśli uda im się spowolnić trochę grę i grać z jednej strony boiska, to fizycznie wykończą przeciwnika. 

Kwiatkowski i Rogaczewski: Nieprzewidywalność: nigdy nie wiadomo, czego spodziewać się po Celtach. W tych play-off mieli pięciu różnych liderów punktowych. Trener Ime Udoka stworzył drużynę, która jest gotowa na wszystko. I młoda - momentami wydaje się, że Celtics są nie do zajechania. 

Wesołowicz: Brak rutyny. Tatum, Brown i cała zgraja Ime Udoki w finale zagra po raz pierwszy. Wszystko będzie nowe, świeże, dziewicze. Celtics poczują się jak dzieci wpuszczone do parku rozrywki. I mogą narobić tam sporo rabanu…

Jaki jest twój typ na finał?

Keepthebeat: Warriors w siedmiu.

Kicks: 2015 - "To Pimp a Butterfly", 2017 - "DAMN.", 2018 - "Black Panther: The Album", 2022 - "Mr. Morale & The Big Steppers". Rok, w którym kalifornijski raper Kendrick Lamar wydaje album, oznaczał do tej pory mistrzostwo dla ekipy z Bay Area. Zwycięstwo Warriors podpowiada mi też rozum, bo zawodnicy dowodzeni przez Steve’a Kerra to po prostu mistrzowska i doświadczona ekipa, która potrafi wygrywać, a mimo to nadal jest głodna i ma wiele do udowodnienia, zarówno indywidualnie, jak i zespołowo.

Jednak w dwóch ostatnich seriach Bostonu typowałem siedem spotkań, nie skreślając Celtów ani w rywalizacji z aktualnymi mistrzami z Milwaukee, ani w starciu z najlepszymi w tym sezonie na Wschodzie Miami Heat. Pora więc posłuchać serca i postawić na swoich - Celtics w siedmiu!

Cel: 4-3 dla Warriors.

Kwiatkowski i Rogaczewski: Tu się lekko różnimy. Gabriel: Warriors w sześciu; Artur: Celtics w siedmiu.

Wesołowicz: 4-2 dla Warriors.

Transmisje serii finałowej na antenach Canal+. Początek pierwszego meczu w nocy z czwartku na piątek o godz. 3. Mecze numer dwa i cztery będzie można także obejrzeć w warszawskiej restauracji Nine's.

Więcej o: