Tak Żurek stracił medal olimpijski. Znaleźli "winnego"

Agnieszka Niedziałek
Damian Żurek
screen TVP

- To była dla niego bardzo niekomfortowa sytuacja - wskazała Luiza Złotkowska, analizując olimpijski wyścig łyżwiarzy szybkich na 500 m z udziałem Damiana Żurka. Będący też w studiu TVP Sport Paweł Zygmunt nie miał żadnych wątpliwości, że to przywołane przez dwukrotną medalistkę igrzysk wydarzenie na drugim wirażu pozbawiło Polaka upragnionego medalu.

To miał być ten dzień i ten start. Polscy kibice zaciskali kciuki, by Damian Żurek przypieczętował świetną formę wymarzonym olimpijskim krążkiem w koronnej konkurencji. Zamiast niego jednak polski panczenista znów – tak jak na 1000 m – zajął bolesne czwarte miejsce. O ile jednak poprzednio można było uznać to za dobre przygotowanie do głównego występu, to teraz dominuje rozczarowanie po utraconej szansie.

Zobacz wideo Michał Niewiński: Możemy być ostatni, ale możemy być też pierwsi. W short tracku możliwe jest wszystko

Nie ma miejsca na błędy. Żurek zaspał

- Na 500 i 1000 m każdy błąd waży dużo i ciężko jest to potem naprawić podczas biegu. Pracujemy nad drobnymi szczegółami, detalami. Tutaj wyżej bark, tutaj trochę rękę daję inaczej itd. Na ostatnich igrzyskach byłem 16., a do medalu zabrakło mi 0,4 sekundy. Do zwycięzcy 0,6 s. Tak naprawdę my się ścigamy na tych dystansach na centymetry, pojedyncze metry. Wszystko ma znaczenie i z tego wynika trudność naszej konkurencji – opowiadał w materiale Eurosportu Marek Kania.

On w sobotę miał drobne zachwianie, które kosztowało go zapewne co najmniej jedną pozycję, a może nawet więcej. Bo do siódmego miejsca stracił 0,01 s, a do dwóch kolejnych 0,02. Ale ogółem może być zadowolony z ósmego miejsca. Żurek nie krył zaś przed tym startem, że jego celem jest medal. On też zaliczył błąd, na samym początku.

- Wydaje mi się, że na starcie Damian delikatnie zaspał, opóźnił ten start. Mam poczucie, że starter wyjątkowo długo trzymał tę parę przed naciśnięciem sygnału - analizowała w studiu TVP Luiza Złotkowska.

Rywal przeszkodził Polakowi. "Od razu czujesz strach"

Potem dwukrotna medalistka olimpijska w rywalizacji drużynowej zwróciła uwagę na moment, w którym Żurek – nie ze swojej winy – znalazł się w trudnym położeniu. Na drugiego wirażu startujący z nim w parze Sebas Diniz znalazł się w pewnym momencie bardzo blisko Polaka.

- Na zejściu do wirażu Holendra wyrzuciło na tor Damiana. Na pewno była dla niego niekomfortowa sytuacja. Nie mógł w pełni wykorzystać siły odśrodkowej, która na niego działała na wirażu. To nie było komfortowe, gdy przy prędkości prawie 60 km na godzinę inny zawodnik zbliża się do ciebie prawie na żyletki - tłumaczyła była panczenistka.

O tym, że był to decydujący moment w walce o olimpijski krążek u brązowego medalisty MŚ z 2024 r. na tym dystansie, przekonany jest Paweł Zygmunt.

- Holender nie pomógł mu, a wręcz mu przeszkodził. Zbliżył się do niego, przeciął mu linię oddzielającą tor. W momencie, kiedy dojeżdża do ciebie zawodnik, od razu czujesz strach, że jak go podetnie, to i ty polecisz. I to była właśnie taka sytuacja. Tam Damian stracił najwięcej. Na tych ostatnich 30 metrach, kiedy wychodził z wirażu, kiedy Holender zbliżył się do niego. Jestem przekonany, że to zaważyło o wyniku na brązowy medal - podsumował dawny brązowy medalista mistrzostw świata i wicemistrz Europy na 10 000 m.

I dodał, że Żurek nie miał też szczęścia do losowania toru. 26-latkowi do tego, by znaleźć się na podium, zabrakło tym razem 0,09 sekundy. W rywalizacji na 1000 m było to 0,07 s.

Złotkowska w podsumowaniu sobotniego występu Polaka zaznaczyła, że po prostu trzech innych zawodników było tego dnia od niego lepszych. Zygmunt zaś powtarzał, że srebrny lub brązowy krążek był w zasięgu Żurka.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...