Od lat słyszymy w środowisku żużlowym, że cykl Grand Prix potrzebuje ekspansji poza Europę. Nawet poprzedni promotor (Warner Bros. Discovery) ochoczo zapowiadał, iż najlepsi żużlowcy świata pojawią się m.in. w Australii. Były także marzenia o Argentynie i USA. Przed sezonem 2026 nowym promotorem została firma Mayfield Sports Events. Wyjazdów poza Stary Kontynent nie będzie, ale jest jeszcze większy problem - pieniądze. Koszty uprawiania żużla rosną w szybkim tempie. Wystarczy wspomnieć, że budżet czołowych zawodników na sezon wynosi około miliona złotych. Kompletny motocykl kosztuje co najmniej 70 tysięcy złotych, a żużlowcy z elity mają ich co najmniej pięć. Do tego dochodzi utrzymanie mechaników, serwis silników i podróże. Tymczasem nagrody w Grand Prix... maleją. Ostatni komunikat dotyczący wynagrodzeń dla zawodników jest bardzo niepokojący.
Wypłaty dla żużlowców zostały obniżone względem poprzedniego sezonu aż o 30 procent. Już wiele lat temu Emil Sajfutdinow, jeden z najpiękniej jeżdżących zawodników na świecie, podkreślał, że jazda w cyklu Grand Prix się nie opłaca. Teraz sytuacja stała się jeszcze gorsza. Nowy promotor już na starcie szuka oszczędności, a najbardziej ucierpią na tym uczestnicy. Przyjrzyjmy się szerzej poszczególnym kwotom za miejsca w rundach Grand Prix.
W sezonie 2026 odbędzie się dziesięć turniejów. Zwycięzca pojedynczej rundy zarobi 11500 euro, czyli o 4950 euro mniej niż przed rokiem. Gdyby przeliczyć tę nagrodę na złotówki, to wypłata spadnie z ok. 70 tys. zł do 48 tys. Za drugą i trzecią pozycję nagrody wynoszą odpowiednio 8750 i 7000 euro.
W poprzednim roku na każdą rundę Grand Prix przeznaczono pulę nagród w wysokości 125 tysięcy euro. Teraz kwota będzie wynosić dokładnie 88375 euro. Z samego pojedynczego turnieju oszczędność po stronie organizatora wyniesie 36625 euro, a w całym sezonie będzie to nieco ponad 366 tysięcy euro. W przeliczeniu na naszą walutę suma wygląda okazale, bo wynosi lekko powyżej 1,5 mln złotych.
W sezonie 2025 o tytuł mistrzowski zaciekle walczyli Bartosz Zmarzlik i Brady Kurtz. Ostatecznie różnica w klasyfikacji generalnej wyniosła punkt, ale z toru więcej podniósł Australijczyk, zarabiając z samych rund Grand Prix 131750 euro. W przypadku Zmarzlika było to 125750 euro. Obaj panowie po osiem razy stawali na podium, ale Kurtz miał o dwa zwycięstwa więcej od Polaka, triumfując pięciokrotnie.
Gdybyśmy przełożyli ich wyniki 1:1 na sezon 2026, to Kurtz zarobiłby o ponad 38 tysięcy euro mniej, a Zmarzlik o blisko 36 tysięcy. Mało tego - zakładając, że któryś z zawodników wygra wszystkie rundy Grand Prix w nadchodzącej edycji, otrzymujemy rachunek, że zgarnie 115500 euro, czyli naprawdę mało w porównaniu do tego, co można było dostać w 2025 roku.
Różnicę między zarobkami podkreśla również fakt, że w nadchodzącym sezonie piąte miejsce (5425 euro) jest wyceniane słabiej niż trzynasta pozycja w 2025 roku (5500 euro). Mamy do czynienia z absurdem. Bardzo możliwe, że wszyscy uczestnicy tegorocznego cyklu Grand Prix będą musieli po prostu dopłacać do tego, by rywalizować o mistrzostwo świata. Na pewno żużlowcy potrzebują potężnego zaplecza sponsorskiego, by odpowiednio przygotować się do cyklu.
A najbliższa edycja Grand Prix będzie wyjątkowa, bo na starcie ujrzymy aż czterech Polaków. Poza Bartoszem Zmarzlikiem będą to: Dominik Kubera, Patryk Dudek i Kacper Woryna. Sam Zmarzlik, nawet zdobywając indywidualne mistrzostwo świata po raz siódmy, nie otrzyma szansy na to, by sporo zarobić. I co istotne, powiększa się przepaść pomiędzy Grand Prix a PGE Ekstraligą, najlepszą żużlową ligą świata. W Polsce bowiem stawki dla zawodników rosną z roku na roku, a niektórzy mają tak wywindowane kwoty za punkt, że wystarczy, iż wygrają jeden wyścig w meczu, by zgarnąć większą kwotę niż za triumf w rundzie GP. Brzmi to nieprawdopodobnie.
Fani żużla mają powody do niepokoju, bo sytuacja z indywidualnych mistrzostw świata pokazuje, że dyscyplina, zamiast się rozwijać, ma globalnie duże problemy. Z biegiem lat zmieniają się promotorzy Grand Prix, ale nie gwarantują oni atrakcyjnej puli nagród dla zawodników, a w dodatku nie wprowadzają żużla w najlepszym wydaniu w nowe miejsca.
Nagrody za poszczególne miejsca w rundach żużlowego Grand Prix 2026 (w nawiasie kwoty z 2025 roku):
Niestety, ale zarobki nie są też zachęcające dla młodych talentów. Cięcia nie ominęły bowiem także rozgrywek SGP2, czyli indywidualnych mistrzostw świata juniorów. Zawodnicy rywalizujący o miano najlepszego jeźdźca do lat 21 za zwycięstwo w pojedynczej rundzie cyklu otrzymają... 1750 euro. Jeszcze w poprzednim sezonie ta kwota wynosiła 2500 euro. Drugi i trzeci żużlowiec zgarną odpowiednio 1400 i 1190 euro.
Czytaj także: Zmarzlik już się z tym nie kryje. Oto jego podejście do wiary. "Wpoili mi"
Jeśli chodzi o zmagania w SGP3 (mistrzostwa świata na motocyklach 250 cc), to młodzi zawodnicy nie otrzymają żadnej nagrody. W poprzednim roku ich opiekunowie prawni mogli liczyć przynajmniej na kilkaset euro. Teraz zwycięstwo w tych zawodach będzie się równało tylko z prestiżem.