Opinia

Oto nowa broń Polski na baraże MŚ. Urban nie może się wycofać

Dawid Szymczak
Jan Urban
Fot.Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Oglądam akcję Oskara Pietuszewskiego, którą kończy asystą i wiem, że nie stać reprezentacji Polski na to, by selekcjoner pominął go przy powołaniach na baraże mistrzostw świata. Nie chodzi już o to, by Jan Urban dał Pietuszewskiemu szansę, ale o to, by samemu dał sobie szansę i w razie czego mógł z Pietuszewskiego skorzystać.

A może o wyniku z Albanią też przesądzi jedna bramka? Może to też będzie mecz do jednej przełomowej akcji? Może w barażach o mundial Polska również będzie potrzebowała zawodnika, który w tym jednym momencie nie będzie kalkulował i zadziała instynktownie - wciśnie gaz w podłogę, minie rywala i dogra w pole karne? Takim właśnie zawodnikiem jest Oskar Pietuszewski. I przypomniał o tym w samą porę - w niedzielnym meczu Porto z Rio Ave, gdy odważnie ruszył wzdłuż bocznej linii, wyprzedził obrońcę i asystował przy jedynym golu. Widząc tę akcję, doprawdy trudno nie prognozować i utrzymać wyobraźnię w ryzach.

Zobacz wideo Jan Urban wprost o sytuacji Oskara Pietuszewskiego: Wierzę w to!

Przecież już za miesiąc Polska zagra o mundial, a półfinał baraży z Albanią i ewentualne spotkanie z Ukrainą lub Szwecją w finale zapowiadają się jako bardzo wyrównane. Dlatego dobrze byłoby mieć w nich do dyspozycji piłkarza, który ma wystarczająco dużo odwagi i talentu, by jedną akcją wpłynąć na ich przebieg. Piłkarza, który błyśnie raz, ale ten jeden błysk może przesądzić o awansie. Nie zapominajmy też, że na spotkanie z Albanią zawieszony jest Nicola Zalewski, więc reprezentacja tym bardziej potrzebuje kogoś równie przebojowego. A czy później, w potencjalnym finale, nie przyda jej się dynamiczny rezerwowy gotowy wrzucić podmęczonych obrońców rywali na karuzelę? Pietuszewski pasuje do każdej z tych ról.

Najwyższa pora zmienić utrwaloną w ostatnich miesiącach narrację, że Jan Urban "powinien dać mu szansę" i "powinien go budować". Nie, Urban powinien po prostu z niego skorzystać. Musi dać sobie szansę, by w razie czego po niego sięgnąć. Kadra potrzebuje tego zestawu umiejętności, który ma Pietuszewski, a który jest tak niecodzienny u polskich skrzydłowych. Tu nie chodzi o wiek i jego skromne 17 lat. Nie chodzi też o duży potencjał i wyobrażenie, kim może być za trzy-cztery lata. Chodzi tylko o to, co już jest w stanie dać reprezentacji. Pietuszewski to piłkarz na tu i teraz.

Portugalczycy zachwyceni. "Nowa petarda"

Już ostatnie miesiące w Jagiellonii Białystok i w młodzieżowej reprezentacji Polski pokazywały, że Urban powinien go mieć na radarze. Ale i niepewność co do niego była wtedy większa, bo Pietuszewski nie zdążył jeszcze zmierzyć się w futbolu z największymi wyzwaniami: z wyjazdem za granicę, przejściem do mocniejszej ligi i odnalezieniem się w wielkim klubie. Do FC Porto trafił w styczniu, czyli dwa miesiące po ostatnim zgrupowaniu kadry. I od tamtej pory prezentuje się tak, że topnieją kolejne wątpliwości.

W lidze portugalskiej rozegrał dotychczas 176 minut w pięciu meczach i ma już na koncie jedną asystę. W debiucie wywalczył też rzut karny, co niektóre serwisy statystyczne uznają za asystę numer dwa. Nie chodzi jednak o same liczby. W oczy rzuca się przede wszystkim odwaga Pietuszewskiego i pozytywna bezczelność. Gdy dostaje piłkę, chce się z nią znaleźć pod bramką rywala. Jest energiczny i pewny siebie. Myśli ofensywnie i nie gra choćby odrobinę bardziej zachowawczo niż w barwach Jagiellonii. Nie przerósł go 50-tysięczny stadion Porto, nie przytłoczyła kwota transferu ani presja gry w tak wielkim klubie. W Polsce chwilami tej wielkości Porto nie potrafimy uchwycić i odpowiednio docenić, ale to klub, w którym presja i zainteresowanie są olbrzymie.

Pietuszewskiego zaczynają tam doceniać. Po ostatnim meczu z Rio Ave "A Bola" napisała: "To nowa petarda. Imponujące, jak młody Polak, zaledwie 17-latek, mierzy się z przeciwnikami jeden na jeden". To nie są komplementy, jakimi zwyczajowo obsypuje się polskich piłkarzy za granicą. Gdzie, jak gdzie, ale w Porto i w Portugalii potrafią docenić dobrych skrzydłowych. I Pietuszewskiego doceniają. Jeszcze w trakcie meczu oficjalny profil Porto trafnie porównał go do Forresta Gumpa, a nieco starsi kibice zestawili jego dogranie w pole karne z charakterystycznymi dośrodkowaniami zewnętrzną częścią stopy, jakimi przez lata częstował ich Ricardo Quaresma. W mediach społecznościowych pełno jest komentarzy zachwalających odwagę i drybling Polaka.

