Jakub Kamiński: Szkoda, że mama tego nie doświadczyła

Jakub Kamiński zabrał głos po awansie reprezentacji Polski do 1/8 finału na mistrzostwach świata w Katarze. Piłkarz Wolfsburga nie ukrywał zadowolenia pomimo porażki z Argentyną. Żałował jednak, że nie było przy nim jego mamy.

Reprezentacja Polski przegrała mecz z Argentyną podczas swojego ostatniego grupowego meczu na mistrzostwach świata w Katarze 0:2. Porażkę "Biało-Czerwonych" przykrywa jednak fakt, że po 36 latach udało się nam awansować do fazy pucharowej, w której zmierzymy się z aktualnymi mistrzami świata, Francją. Po tym spotkaniu na pewno kibice mogą czuć niedosyt z tego, jak wyglądała gra polskiej kadry. Wiele mówi się o tym, że reprezentacja Polski miała szczęście, ale także podczas meczu nie uniknięto kontrowersji związanej z rzutem karnym po faulu Wojciecha Szczęsnego na Lionelu Messim, o którym po starciu z "Albicelestes" wypowiedział się Jakub Kamiński. 

Zobacz wideo

Jakub Kamiński: To była fantastyczna parada Szczęsnego

- Karny był bardzo kontrowersyjny. Jeden z trenerów mówił na ławce, że nie będzie karnego. Ale sędzia wskazał na wapno. Ja zawsze na ławce mówię, że Wojtek obroni - powiedział na łamach Interii gracz Wolfsburga. 

- To była fantastyczna parada. Wojtek w ogóle gra fantastyczny turniej - dodał z uśmiechem 20-latek. 

Jakub Kamiński na boisku pojawił się na początku drugiej połowy. Czesław Michniewicz chciał zmodyfikować taktykę po przerwie, wprowadzając dwóch świeżych skrzydłowych, ponieważ na placu gry pojawił się także Michał Skóraś. Plan może i mógł być dobry, lecz Polska już w 46. minucie straciła pierwszą bramkę. Kamyk nie zaliczył nawet kontaktu z piłką, a akcja przeprowadzona przez Argentyńczyków po jego stronie boiska przyniosła prowadzenie drużynie Lionela Scaloniego. 

- Chyba nawet nie zdążyłem dotknąć piłki. Podanie było idealne, ale strzał już nie. Piłka "przelała" się obok słupka. Argentyna miała w tej sytuacji trochę szczęścia, ale patrząc na cały mecz, to my mieliśmy więcej szczęścia - stwierdził były piłkarz Lecha Poznań. 

Jakub Kamiński zdradził dziennikarzowi "Interii" kto go wspierał podczas środowego meczu z "Albicelestes". Zawodnik bardzo cieszył się z faktu, że na trybunach zasiadł jego ojciec, który na pewno mógł czuć dumę widząc syna grającego z orzełkiem na piersi. 20-latek żałował jednak, że nie było przy nim jego mamy i ze wzruszeniem dodał, że na pewno wspiera go z góry. 

- Pisałem dzisiaj do taty, bo zdecydowałem się zabrać go na ten mecz. Nie wiedziałem, czy będzie to nasz ostatni mecz, czy wyjdziemy z grupy. Tata brał wolne w pracy, był bardzo dumny. Widziałem, że wszystko nagrywał - mówił Kamyk. 

- Szkoda, że moja mama tego nie doświadczyła. Ale myślę, że z góry czuwała. W niektórych sytuacjach piłkę Argentyńczykom przeniosła obok bramki - dodał piłkarz Wolfsburga. 

Reprezentacja Polski swój kolejny mecz rozegra już w niedzielę o godzinie 16:00 przeciwko Francji. Będzie to najtrudniejsze spotkanie na tym turnieju, ponieważ zmierzymy się z obrońcą tytułu, który jest obecnie w znakomitej formie pomimo ostatniego remisu z Tunezją, w którym trener "Trójkolorowych" postawił w większości na rezerwowych.

Jakub Kwiatkowski na czwartkowym treninguPrzedwczesny alarm. Świetne wiadomości dzień po meczu z Argentyną

Więcej o: