Sport.pl+

Szef polskich psychologów wprost o Świątek i Abramowicz. "Granica przekroczona"

Łukasz Jachimiak
Iga Świątek i Daria Abramowicz
fot. Tim Clayton/Getty Images

- Granica została przekroczona - mówi o współpracy Darii Abramowicz z Igą Świątek profesor Marcin Krawczyński - szef polskich psychologów sportowych. Odesłał nas do niego Jan Blecharz. Profesor, który lata temu pomagał Adamowi Małyszowi, a teraz pracuje z polskimi lekkoatletami, nie chciał się wypowiadać na temat Abramowicz i Świątek.

- We współpracy Darii Abramowicz z Igą Świątek gdzieś ta granica została przekroczona. To nie przypadek, że w trakcie meczów kamery są jednak skierowane właśnie na psycholożkę – mówi dla Sport.pl, profesor Marcin Krawczyński, przewodniczący Ogólnopolskiej Sekcji Psychologii Sportu Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. - Podstawowa rekomendacja dla psychologów sportowych jest taka, że w sporcie gwiazdami są tylko zawodnicy i trenerzy. Pozostałe osoby współpracujące powinny być w cieniu. Tak bardzo, że nie powinno być ich widać. Naszą rolą jest pełnienie funkcji usłużnej. My mamy działać skromnie, dla dobra sportowca, drużyny, trenera, który zaprasza nas do sztabu, żebyśmy pomogli. I to ten trener jest szefem sztabu. Właśnie takie rekomendacje dajemy każdemu, kto odbiera wykształcenie i zaczyna psychologiczną pracę w sporcie – dodaje nasz rozmówca. Dlaczego Daria Abramowicz nie trzyma się tych rekomendacji?

Popatrzmy na ostatnie wydarzenia. - Osobą z boksu Igi Świątek, która mówi najwięcej, jest psycholog Daria Abramowicz. Jest w jej zespole najdłużej, ale zazwyczaj w takich momentach oczekuje się, że coś powie główny trener – zauważała Pam Shriver przy stanie 3:5 w pierwszym secie meczu Świątek z Alexandrą Ealą. Legendarna tenisistka ostatni występ Świątek na Wimbledonie 2026 komentowała w radiu BBC. Polska tenisistka przegrała w III rundzie z niżej rozstawioną Ealą 6:7, 2:6. A gdy trener Francisco Roig w końcu się odezwał, to – jak twierdzi "Daily Express" – krzyknął do Igi "brutalnie szczerze", czyli tak: - To nie ona cię pokonuje, to ty przegrywasz.

- Szczerze mówiąc, Świątek nie była w dobrej formie emocjonalnej. Była rozchwiana – podsumowywała później to, co wszyscy widzieliśmy Martina Navratilova.

Profesor Blecharz nie chciał mówić o Świątek i Abramowicz

Trudno przemilczeć zacytowane słowa trenera Świątek. Trudno też zrozumieć, dlaczego kiedy radził Idze, żeby grała w konkretny sposób (forhend po linii, a nie po skosie), to ona robiła odwrotnie. Krótko mówiąc: widać, że jest problem. Że Świątek gra źle i przegrywa, bo jest napięta i nie jest w stanie realizować taktyki.

Nic dziwnego, że po takich meczach ciągle przybywa wypowiedzi na temat mentalu naszej sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej. Jasne, można powiedzieć, że ani Shriver, ani Navratilovej, ani wielu innych dawnych sław komentujących występy Świątek, nie ma w jej sztabie. Nasza tenisistka i jej psycholożka wiele razy odbijały w ten sposób piłeczkę – nie ma cię z nami, więc nie wiesz co, jak i po co robimy. Ale można też uznać, że Navratilova (jest jedną z największych legend w historii – wygrała aż 59 turniejów wielkoszlemowych, z czego 18 w singlu, a dziś to ceniona komentatorka i ekspertka) oraz Shriver (w deblu i mikście wygrała 22 turnieje wielkoszlemowe, dziś też jest cenioną ekspertką i komentatorką) coś o tenisie wiedzą, coś przeżyły, coś widziały i mogą się dziwić temu, co widzą, patrząc na Świątek i Abramowicz.