Oczywiście, Pietuszewski nie gra meczów bezbłędnych. Przeciwnie. Wciąż podejmuje na boisku wiele nietrafionych decyzji, które prowadzą do straty piłki. Ale to absolutnie normalne - w tym wieku, na tej pozycji, u utalentowanych piłkarzy to właśnie decyzyjność szwankuje najczęściej. Pietuszewski jest chaotyczny. Zirytuje w dwóch-trzech akcjach, ale zachwyci w kolejnej. I na te właśnie akcje czeka trener Francesco Farioli oraz pozostali piłkarze Porto. Ich podejście do Polaka - to jak często szukają go na boisku i oddają mu piłkę - też jest docenieniem jego umiejętności i potencjału. I są to akcje, których również reprezentacja Polski nie powinna przegapić.

To nie szansa dla Pietuszewskiego. To szansa dla reprezentacji

W połowie stycznia Urban udzielił wywiadu Interii, w którym nie zabrakło pytania o powołanie Pietuszewskiego na najbliższe mecze. - Ale z jakiej okazji on ma być nagle wyżej w hierarchii z takiego powodu, że przeszedł z polskiej ligi do Porto? No nie, tak to nie działa, nie wskakuje z automatu. Ale jeśli będzie grał bardzo dobrze, to dlaczego nie? Wszyscy będziemy obserwowali jego pierwsze kroki - czy dostanie szansę, a jeśli tak, to jak dużą. Może się też okazać, że gra, ale my nie potrzebujemy na tej pozycji zawodników. To ta sama dyskusja, co wcześniej - czy będzie powołany, czy nie. Postawiliśmy jesienią na tę drugą opcję i moim zdaniem wyszło dobrze. Skończyło się transferem do Porto, a być może przy powołaniu do pierwszej reprezentacji wcale by nie grał, albo wszedł na jakiś "ogon". Rywalizacja na jego pozycji jest duża - powiedział selekcjoner.

Wywiad był opublikowany zaraz po jego transferze, jeszcze przed pierwszym występem. Dzisiaj wiemy już, że szansa, którą Pietuszewski dostał w Porto, jest spora. Zadebiutował zaledwie 11 dni po transferze, a później przesiedział na ławce tylko jeden ligowy mecz - ze Sportingiem. W dwóch ostatnich spotkaniach wychodził w pierwszym składzie - z Nacionalem zagrał 59 minut, a z Rio Ave 65.

Kolejny wątek - czy reprezentacja potrzebuje zawodnika na tę pozycję? Absolutnie tak - Zalewski jest zawieszony na pierwsze spotkanie barażowe, a Michał Skóraś, choć gra w Gent regularnie po 90 minut, nie jest zawodnikiem aż tak dynamicznym i przebojowym, jak Pietuszewski. To subiektywne, ale wyobrażając sobie scenariusz, w którym do końca meczu z Albanią pozostaje kwadrans, a Polska musi strzelić w nim gola, spojrzałbym w jego kierunku, a nie Skórasia.

Czym innym były też listopadowe mecze, w których wejście na sam "ogon" faktycznie mogło być dla Pietuszewskiego mniej rozwojowe niż dwa spotkania młodzieżówki, w których miał odgrywać kluczową rolę i poprowadzić ją do zwycięstw nad Włochami i Macedonią Północną. Ale teraz, w barażach, to, co wydarzy się w samym "ogonie" meczu, może mieć kolosalne znaczenie. I dobrze byłoby mieć Pietuszewskiego w gotowości. Czy to na boisku, czy na ławce rezerwowych.

Wywiad, który warto obejrzeć. Pietuszewski przed kamerą jest taki, jak na boisku

A jeśli ktoś ma wątpliwości, czy młody zawodnik udźwignie tak istotne spotkania, niech obejrzy wywiad Pietuszewskiego, w którym próbuje powiedzieć kilka zdań po portugalsku. Wystarczy minuta, pod koniec której w końcu wybrzmiewa: "bardzo dziękuję kibicom, ich wsparcie bardzo nam pomogło". Najważniejsze jest jednak to wszystko, co dzieje się dookoła: że ten siedemnastolatek nie jest przed kamerą nawet odrobinę speszony i podejmuję próbę powiedzenia paru słów w języku, który dopiero zaczął poznawać. Trudno przegapić, że Pietuszewski taki sam jak przed kamerą, jest na boisku – odważny, swobodny, pewny siebie i uśmiechnięty. A gdy wkrada się błąd, po prostu próbuje raz jeszcze.

To nie jest typ zawodnika, którego presja przytłoczy i wyhamowuje. Nie schowa się za plecami kolegów, nie wybierze najbezpieczniejszego zagrania. Raczej pomyśli co zrobić, by tę Polskę wepchnąć na mundial.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...