Z młodych gniewnych w kadrze Jana Urbana będzie pożytek. Oby na lata. I oby już w starciu ze Szwecją. Choć w pierwszym barażowym meczu z Albanią gole strzelali starzy wyjadacze, to uwaga wszystkich była skupiona na nastolatkach - Oskarze Pietuszewskim i Filipie Rózdze.
- Zobacz, ogłosili skład! Nie ma Pietuszewskiego... Ale za to jest Rózga! - Poczekaj... Kto? Jaki znowu Rózga?
Rózga na boisku, kibice w wyszukiwarkach
Taką rozmowę wyłapałem gdzieś z tłumu, próbując dostać się na PGE Stadion Narodowy. W ten oto sposób przekonałem się, że Jan Urban zaskoczył nie tylko mnie. Selekcjoner miał jednak swój plan, który realizował jak zwykle krok po kroku. I nic nie było tu dziełem przypadku.
Zaczął go realizować w listopadzie. Wtedy, tuż po pierwszych powołaniach, kibice rzucili się do wyszukiwania w Google'u nazwiska: Rózga. Fani najwidoczniej musieli się w działaniach Urbana rozeznać. Przecież 19-latek na jesieni ledwo łapał minuty w meczach ekipy U-21 Jerzego Brzęczka, dopiero co trafił do Sturmu Graz, a tu już dostał zaproszenie na kadrę seniorską. Jak się szybko okazało, wcale nie tylko po to by poczuć jej atmosferę. Zagrał w obu meczach, z Holandią i Maltą. Choć "zagrał" to duże słowo. Był na murawie po minucie.