Analiza

Nie Zieliński, nie Lewandowski. To on może poprowadzić Polskę na mundial

Dawid Szymczak
Trening reprezentacji Polski
PAP/Leszek Szymański

Przed meczem ze Szwecją możemy się zastanawiać, czy reprezentacji bardziej przyda się Sebastian Szymański harujący i odbierający piłkę, czy Sebastian Szymański kreujący, asystujący i dośrodkowujący piłkę spod chorągiewki. Dyskusja, czy w ogóle powinien zagrać, już dawno się skończyła. Teraz pora, by wreszcie należycie go docenić.

To było zaraz po meczu z Albanią - komentatorzy powoli oddawali antenę gościom ze studia, a piłkarze spacerowali po boisku i cieszyli się ze zwycięstwa. Kamera podążała za Piotrem Zielińskim. Mikrofon też. - Sebek! - krzyknął w kierunku Sebastiana Szymańskiego, a gdy ten się obrócił, dodał: "MVP, kur...!". Przybili piątkę, uściskali się. Ale to, co Zieliński wyłapał już na boisku, ekspertom i kibicom trochę umknęło. Zasługi Szymańskiego zostały nieco przykryte golem Roberta Lewandowskiego, interwencją Kamila Grabary czy pięknym strzałem samego Zielińskiego. Ale tak, to Szymański był tamtego wieczoru najlepszy.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...