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! "Bardzo jej ufa"

Zresztą, dziwią się nie tylko eksperci tenisowi. Trzy miesiące temu Świątek zwalniała trenera Wima Fissette’a i zatrudniała Roiga. Mnóstwo było wtedy opinii, że tenisistka dokonuje zmiany nie na tym stanowisku, na którym zmiana jest pilnie potrzebna. Bardzo wielu kibiców uważało, że Świątek coraz częściej przegrywa przede wszystkim dlatego, że przestała być odporna na stres i za bardzo ulega emocjom.

W polskim sporcie trudno znaleźć bardziej szanowanego psychologa niż profesor Jan Blecharz. To specjalista, który lata temu pomagał osiągać sukcesy m.in. Adamowi Małyszowi i Renacie Mauer, a który teraz od lat pracuje dla Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Z Blecharzem chciałem porozmawiać o współpracy Świątek i Abramowicz – żeby dać kibicom najbardziej fachowe spojrzenie na ten duet. Ale profesor nie chciał na ten temat rozmawiać. I odesłał mnie do swojego przełożonego, czyli do szefa polskich psychologów sportowych, profesora Marcina Krawczyńskiego.

Najważniejszy polski psycholog sportowy mówi wprost: Abramowicz nie trzyma się rekomendacji

Jak na współpracę Świątek z Abramowicz patrzy przewodniczący Ogólnopolskiej Sekcji Psychologii Sportu Polskiego Towarzystwa Psychologicznego?

- Trudno jest mi to wszystko ocenić. Choć współpraca pań Świątek i Abramowicz stała się głośną sprawą medialną, choć cały czas jest mocno widoczna, to mimo wszystko staram się przed oceną powstrzymać, ponieważ widzę tylko jakąś część, a wielu rzeczy nie widzę, nie będąc w sztabie, w zespole. Nie do końca dobre jest ocenianie tylko przez pryzmat szklanego ekranu i tego, co nam pokażą inne media – asekuruje się profesor.

- Oceniać na podstawie medialnych przekazów jest trudno również dlatego, że Daria Abramowicz, jak widzimy, niespecjalnie dużo się wypowiada w mediach. Ale muszę powiedzieć, że nawet gdy Daria Abramowicz daje wywiady, to one nie są jakieś dogłębne. To jest takie ślizganie się po temacie. Co do medialności pani Abramowicz, powiem tylko tyle: podstawowa rekomendacja dla psychologów sportowych jest taka, że w sporcie gwiazdami są tylko zawodnicy i trenerzy. Pozostałe osoby współpracujące powinny być w cieniu. Tak bardzo, że nie powinno być ich widać. Naszą rolą jest pełnienie funkcji usłużnej. My mamy działać skromnie, dla dobra sportowca, drużyny, trenera, który zaprasza nas do sztabu, żebyśmy pomogli. I to ten trener jest szefem sztabu. Właśnie takie rekomendacje dajemy każdemu, kto odbiera wykształcenie i zaczyna psychologiczną pracę w sporcie. Psycholog absolutnie nie może stawać się gwiazdą. Nie może stać ponad zawodnikiem, trenerem, klubem, całym otoczeniem sportowca, również jego rodzicami – dodaje Krawczyński.

Czy Abramowicz w pracy ze Świątek trzyma się tych rekomendacji? Cóż, raczej powiedzielibyśmy, że robi to współpracując z Aleksandrą Mirosław i Ewą Pajor, ale nie ze Świątek.

