Przed meczem ze Szwecją możemy się zastanawiać, czy reprezentacji bardziej przyda się Sebastian Szymański harujący i odbierający piłkę, czy Sebastian Szymański kreujący, asystujący i dośrodkowujący piłkę spod chorągiewki. Dyskusja, czy w ogóle powinien zagrać, już dawno się skończyła. Teraz pora, by wreszcie należycie go docenić.
To było zaraz po meczu z Albanią - komentatorzy powoli oddawali antenę gościom ze studia, a piłkarze spacerowali po boisku i cieszyli się ze zwycięstwa. Kamera podążała za Piotrem Zielińskim. Mikrofon też. - Sebek! - krzyknął w kierunku Sebastiana Szymańskiego, a gdy ten się obrócił, dodał: "MVP, kur...!". Przybili piątkę, uściskali się. Ale to, co Zieliński wyłapał już na boisku, ekspertom i kibicom trochę umknęło. Zasługi Szymańskiego zostały nieco przykryte golem Roberta Lewandowskiego, interwencją Kamila Grabary czy pięknym strzałem samego Zielińskiego. Ale tak, to Szymański był tamtego wieczoru najlepszy.