Zespół z Zielonej Góry przeżywa trudne chwile. Jest wstrząsany wewnętrznymi nieporozumieniami, a do tego musi radzić sobie bez dwóch kontuzjowanych liderów: Dominika Kubery oraz juniora Damiana Ratajczaka. Czas ucieka, a Falubaz zajmuje dopiero 6. miejsce z zaledwie 2 punktami.
Jedyne zwycięstwo zielonogórzanie odnieśli ze zdecydowanie najsłabszą ekipą ligi, Włókniarzem Częstochowa. 1 maja wygrali na swoim torze 56:34, co jednak trudno uznać za sukces. Częstochowianie bowiem są głównym kandydatem do spadku. Czy ten sam los może spotkać Falubaz? Morale drużyny są na bardzo niskim poziomie.
- Tyle już o tym mówiłem, każdy widzi ten obraz. Jakie mogą być nastroje, humory po takim sezonie? Do tej pory jakiś sezon jedziemy. Nic nie pasuje. To żadne tłumaczenie, przyjeżdża Leszno i po prostu nas leje na naszym torze, robi co chce na starcie czy trasie. Cała drużyna nie jedzie - przyznał w Magazynie PGE Ekstraligi na antenie Canal+ Andrzej Lebiediew.
Już na początku sezonu ze składu wypadł Damian Ratajczak. Jego powrót na tor nie będzie szybki, bo junior podczas eliminacji Srebrnego Kasku doznał złamania lewej kości udowej. Być może wróci jeszcze w tym sezonie. Z kolei typowany do roli lidera zespołu Dominik Kubera pod koniec maja w Szwecji złamał obojczyk. Ma wrócić do rywalizacji za mniej więcej trzy tygodnie. Do tego czasu Falubaz nie może korzystać z tzw. zz-tki za kontuzjowanego Kuberę, co ogranicza pole manewru sztabowi trenerskiemu.
Co gorsze, podczas meczów kamery Canal+ regularnie wychwytują napiętą atmosferę w zespole. W roli głównej występują najczęściej Leon Madsen i trener Grzegorz Walasek. Atmosfery nie budują także medialne doniesienia o możliwym powrocie po sezonie Przemysława Pawlickiego do Leszna.
- Pomijając Częstochowian, to drużyna z województwa lubuskiego wygląda najsłabiej. Zawodzą liderzy, którzy mieli ciągnąć ten zespół. Sam przed sezonem stawiałem ją do walki o play-offy. Wydawało mi się, że z tym składem może się to udać. Aczkolwiek w Zielonej Górze nie można się cieszyć, bo wiemy, że są jeszcze baraże. W nich mogą się wydarzyć różne rzeczy - przewiduje Jan Krzystyniak w rozmowie z WP Sportowymi Faktami.
- Raczej było przesądzone, że nie ma szans na play-offy. Widzimy, co prezentują poszczególne drużyny. Zielonogórzanie posiadają kontuzjowanych dwóch podstawowych zawodników. Takie cuda w żużlu się nie zdarzają, aby w rundzie rewanżowej odrobić wszystkie straty. To niemożliwe - dodał były zawodnik oraz trener.
Trzeba przyznać, że Falubaz ma przed sobą trudny terminarz. 14 czerwca czeka go wyjazd do Grudziądza, a następnie dwa mecze domowe ze Spartą Wrocław (21 czerwca) oraz Motorem Lublin (28 czerwca). Spotkania te będą miały wyjątkowo duży ciężar. W przypadku trzech porażek sytuacja drużyny Walaska będzie jeszcze trudniejsza.