- Gdy kilka lat temu Iga Świątek odniosła pierwsze duże sukcesy, korzystne dla psychologii sportu było pokazywanie, że za tymi sukcesami stoi też psycholożka. Zresztą, jak sięgniemy do historii, to przecież mnóstwo dobrego dla promowania psychologii sportu zrobiła praca profesora Jana Blecharza z Adamem Małyszem i z całym zespołem, który utworzył ówczesny trener kadry polskich skoczków Apoloniusz Tajner, powołując do swojego sztabu psychologa i również światowej sławy fizjologa Jerzego Żołądzia. Ich pomoc w odniesieniu wielkich sukcesów przez Adama Małysza pokazywała zasadność korzystania z naukowej pomocy. Ale w przypadku współpracy Darii Abramowicz z Igą Świątek potem gdzieś ta granica została przekroczona. To nie przypadek, że w trakcie meczów kamery są jednak skierowane właśnie na psycholożkę – mówi profesor Krawczyński.

Psycholog Małysza nie jeździł z nim na wakacje i nie chodził do fryzjera

- Czy profesor Blecharz jeździł z Adamem Małyszem na wakacje? Czy decydował o tym, jak Małysz ma się ostrzyc? Czy prowadził jego biznesy? Czy uczestniczył w procesie wyboru kolejnych trenerów? – te retoryczne pytania stawiamy profesorowi. - Oczywiście, że nie – słyszymy w odpowiedzi.

Świątek miała 17 lat, gdy na początku 2019 roku trafiła pod fachową opiekę Abramowicz. Długo widzieliśmy dobre efekty tej współpracy – Świątek przestała mieć duże problemy z opanowaniem nerwów w trakcie meczów (bywało, że płakała, nawet prowadząc, bo rozbijała ją jakaś nieudana akcja, bywało, że miała w trakcie meczu problemy z uregulowaniem oddechu, tak bardzo się stresowała). Ale czy dziś dalej Abramowicz jest dla Świątek skuteczną psycholożką? Czy w ogóle może nią być, skoro są ze sobą tak zżyte, że spędzają razem po około 300 dni w roku, że razem jeżdżą na wakacje, że Abramowicz pełni w sztabie Świątek o wiele więcej ról niż "tylko" rola psycholożki, że ingeruje nawet w takie kwestie, jak fryzura zawodniczki, co pokazano w serialu dokumentalnym "Break Point" na Netfliksie?

- Musimy trzymać dystans. Pewien profesjonalizm wymaga tego, żeby w danej sytuacji występować w danej roli – komentuje profesor Krawczyński.

Abramowicz czy trener – kto jest szefem?

O samej – rekordowej - długości współpracy Świątek i Abramowicz szef polskich psychologów sportowych mówi bardzo ciekawie: - Tak, inne współprace są o wiele krótsze. Chociaż z drugiej strony staramy się robić wszystko, żeby psychologia sportu nie była postrzegana jako straż pożarna. Niestety, często bywa tak, że jak się zaczyna sypać, walić, jak przygotowanie psychologiczne zawiodło, to w ostatniej chwili sportowiec oczekuje, że zadziałamy błyskawicznie, że przyjdziemy i powiemy coś, co zadziała jak cudowna tabletka.

- Już wiele lat temu znany amerykański psycholog Jim Taylor sformułował taki postulat, żeby sportowiec trenował głowę tak, jak trenuje ciało. Głowa też potrzebuje wieloletniego procesu szkolenia. Tu też potrzebny jest proces – ciągły, nieustanny i najlepiej prowadzony w tym zespole, w którym zawodnik rozwija się również technicznie, taktycznie oraz motorycznie. Wtedy ma zagwarantowane podejście całościowe. W przypadku Igi Świątek tak jest. Natomiast oczywiście rodzą się pytania o to, dlaczego przy zmianach trenerów nie jest zmieniane całe otoczenie. Tutaj powinno być tak, że decyzja o kształcie sztabu powinna należeć zawsze do tego trenera, który przychodzi. To on powinien sobie dobierać zespół współpracowników – mówi ekspert.

- Tutaj nie mamy takiej sytuacji. Tu kolejny raz zostaje większość sztabu, tylko ten teoretyczny szef sztabu przychodzi nowy – zauważamy.

- I dlatego powstaje pytanie, czy on naprawdę jest szefem – odpowiada profesor.

