Żużel lubuski jest jak religia - zapowiedź

Scena na przystanku MZK w centrum Zielonej Góry. - Nie krzycz, spóźniłem się, bo musiałem zostać dłużej w pracy - uspokaja swoją dziewczynę kibic żużla. - Nie wierzę ci. Przysięgnij na Falubaz - naciska dziewczyna. - Na Falubaz? Na przenajświętszy Falubaz? Nigdy. I nigdy więcej mnie o to nie proś - ucina groźnie chłopak

W miastach średniej wielkości, zwłaszcza na ziemiach odzyskanych, żużel jest świętością. W samym centrum Gorzowa stoją pomniki dwóch legendarnych postaci: sługi bożego biskupa Wilhelma Pluty i żużlowego mistrza Edwarda Jancarza.

Jak mówi Jerzy Synowiec - znany adwokat gorzowski, fan Stali, niegdyś jej prezes - kościół i żużel od dziesięcioleci łączą ludzi, którzy przybyli tutaj z różnych zakątków Polski. Po prostu po mszy szło się na mecz speedwaya. I tak zostało do dziś, tylko zmieniły się nieco akcenty.

Kto widział ostatni pojedynek derbowy w Gorzowie, może pomyśleć, że główne nabożeństwo niedzielne wcale nie odbyło się w katedrze, ale na stadionie im. Edwarda Jancarza. Gdy zbliżał się moment prezentacji zawodników, gorzowscy kibice przystąpili do dzieła. Na specjalnych linach zawieszonych pod dachem trybuny wciągnęli poliestrową płachtę. Inni gorączkowo rozdawali flagi i srebrne folie, które stały się tłem dla przygotowanego obrazu.

Na piętrowej, największej trybunie obiektu, zawisło płótno z wizerunkiem Boga trzymającego klubowy herb "staleczki". Obok transparent "NIE BĘDZIESZ MIAŁ KLUBÓW INNYCH PRZEDE MNĄ". Nad całą instalacją widniał wielki napis "BOSKA STAL".

Czym jest żużel w Gorzowie? Tylko sportem czy już religią? A jak jest w Zielonej Górze?

Reportaż o żużlowej religii przeczytasz w sobotnim wydaniu Gazety Wyborczej