Skupieni i poważni byli pracownicy Igi Świątek w trakcie jej meczu, na który mogliby się wybrać jak na piknik. W czwartej rundzie Australian Open wiceliderka światowego rankingu była skazana na pewne zwycięstwo nad 168. na liście WTA Maddison Inglis. Trener Wim Fissette i psycholożka Daria Abramowicz w pewnym momencie musieli wkroczyć do akcji, ale generalnie mogą być z Igi dumni. Bo wygrała ten mecz 6:0, 6:3.
Dwa dni temu Iga Świątek zagrała bardzo nierówno przeciw 33. w rankingu WTA Annie Kalinskiej. Rosjankę pokonała 6:1, 1:6, 6:1. Teraz miała teoretycznie o wiele łatwiejsze zadanie. Ale teorię musiała potwierdzić w praktyce.
28-letnia Maddison Inglis przeżyła na tym Australian Open najlepsze chwile w karierze. Australijka przebiła się do turnieju głównego przez trzystopniowe eliminacje, następnie wygrała w pierwszej i drugiej rundzie maratony, z których każdy trwał ponad trzy godziny, a wreszcie do czwartej rundy awansowała po tym, jak kontuzjowana Naomi Osaka nie wyszła przeciw niej na kort.