Abramowicz nie powinna być dla Świątek jak karetka pogotowia. „Serca nas bolą"

Skoro Krawczyński argumentuje, że psychologia sportu nie powinna być traktowana jak straż pożarna, to nasuwa się inne pytanie: czy dobrze jest, gdy staje się, powiedzmy, karetką pogotowia? Gdy na wszelki wypadek zawsze i wszędzie psycholog jest tuż obok zawodnika. I to mimo że ten zawodnik jest przecież w procesie trenowania głowy od dawna, bo Abramowicz pracuje ze Świątek już ponad siedem lat.

- Zdecydowanie tak nie powinno być. Zdecydowanie. Psychologia sportu w odniesieniu do tego sportu wysoko kwalifikowanego ma uczyć określonych umiejętności psychologicznych po to, żeby ktoś mógł to zastosować sam w praktyce, to znaczy w treningu, w zawodach, ale też i w życiu – opowiada profesor Krawczyński.

- U Igi Świątek jest jasne, że możemy mieć wątpliwości, kto w tej grupie rządzi. Ale tego nie wiemy na pewno. A trzeba być albo w grupie, albo bardzo blisko, żeby o pewnych procesach mówić, że na pewno wyglądają tak i tak. My możemy co najwyżej mówić, że obserwując to z zewnątrz, serca nas bolą, bo wydaje nam się, że jest tam większy potencjał, ale nie wszystko się układa – podsumowuje przewodniczący Ogólnopolskiej Sekcji Psychologii Sportu Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

Świątek ma kłopoty już od dwóch lat. Pytania bez odpowiedzi

Mentalne kłopoty Świątek widzimy wyraźnie od dwóch lat. Zaczęło się od dramatu, jakim dla tenisistki był przegrany półfinał igrzysk olimpijskich w Paryżu. Po chwili przyszła sprawa nieszczęśliwego i niezawinionego uwikłania w pozytywny test antydopingowy. Udowodnienie swojej niewinności kosztowało Świątek mnóstwo stresu i m.in. utratę pierwszego miejsca w światowym rankingu WTA. W tamtym momencie doszło też do rozstania z trenerem Tomaszem Wiktorowskim, u boku którego Iga odniosła największe sukcesy w karierze.

Jak te wszystkie trudne sprawy przepracowała Świątek? Na ten temat Abramowicz nigdy nie wypowiedziała się na tyle, żeby temat uznać za wyczerpany. Mieliśmy do czynienia raczej ze "ślizganiem się po temacie", jak to ujmuje profesor Krawczyński. Albo wręcz ze stwierdzeniami, że psycholożka nie uważa, że powinna się tłumaczyć. Ta wypowiedź dla Canal+ do serialu "Cztery pory Igi" dotyczyła standardów. Z kolei w podcaście swojej dobrej znajomej, psycholożki Joanny Gutral, Abramowicz poszła o krok dalej i stwierdziła, że marzy jej się, żeby standard nie tylko trzymać, ale żeby go wyznaczać.

Co przez to rozumie Abramowicz – nie wiemy. Wiemy natomiast, że nie trzyma się rekomendacji właściwych dla swojej profesji. Profesor Krawczyński jasno to stwierdza.

Abramowicz nie chce zdecydować się na szczery wywiad, w którym odpowiedziałaby na trudne pytania. Pewnie taką rozmowę utrudniałaby tajemnica, która obowiązuje ją wobec klientki. Ale skoro po wygranych przez Igę turniejach Abramowicz daje wywiady, w których opowiada o drodze do sukcesu, to z pewnością z poszanowaniem zawodowej tajemnicy dałoby się mówić o i trudnościach.

My, dziennikarze, eksperci i kibice, mamy prawo stawiać pytania. Byłoby dobrze, gdyby na pytania pojawiały się odpowiedzi. Na razie dostajemy zbywanie – że nie wiemy, że nie rozumiemy, że to hejt, a nawet że to fake newsy.

