9 maja 2026 roku - tego dnia zamarła cała Polska. To wtedy doszło do dramatycznego wypadku z udziałem Patryka Budniaka. W trakcie meczu Ultrapuru Omega Startu Gniezno ze Śląskiem Świętochłowice 19-latek uderzył w bandę, a impet uderzenia był tak duży, że wyrzucił go poza tor. Młody żużlowiec uderzył w konstrukcję trybun, odnosząc poważne obrażenia. Natychmiast został przetransportowany śmigłowcem do poznańskiego szpitala, gdzie przeszedł m.in. skomplikowaną operację kręgosłupa, a także nóg. Wprowadzono go w stan śpiączki farmakologicznej. Właśnie pojawiły się nowe wieści w sprawie stanu jego zdrowia.
- Pacjent został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej - przekazała Zuzanna Pankros, rzeczniczka poznańskiego szpitala, cytowana przez Bartosza Rabenda z portalu po-bandzie.com.pl na X. A to nie koniec dobrych wieści. - Jest z nim kontakt. Odpowiada prostymi sformułowaniami. Pamiętajmy, że był zaintubowany, więc na tyle, na ile może się komunikuje - podkreśliła. - W dalszym ciągu przechodzi diagnostykę - zaznaczyła od razu rzeczniczka.
A co z czuciem, m.in. w nogach? Czy istnieje szansa na powrót do pełnej sprawności? - Co do czucia, ono się pojawiło, ale za szybko mówić o tym czy będzie pełna sprawność u pacjenta. Konieczny jest szereg badań, aby to ustalić - zakomunikowała Pankros. - Najważniejsze jest to, że proces wybudzania został zakończony, a pacjent oddycha samodzielnie. Jego stan nie zagraża życiu. To młody, silny chłopak. Widać, że ma wolę walki - uspokoiła.
Zobacz też: Eksperci wprost po wypadku Budniaka. "To nie tak, że ktoś czegoś nie dopatrzył".
To, że Budniak robi postępy w rekonwalescencji, można uznać za cud, bowiem wypadek wyglądał naprawdę dramatycznie. Poważne były też obrażenia żużlowca, o czym mówił Rafał Lukstaedt, ratownik obecny na miejscu zdarzenia. - Na początku walczyliśmy przede wszystkim z krwawieniami. Miał otwarte złamanie, więc te krwawienia trzeba było ocenić i zabezpieczyć. Niestety, dalej była też walka o każdy jego oddech. W takiej sytuacji jest to najważniejsze, więc musieliśmy zabezpieczyć drogi oddechowe. Była też duża walka o to, by wprowadzić go w stan analgosedacji, by nie cierpiał z bólu i żeby można było cokolwiek zrobić. Pracy było dużo - ujawnił w rozmowie z WP SportoweFakty.
Choć Budniak jest już świadomy, to wciąż nie wiadomo, jaka przyszłość go czeka. Jedno jest pewne, będzie wymagał rehabilitacji. Założono nawet zbiórkę na ten cel, na platformie zrzutka.pl. Link znajdziecie Państwo TUTAJ. Zebrano już ponad 400 tysięcy złotych. Pozostaje nam trzymać kciuki za jak najszybszy powrót do zdrowia!