- Jaka jest rola twojej psycholożki Darii Abramowicz w twoim zespole? To wywołuje wiele dyskusji ze względu na dużą uwagę, jaką poświęca się waszej współpracy. Wiele osób uważa, że jesteście zbyt blisko i że jej rola jest zbyt duża – pytał Świątek Radosław Leniarski w niedawnym wywiadzie dla Sport.pl.

- To ja decyduję, z kim pracuję. I, szczerze mówiąc, większość negatywnych rzeczy, które gdzieś widziałam - staram się tego nie czytać, ale coś do mnie dociera - to były po prostu fake newsy i teorie wymyślone po to, żeby wywołać zamieszanie – odpowiadała Iga. - Jeśli chodzi o artykuły o Darii - przez lata przypisywano jej mój sukces na korcie, bo był możliwy m.in. dzięki sile mentalnej, a teraz, gdy pojawił się spadek formy i wyników, nagle to ona jest temu winna – dodawała Świątek.

Po pierwsze: czy nie jest logiczne, że jeśli Abramowicz chwalono za siłę mentalną Świątek, to teraz na nią kierowane są spojrzenia po kolejnych meczach, w których widać, że mentalnie Iga jest – jak to stwierdziła Navratilova – rozchwiana?

Po drugie: jeśli chodzi o "fake newsy i wymyślone teorie", to czy według Świątek i Abramowicz nieprawdą jest, że panie jeżdżą razem na wakacje i spędzają wspólnie wolny czas między turniejami? W mediach można było przeczytać i obejrzeć relacje choćby z takiego wspólnego czasu pań w Miami czy ze zwiedzania Iławy, rodzinnego miasto Abramowicz. Czy to norma w relacjach psycholog-klient? Czy z innymi klientami to się Abramowicz zdarza? A może te relacje zostały zmyślone? Czy naprawdę fejkiem jest, że Świątek i Abramowicz się zżyły i ich relacja wykracza poza zawodową, a przez to trudno, żeby ta zawodowa dalej działała? Popatrzmy choćby na to, jak bardzo emocjonalnie mecze Świątek przeżywa Abramowicz, która jako osoba od zarządzania emocjami z definicji nie powinna się tak angażować. Czy Abramowicz zdarzało się kłócić z Ewą Pajor w trakcie jej meczów albo z Aleksandrą Mirosław podczas gdy ta się wspinała?

A może fejkiem lub wymyśloną teorią obliczoną na wywołanie zamieszania jest to, co o pracy Abramowicz ze Świątek mówią inni psychologowie? Pytania o skuteczność tak niestandardowo prowadzonej współpracy stawiali już tak doświadczeni psychologowie sportowi, jak Dariusz Nowicki i Paweł Habrat. Czy teraz słowa profesora Krawczyńskiego też zostaną uznane w obozie Igi Świątek za próbę wywołania zamieszania?

Kiedy Abramowicz zostawała psycholożką Świątek, to sztab tworzyła z trenerem Piotrem Sierzputowskim i ekspertką od przygotowania fizycznego, Jolantą Rusin-Krzepotą. Trenerka szybko odeszła, a po latach opowiedziała na Sport.pl, że nie była w stanie współpracować z Abramowicz.

Przez lata w teamie Świątek byli i minęli Rusin-Krzepota, Sierzputowski, Fissette i Wiktorowski, a Abramowicz trwa. I niech trwa nawet na zawsze, nawet do końca kariery Świątek. Ale czy koniecznie ciągle w roli psycholożki? Skoro Iga szuka nowych impulsów od różnych trenerów, skoro próbuje nieco inaczej grać forhend czy serwis i nieco inaczej patrzeć na taktykę, to może jednak dobrze zrobiłaby, sięgając po inne, nowe narzędzia do pracy nad swoją głową albo w trochę inny sposób używałaby tych narzędzi, w jakie wyposażyła ją Abramowicz? Skoro coraz więcej ludzi podpowiada Idze, że warto byłoby, żeby spróbowała takiego rozwiązania, to może w tych podpowiedziach jest jednak coś innego niż zła wola?

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...